|
COLONIA SANTA ROSA Sabina Puchalska
|
||||||
|
W okresie drugej wojny swiatowej tysiace kobiet i dzieci polskich - uratowanych ofiar sowieckiego "gulagu" (Glowny Zarzad Poprawczych Obozow Pracy), zaludnialy rozsiane po calym swiecie obozy uchodzcze i tymczasowe osiedla. Chociaz literatura dotyczaca tego tematu jest juz dosc obfita, stosunkowo niewiele napisano dotychczas o Colonia Santa Rosa, obozie polskiej ludnosci cywilnej polozonym w srodkowym Meksyku (stan Guanajuato). Juz w roku 1942 rzad meksykanski zgodzil sie na udzielenie schronienia na okres wojny 20 tysiacom Polakow, a umowe w tej sprawie podpisal osobiscie gen. Wladyslaw Sikorski w dniu 31 grudnia 1942 roku, w czasie swojej wizyty w Meksyku. Ustalono wtedy rowniez, ze koszta transportu, jak calkowitego utrzymania zostana pokryte przez Ministerstwo Pracy i Opieki Spolecznej rzadu polskiego, Kongres Polonii Amerykanskiej oraz katolickie organizacje dobroczynne. W dwoch transportach przewieziono do Meksyku 1464 osoby, w tym 264 sieroty w wieku od 5 do 17 lat. Uchodzcow umieszczono w podupadlej hacjendzie, ktora wyremontowano i rozbudowano dostosowujac do potrzeb mieszkancow. Colonia Santa Rosa dala pozbawionym domu i bliskich tulaczom nie tylko schronienie - od samego poczatku swego istnienia stala sie osrodkiem wytezonej dzialalnosci kulturalnej, oswiatowej i wychowawczej, szczegolnie dla dzieci i mlodziezy. Odremontowany piekny, stary mlyn przeksztalcono w szkole - znalazla w nim siedzibe pelna szescioklasowa szkola powszechna. Jej kierownikiem zostal swietny pedagog, wychowawca i organizator Zygmunt Ejchorszt. Dla uczniow konczacych szkole powszechna utworzono gimnazjum ogolnoksztalcace. Jego kierownikiem zostal wielki patriota i wychowawca mlodziezy, ks. Jozef Jarzebowski. Wielka pomoca w ksztalceniu i wychowaniu dzieci i mlodziezy byly Siostry Felicjanki, ktore w liczbie siedmiu przybyly do osiedla z USA. W lipcu 1943 powstaly hufce harcerske: zenski i meski. Od poczatku istnienia osiedla kladziono wielki nacisk na dzialalnosc kulturalna z przedstawieniami teatralnymi i koncertami wlacznie. Organizowano wycieczki krajoznawcze do roznych ciekawych zakatkow Meksyku dla lepszego poznania tego goscinnego i egzotycznego kraju. Mimo bariery jezykowej starano sie nawiazywac kontakty z miejscowa ludnoscia. Colonia Santa Rosa istniala przez okolo trzy lata. Wojna jednak zostala zakonczona i zgodnie z zawarta uprzednio umowa wydano decyzje o likwidacji osiedla do dnia 31 grudnia 1946 roku. Decyzja ta byla wielkim ciosem dla mieszkancow, ktorzy znow staneli przed problemem - co dalej? I znow, dzieki staraniom jak zwykle ofiarnego Kongresu Polonii Amerykanskiej, a nade wszystko jego owczesnego prezesa Karola Rozmarka, amerykanski Departament Stanu udzielil zgody na emigracje mieszkancow Santa Rosa do USA. Jako pierwsze opuscily osiedle pod opieka Siostr Felicjanek dzieci z sierocinca, tak zwane "okragle" (calkowite) sieroty, ktore nastepnie umieszczono w sierocincach i instytucjach wychowawczych na terenie USA. Starsze dziewczeta urzadzano w domach prywatnych w charakterze pomocy domowych. Z wielka radoscia i duma moge stwierdzic, ze dzieki usilnej pracy te "pomoce domowe" niejednokrotnie uzyskiwaly pozniej dyplomy uniwersyteckie i wysokie stopnie naukowe. Przykladami moga byc trzynastoletnia Stasia Synowiec i jedenastoletnia Anita Kozicka, obie w poczatkach wojny wywiezione z rodzinami do Rosji. Pierwsza zdobyla wyzsze wyksztalcenie ekonomiczne, druga pedagogiczne. W nastepnych, mniejszych transportach, opuscili goscinny Meksyk pozostali mieszkancy Santa Rosa. Dzieki pomocy i ofiarnosci Polonii Amerykanskiej wiekszosc ulozyla sobie spokojne i dostatnie zycie w swojej drugiej ojczyznie. Byli mieszkancy osiedla przez lata utrzymywali i nadal utrzymuja ze soba scisly kontakt. Okolo 1962 roku zalozono organizacje zrzeszajaca bylych mieszkancow Santa Rosa pod nazwa POLACY Z SANTA ROSA. Jej inicjator, byly nauczyciel Szkoly im. Gen. Wl. Sikorskiego w Santa Rosa, Jan Stanclik, byl rowniez pierwszym prezesem organizacji, a i dzisiaj jest jej czynnym czlonkiem. W dniach 10-11 sierpnia 1996 roku POLACY Z SANTA ROSA urzadzili w Chicago obchody i bankiet z okazji 50-tej rocznicy zakonczenia dzialalnosci Colonia Santa Rosa i przybycia jej bylych mieszkancow na ziemie amerykanska. Jako byla mieszkanka osiedla i nauczycielka tamtejszej szkoly, uwazalam wziecie udzialu w tej uroczystosci za swoj obowiazek. Nade wszystko zas chcialam zobaczyc raz jeszcze "moje dzieci", ktore ponad pol wieku temu niejednokrotnie na rekach przynosilo sie do sierocincow z sowieckich kolchozow. Glowna uroczystosc odbyla sie w pieknej sali balowej "Star Light Inn". Przybyli na nia byli mieszkancy osiedla ze wszystkich zakatkow USA, a takze Kanady, Meksyku i Nowej Zelandii. Wielu przybylo z dziecmi i wnukami (razem 420 osob). Goscmi honorowymi byli: meksykanski konsul generalny do USA, dwaj meksykanscy ksieza katoliccy opiekujacy sie sierocincem w dzisiejszym Santa Rosa, przedstawiciel rzadu amerykanskiego, ambasador Polski w Meksyku, polski konsul generalny w Chicago, prezes Zwiazku Sybirakow w Stanach Zjednoczonych, przelozona zakonu Siostr Felicjanek oraz wnuk jakze zasluzonego dla Colonia Santa Rosa, Karola Rozmarka. Dzieki staraniom POLAKOW Z SANTA ROSA uczestnicy mieli mozliwosc obejrzenia wystawy fotografii i dokumentow z czasow pobytu Polakow w Meksyku. Przy swietnie zastawionych stolach i dzieki doborowej orkiestrze wszyscy bawili sie do poznej nocy. W tancu niejeden "santarosiak" przescignal swego syna, a nawet wnuka. Nastepnego dnia, w niedziele, odbyla sie uroczysta msza w kosciele Siostr Felicjanek, celebrowana przez ksiedza - wychowanka Santa Rosa w asyscie obu ksiezy meksykanskich. Po mszy udano sie na wspolny obiad, juz tylko w scislym gronie bylych mieszkancow osiedla i ich rodzin. Przy dzwiekach ludowej kapeli meksykanskiej znajomi i przyjaciele mieli moznosc wspominania dawnych przejsc, radosci i trosk. Czy jeszcze na drugi rok spotkamy sie w tym samym skladzie? My, nie Amerykanie polskiego pochodzenia, ale POLACY Z SANTA ROSA !
COLONIA SANTA ROSA
Last modified August 18, 2007 11:33 PM |