|
DYPLOMACJA POLSKA, Wrzesien 1939-1945 Piotr S. Wandycz
|
|||||
|
Jest to czesc druga wykladu prof. Wandycza POLISH DIPLOMACY, 1914-1945 - Aims and Achievements, wygloszonego 21 pazdziernika 1987 roku na Uniwersytecie Londynskim. Czesc pierwsza, obejmujaca okres czasu od roku 1914 do wrzesnia 1939, jest dostepna w dziale 'Poland between Wars' Electronic Museum. * * * Z 1 wrzesnia 1939 roku Polska wkracza w okres dyplomacji czasu wojny z wszelkimi jej charakterystycznymi rysami. Celem glownym jest teraz zwyciestwo, lub przynajmniej unikniecie kleski i wszystkie wysilki dyplomatyczne sa na to przestawione. Znaczenie dzialan wojskowych osiaga najwyzsza wage, podczas gdy dyplomacja pozostaje pod wplywem, lub nawet podporzadkowuje sie, strategii wojny. Jezeli inter arma milcza muzy, to dyplomaci nie, ale wykazuja sklonnosc, by skupiac sie tylko na jednym celu. Porazajaca polska kleska wojskowa - Blitzkrieg byl, jak dotad, nowoscia - miala ujemny wplyw na pozycje miedzynarodowa Polski. Ci na Zachodzie, ktorzy zawsze wysmiewali polskie aspiracje do statusu wielkomocartswowego, napawali sie teraz satysfakcja. Bohaterski opor Polakow i ich bezcenny wklad w postaci dostarczenia Enigmy nie mogly zmienic nagiego faktu, ze odtworzona za granica armia polska musiala byc bardzo mala, a jej wyekwipowanie musialo zalezec od Aliantow. Pod wzgledem wojskowym Polacy przestali byc partnerami traktowanymi z atencja; ich proby uczestnictwa w Najwyzszej Radzie Wojennej byly jedynie czesciowo pomyslne. Okupacja kraju rodzinnego pozbawila rzad polski jego naturalnej bazy i zasobow. Prawda, ze zloto Banku Polskiego zostalo wywiezione zagranice, lecz rzad funkcjonujacy najpierw na francuskiej, a nastepnie angielskiej ziemi musial zyc na kredyt. Jego zaleznosc od goszczacego go kraju byla nie do unikniecia. Francuzi wtracali sie do ukonstytuowania nowego rzadu (pod prezydentura Wladyslawa Raczkiewicza) z gen. Wladyslawem Sikorskim jako premierem i wodzem naczelnym. Pozniej Brytyjczycy wywierali naciski w celu wprowadzania zmian. Rzad Sikorskiego zlozony byl glownie z przedstawicieli przedwojennych partii opozycyjnych. Nie mogl on latwo zerwac z przeszloscia, jak postulowali niektorzy politycy, poniewaz w mysl konstytucji 1935 roku istota jego prawomocnosci wyplywala z zasady kontynuacji. Gabinet rzadowy byl mniej jednolity, niz mozna bylo tego oczekiwac. Co wiecej, Sikorski opieral sie na ludziach spoza rzadu, takich jak Jozef Retinger, ktorzy mieli jednak cenne kontakty brytyjskie. Faktycznie rzad nie byl odpowiedzialny przed namiastka sejmu (jaka byla Rada Narodowa), ktory z kolei nie mogl byc normalnie wybierany. Nic wiec dziwnego, ze nie czul sie w pelni uprawniony do podejmowania decyzji dotyczacych terytorialnej integralnosci Polski. Kiedy pod koniec wojny, na skutek wrogosci sowieckiej rzad znalazl sie w sytuacji wyizolowania, pozory traktowania go jako rownoprawnego sojusznika zostaly calkowicie zarzucone. 7 lutego 1945 roku w Jalcie, prezydent Roosevelt stwierdzil brutalnie:
Az do lata 1940 roku Polska byla czlonkiem potrojnego sojuszu wraz z Francja i Wielka Brytania. Po tym okresie, w ciagu przeszlo roku Anglia pozostawala jej jedynym wielkomocarstwowym sojusznikiem. Jednakze przed koncem roku 1941 Polacy zeszli do roli ubogiego krewnego Wielkiego Przymierza, w ktorym wkladem czlonkowskim, jak to kiedys powiedzial Churchill, byl co najmniej milion zolnierzy. O ile przystapienie Ameryki do wojny wydawalo sie byc szczesliwym wydarzeniem z polskiego punktu widzenia, to wlaczenie sie Rosji stwarzalo jak najbardziej niezwykla sytuacje dyplomatyczna. Mocarstwo, ktore w zmowie z hitlerowskimi Niemcami okupowalo mniej wiecej pol Polski, a nastepnie zaanektowalo ten obszar i deportowalo przeszlo milion jego mieszkancow w glab Rosji, stalo sie teraz czlonkiem tej samej antyniemieckiej koalicji. Polacy, majac swiadomosc pozostawania de facto w stanie wojny z Rosja, musieli rozwiazac teraz problem wzajemnych stosunkow, biorac pod uwage wspolna walke przeciwko Niemcom i jednosc przymierza. Wsrod mocarstw jedynie Wielka Brytania miala wyrazne zobowiazania wobec Polski. Ograniczaly one mozliwosc manewrowania Londynu, ale z kolei podlegaly wplywowi postaw brytyjskich w stosunku do Polski i jej miejsca w Europie. Brytyjczycy uwazali Polske za male panstwo, arbitralnie rozszerzone po pierwszej wojnie swiatowej i na skutek tego bedace zrodlem tarc z Niemcami i Rosja. Dzialania sowieckie we wrzesniu 1939 byly bez watpienia godne potepienia, lecz polskie straty terytorialne na korzysc Rosji wydawaly sie nieodwracalne i w znacznej mierze nieuchronne. Brytyjczycy nie zagwarantowali wyraznie calosci terytorialnej Polski. Co wiecej, zalowali straconej szansy wlaczenia sie Rosji w 1939 roku do wojny przeciw Hitlerowi. Stad tez wynikala pewna ambiwalencja uczuc Brytyjczykow w stosunku do Polski. Byc moze najlepszym rozwiazaniem bylyby polskie ustepstwa na rzecz Rosji i kompensacja kosztem Niemiec. Ale pojecie kompensacji bylo mgliste i nie zakladalo powiekszenia, lub chociazby nawet zachowania obszaru Polski przedwojennej. Male panstwo polskie wydawalo sie bardziej pozadane; moglo ono poprawic swa pozycje poprzez zwiazek z Czechoslowacja lub Wegrami. Wspolczucie zatem dla polskiego sprzymierzenca nie oznaczalo zatem identycznosci pogladow z jego rzadem. W istocie, Brytyjczycy uwazali Polakow za dotknietych przerostem ambicji i brakiem rozsadku politycznego. Stany Zjednoczone postrzegaly Polske, jako daleki i raczej niewazny kraj, pomniejszy wycinek w amerykanskiej polityce swiatowej. W latach 1939-1940 wartosc Polski dla Waszyngtonu byla glownie propagandowa - dla zorientowania amerykanskich izolacjonistow w realiach hitlerowskiego 'nowego porzadku'. Istnienie kilku milionow Amerykanow polskiego pochodzenia mialo pewien wplyw, aczkolwiek nigdy nie decydujacy, na myslenie ludzi ksztaltujacych polityke USA. Mysl przewodnia Wilsona o narodowym samostanowieniu i haslo zapewnienia bezpieczenstwa swiatu dla dobra demokracji dzialaly na korzysc Polakow, uwazanych za ofiary agresji totalitarnej. Lecz idealizm amerykanski byl tak mocno spleciony z twardym realizmem, ze nielatwo bylo Polakowi dostrzec roznice pomiedzy politycznym expose a deklaratywnoscia na rzecz podnioslych idei, szczegolnie gdy przemawial F.D. Roosevelt, ktory swoim osobistym urokiem osladzal gorzkie pigulki. Badajac polska dyplomacje nie mozna pominac ani Roosevelta, ani Churchilla, poniewaz ich osobisty wplyw na los Polski oraz uklad stosunkow sowiecko-polskich byl przelomowy. W najwyzszym stopniu pewni siebie, o ile nie prozni, obaj ci przywodcy wierzyli, is kazdy z nich potrafi najlepiej radzic sobie ze Stalinem. Pojednawcza polityka wobec Rosji byla sprawa podstawowa, najpierw dlatego, ze mogla ona zostac pobita i nalezalo przedluzyc jej opor, nastepnie dlatego, ze ponosila glowny ciezar walki i powstawala obawa przed zawarciem separatystycznego pokoju sowiecko-niemieckiego; wreszcie dlatego, ze Rosja urastala do roli mocarstwa i odczuciem bylo, ze niewiele mozna w tej sprawie zdzialac. Jako czesc tego procesu, opinia publiczna w Ameryce i Wielkiej Brytanii musiala zostac przekonana do Rosji i miec wpojone przeswiadczenie, ze dzielny rosyjski sojusznik walczy o te same cele, co zachodnie demokracje. Kiedy Rosje odmalowywano, jako ucielesnienie wszelkich cnot, obraz Polski musial ucierpiec. Hipokryzja na niespotykana dotad skale stala sie nieuchronnym, acz pozalowania godnym elementem wojennej propagandy Aliantow. Historia dyplomacji polskiej czasu wojny rozpada sie na dwa okresy, kazdy zas z nich dzieli sie na dwie wyrazne fazy. Pierwszy okres, w ktorym dominowala postac gen. Sikorskiego, trwal od roku 1939 do 1943; porozumienie sowiecko-polskie z lipca 1941 roku stanowilo w nim linie wewnetrznego podzialu. Ministerstwo Spraw Zagranicznych bylo w tych latach az do polowy 1941 roku kierowane przez Augusta Zaleskiego, a potem podlegalo pieczy Edwarda Raczynskiego. Drugi okres pokrywal sie glownie z premierostwem Stanislawa Mikolajczyka do grudnia roku 1944, w ostatniej zas fazie przebiegal rownolegle z krotka kadencja rzadu Tomasza Arciszewskiego. Tadeusz Romer pelnil funkcje ministra spraw zagranicznych w rzadzie Mikolajczyka, a Adam Tarnowski w rzadzie Arciszewskiego. Chociaz polska polityka zagraniczna byla w ostatecznym wzgledzie uksztaltowana przez Sikorskiego i, w mniejszym stopniu, przez Mikolajczyka, to prowadzili ja przedwojenni zawodowi dyplomaci. Jedynym godnym uwagi wyjatkiem byl prof. Stanislaw Kot, jako ambasador polski w Moskwie. Eliminujac paru najblizszych wspolpracownikow Jozefa Becka i awansujac kilku jego oponentow, polska sluzba zagraniczna lojalnie popierala polityke Sikorskiego. Czy mozna bylo jednakze oczekiwac calkowitej zmiany sposobu myslenia i kierunku dyplomacji polskiej po roku 1939? Cale pokolenie Drugiej Rzeczypospolitej, niezaleznie od tego, czy byli to zwolennicy czy przeciwnicy przedwojennego ustroju, dzielilo pewne wspolne rysy wywodzace sie z walki o niepodleglosc i obrony zagrozonej Polski miedzywojennej. Sam Sikorski, chociaz spedzil dlugi okres czasu na Zachodzie, co nie pozostalo bez wplywu, byl rowniez uksztaltowany w atmosferze zarliwego patriotyzmu polskiego z poczatkow dwudziestego stulecia. Czy oznacza to, ze kontynuowal zasadniczo i reprezentowal przedwojenne poglady na sprawy miedzynarodowe, przystosowujac je do nowych okolicznosci? Lub moze byl nowatorem, ktory probowal otworzyc nowa karte historii? Badaczka amerykanska, Sarah M. Terry [2], argumentuje za slusznoscia tej wlasnie tezy. W mysl jej pogladow Sikorski, choc wyraznie opieral sie na dawniejszych koncepcjach, pragnal zasadniczo zmienic wewnetrzna strukture i zewnetrzne zwiazki swojego kraju. Odrzucajac postulat rownowagi (czy tez koncepcje 'dwu wrogow') wraz z koncepcja 'Trzeciej Europy' Becka, zdazal do urzeczywistnienia potrojnego programu - federacji, badz konfederacji srodkowoeuropejskiej, poszerzenia terytorium Polski na zachodzie kosztem Niemiec i pojednania z Rosja. Program ten widzi Terry jako zdecydowane odejscie od tradycji jagiellonskiej i przypisuje Sikorskiemu zasluge propagowania granicy na Odrze i Nysie. Oceniajac srodki, jakich General uzywal dla realizacji swoich celow, podkresla ona jego 'elastycznosc', ktora byla wynikiem ograniczonych mozliwosci nacisku na wielkie mocarstwa. nterpretacja ta nie jest bynajmniej powszechnie przyjeta. Wiekszosc historykow uznaje zdolnosci Sikorskiego, dostrzega jego sklonnosci autokratyczne (chociaz byl zwolennikiem demokracji) i ogromna proznosc - kiedys Sikorski powiedzial, ze moglby sobie poradzic ze Stalinem, gdyby nikt inny sie w to nie mieszal - ale kwestionuja oni wielkosc jego wizji i projektow. 'Elastycznosc', dla ktorej Terry wyraza uznanie, przypisuja dlugotrwalej sklonnosci do opierania sie na wielkich mocarstwach; najpierw na Austrii, potem na Francji i wreszcie na Wielkiej Brytanii. Czyzby Sikorski ufal Brytyjczykom bez zastrzezen i wzial doslownie rzekoma deklaracje Churchilla w 1940 roku: ... Razem zwyciezymy, lub razem umrzemy! [3]? Jego stale wysilki by uzyskac drugiego wielkiego sojusznika, Stany Zjednoczone, moga temu zadac klam. Ocene osobowosci Sikorskiego utrudniaja jego zmiany nastroju, od optymizmu do pesymizmu i na odwrot. W jakim stopniu poglady tlumaczy - jako, ze Sikorski nie mowil po angielsku - odbijaly sie na jego oswiadczeniach? Czy probowal on nasladowac Pilsudskiego, dla ktorego, pomimo wszelkich dzielacych ich roznic, mial wielki szacunek? Czy wierzyl, ze upadek obu poteznych sasiadow, jak w roku 1918, moze sie powtorzyc? Latwych odpowiedzi na te pytania nie ma. Kontrasty pomiedzy Sikorskim a Pilsudskim zostaly przekonywujaco naszkicowane przez Edwarda Raczynskiego w jego pamietnikach z okresu drugiej wojny swiatowej [4], gdzie podkreslal on talent Sikorskiego polegajacy na rozumieniu i umiejetnym podejsciu do cudzoziemcow, mimo, ze jego zdolnosci jezykowe byly mierne. W istocie rzeczy, inaczej niz Marszalek, Sikorski byl bardziej popularny zagranica anizeli wsrod swoich, chociaz w przeciwienstwie do Pilsudskiego nie ganil Polakow, lecz szukal w nich oparcia. Majac na celu odtworzenie niepodleglej Polski, dyplomacja polska skoncentrowala sie najpierw na sprawie wypelnienia zobowiazan Aliantow wobec Rzadu na obczyznie, na ksztaltowaniu miedzynarodowej opinii publicznej dla popierania bardziej sprawiedliwych polskich granic z Niemcami oraz na dazeniu do poprawienia stosunkow z Czechami, Slowakami i Litwinami. Po upadku Francji, Min. Zaleski sformulowal w polowie sierpnia 1940 roku glowne cele polityki zagranicznej: zaakcentowanie sojuszu z Wielka Brytania i poparcie dla Wolnych Francuzow, gotowosc do walki nawet przeciwko Wlochom, gdyby okazalo sie to istotne ze wzgledow wojskowych, solidarnosc z innymi okupowanymi narodami, nacisk na przywrocenie granic wschodnich oraz dazenie do dobrych stosunkow z niezaleznymi panstwami baltyckimi. Okolnik Zaleskiego odrzucil udzial w jakichkolwiek dzialaniach politycznych, zmierzajacych do rozczlonkowania Rosji. Co do Sikorskiego, to oznajmil on Rzadowi w listopadzie 1939 roku, iz Polakom nie wolno robic niczego, co pchneloby Sowietow w niemieckie ramiona, podczas gdy nalezy jasno wskazac Aliantom niebezpieczenstwo, zagrazajace im od wschodu. Czy sformulowania te stanowily rozbrat z przeszloscia? Sikorski nie tracil okazji do krytykowania przedwojennej linii politycznej w stosunku do Czechoslowacji i Rosji oraz obciazania Becka wina za umizgi wobec Berlina i zrazenie Francji. W swoim liscie do Kraju z grudnia 1939 roku podkreslal potrzebe zorganizowanego porozumienia panstw pomiedzy Baltykiem, Morzami Czarnym i Egejskim w celu przeciwstawienia sie niemieckiej ekspansji na wschod i oddzielenia Niemiec od Rosji. W swoim okolniku z lutego 1940 roku, Min. Zaleski opisal tego rodzaju zwiazek miedzy krajami roznych regionow Europy, jako: ... wal obronny pomiedzy Niemcami, a Rosja [5]. Wygladalo to na probe wznowienia przedwojennej polityki federalistycznej; dalo sie jednak zauwazyc roznice pomiedzy Sikorskim, a Zaleskim. Pragnac uczynic Polske bardziej wiarygodnym sprzymierzencem i wierzac, ze pozycja jego kraju wzrasta z powstaniem kazdej nowej dywizji, General badal mozliwosci utworzenia armii sposrod deportowanych Polakow w Rosji. Wykorzystal misje Amb. Stafforda Crippsa do Moskwy w 1940 roku, by poczynic pierwsze, niesmiale kroki w tym kierunku. Prywatnie dal do zrozumienia Brytyjczykom, iz zdaje sobie sprawe z tego, ze calkowita restytucja ziem polskich na wschodzie moze nie byc osiagalna. Prawdopodobnie upadek Francji, ktory byl wstrzasem dla Sikorskiego, przyczynil sie do innej, watpliwej akcji dyplomatycznej ze strony Generala. Sowiecka intryga mogla rowniez wchodzic w gre. W czerwcu 1940 roku pojawilo sie szkicowe memorandum rozwazajace ustepstwa terytorialne na rzecz Rosji i choc Sikorski je zdezawauowal, drugi, przeredagowany dokument wciaz wzbudzal zastrzezenia i zostal wycofany pod naciskiem Prez. Raczkiewicza i Min. Zaleskiego. Epizod ow przyczynil sie do wewnetrznego kryzysu rzadowego, a takze znalazl odbicie w nieskoordynowanych sygnalach, jakie dotarly do Brytyjczykow i Rosjan. Czy Sikorski byl zatem bardziej elastyczny wobec Rosji niz inni Polacy? Oficjalnie, rzad polski stal na stanowisku, ze przedwczesne byloby okreslenie wlasnych celow wojennych. W istocie, upieranie sie przy status quo na wschodzie i domaganie sie strategicznej modyfikacji granic zachodnich moglo zyskac niewielkie poparcie u Brytyjczykow. Stad tez Sikorski skupil swoje wysilki na dazeniu do realizacji zblizenia czechoslowacko-polskiego, traktujac to jako pierwszy krok w kierunku przyszlej unii w tym rejonie Europy i na probach uzyskania poparcia Stanow Zjednoczonych, ktore, jak to okreslil, beda mialy decydujacy wplyw na ostateczny wynik wojny. W kwietniu 1941 roku, Sikorski wyruszyl do Ameryki nie tylko, jako Polak, lecz jako rzecznik - w pewnej mierze przez samego siebie mianowany - mniejszych panstw europejskich. Uzyskal ogolnikowa aprobate Roosevelta dla swoich wspolnych z Beneszem wysilkow - przykladem ich byla Deklaracja z listopada 1940 roku - by zalozyc konfederacje polsko-czechoslowacka, zachodnioslowianski zwiazek oparty na strategicznych granicach z Niemcami. Rzeka Odra byla po raz pierwszy wzmiankowana zarowno w popularnych publikacjach, jak i rozmowach dyplomatycznych. Sikorski zmierzal do tego, by zmniejszyc zagrozenie i zaleznosc strefy srodkowo-wschodniej od dwu poteznych sasiadow i w tym znaczeniu jego wizja nie roznila sie calkowicie od starszych polskich koncepcji. Roznila sie natomiast od projektu czechoslowacko-polskiej organizacji regionalnej Benesza, majacej w gruncie rzeczy przejsc w szersze ugrupowanie, w ktorym Rosja Sowiecka wspoluczestniczylaby, lub rozciagala nad nim swoj patronat. Mimo calego swego krytycyzmu wobec przedwojennej, antyczechoslowackiej polityki, Sikorski nie mogl zaakceptowac Benesza w roli mediatora pomiedzy Polska a Rosja. Przy calej dobrej woli Sikorskiego podejscia do problemu polsko-sowieckiego w elastyczny i pojednawczy sposob, w zadnym wypadku nie bylby on w stanie zgodzic sie na uczynienie z Polski satelity Rosji. Podczas, gdy zblizenie polsko-czechoslowackie powoli postepowalo i koncepcja stworzenia bloku federacyjnego zyskiwala zwolennikow brytyjskich oraz, bardziej mgliste, poparcie amerykanskie, napad Niemiec na Rosje wciagnal te ostatnia w wir swiatowych wydarzen. Min. Zaleski wykluczal mozliwosc wojny niemiecko-sowieckiej i choc pojawilo sie kilka rozniacych sie w tej sprawie glosow, rzad polski nie byl przygotowany politycznie do nowej sytuacji, jaka wytworzyla sie w czerwcu 1941 roku. Okolnik Ministerstwa Spraw Zagranicznych z sierpnia 1940 roku stwierdzal krotko, ze w przypadku, gdyby Rosja znalazla sie w stanie wojny z Niemcami, Polacy moga stanac przed potrzeba rewizji swojej postawy wobec ZSSR. Jednakze warunkiem przedwstepnym dla powtornego nawiazania stosunkow byloby uznanie przez Sowietow przedwojennych granic, opuszczenie okupowanych polskich terenow i utworzenie polskich oddzialow na Wschodzie pod niezalezna polska komenda. Poglady te nie byly dalej rozwijane i kiedy Sikorski wyglosil mowe radiowa pod adresem ZSSR, nie byla ona dostatecznie przemyslana, a jego wstepne propozycje mialy mglisty charakter. Wydawalo sie, ze General wolal pozostawic Brytyjczykom inicjatywe w pertraktacjach, dotyczacych ugody sowiecko-polskiej. To wlasnie moglo byc bledem. Uklad Sikorski-Majski z 30 lipca 1941 roku, podpisany glownie pod przewodem i naciskiem Brytyjczykow, stanowil, wraz z wynikla po nim wizyta Sikorskiego w Moskwie, przelomowa faze dyplomacji polskiej okresu wojny. Wstepne warunki sowieckie - nacisk na ograniczenie Polski do jej granic etnicznych, wspolpraca wojenna poprzez polski komitet narodowy w Rosji i polskie oddzialy tamze pod rozkazami mianowanego przez Sowietow dowodcy - byly rozmyslnie twarde, aby zostawic miejsce na przetargi. Odmowa uznania granicy, ustalonej w 1921 roku Traktatem Ryskim byla jednak nie do podwazenia. Sikorski widzial koniecznosc dojscia do zgody, lecz usilowal uzyskac anulowanie linii, wyznaczonej przez Pakt Ribbentrop-Molotow (przywracajac tym status quo ante), uwolnienie deportowanych do Rosji Polakow, ktorzy stanowic mieli trzon armii, oraz ustalenie dobrej, efektywnej wspolpacy, waznej dla urzeczywistnienia projektow w rejonie Srodkowej Europy. Brytyjczycy zachecali Sikorskiego i czynili wszystko ze swej strony, by wylaczyc z negocjacji Min. Zaleskiego, ktory sprzeciwial sie niesprecyzowanemu ukladowi, pozbawionemu zelaznych brytyjskich gwarancji. Pod wplywem przynaglen ze strony polskiej, Wielka Brytania zadeklarowala, ze nie uznaje zadnych zmian terytorialnych od wrzesnia 1939 roku, lecz rownoczesnie zajela wyrazne stanowisko nie gwarantowania zadnych okreslonych granic. W tych warunkach, ostateczna wersja ukladu sowiecko-polskiego wyrazala prawdopodobnie maksimum tego, co moglo byc osiagniete, chociaz August Zaleski (Minister Spraw Zagranicznych), Marian Seyda (Minister Sprawiedliwosci) i gen. Kazimierz Sosnkowski (Minister i Przewodniczacy Komitetu do Spraw Kraju) poddali sie do dymisji na znak protestu. Rosja zostala zobowiazana do uznania Polski (ktora Molotow wyrzucil na "smietnik historii" w 1939 roku) i anulowania Paktu Ribbentrop-Molotow. Podjela stosunki dyplomatyczne z rzadem Sikorskiego, uwolnika deportowanych obywateli polskich (choc pod pozorem 'amnestii') i zgodzila sie na utworzenie armii polskiej w Rosji pod dowodztwem polskim. Najistotniejsze zagadnienie granic pozostalo, de facto, otwarte. Podczas, gdy Polacy obstawali uporczywie przy tym, ze uniewaznienie Paktu sowiecko-hitlerowskiego oznaczalo powrot do status quo przed wrzesniem 1939 roku, Sowieci utrzymywali, ze maja prawo do zatrzymania wschodnich ziem polskich wynikajace z plebiscytow, zorganizowanych tam przez nich wkrotce po ich zajeciu w 1939 roku. Chociaz w owym czasie tereny sporne znajdowaly sie pod okupacja niemiecka, sprawa obywatelstwa zamieszkujacej je ludnosci - czesciowo deportowanej do Rosji w latach 1939-1941 - stala sie punktem ogniskowym sporu. Skrycie, kazda ze stron dopuszczala mozliwosc korekty granic. Sikorski wspominal o tym w prywatnych rozmowach z Brytyjczykami i Amerykanami, jak rowniez ze swoimi najblizszymi wspolpracownikami. Podkreslal jednak, ze negocjacje na ten temat nie moga byc podjete przed zakonczeniem wojny. Bylo to logiczne z uwagi na polskie podstawy konstytucyjne i szlo w parze z nadzieja Sikorskiego, ze Rosja Sowiecka bedzie do tego czasu wyczerpana i straci rzeczywista kontrole spornych terytoriow. Strategia Sikorskiego, jak ja przedstawil w zarysie zachodnim Aliantom, postulowala inwazje na kontynencie od Balkanow oraz od polnocy, by Europa Srodkowo-Wschodnia zostala wyzwolona przez Brytyjczykow i Amerykanow. Polacy mylnie zakladali, ze Moskwa chce odwlekac jakiekolwiek decyzje terytorialne i Sikorski byl zaskoczony, kiedy Stalin wystapil w grudniu 1941 roku z propozycja rozmow, dotyczacych tego wlasnie zagadnienia. Czy zatem Sikorski popelnil blad odmawiajac uczestnictwa w rozmowach, ktore przynajmniej zaznajomilyby Polakow z wyobrazeniami Stalina o przyszlych ustaleniach? Czy sowiecki dyktator zamierzal, jak pozniej Sikorski powiedzial Brytyjczykom, pchnac Polske na zachod? Czy tez General probowal okrezna droga wybadac odczucia Brytyjczykow co do sprawy uzyskania przez Polske Prus Wschodnich, Gdanska i Gornego Slaska? Jedno wydaje sie pewne - Sikorski zaczynal coraz powazniej myslec o mozliwosci ustepstw na wschodzie i nabytkach na zachodzie, lecz zamiast utrzymywac bezposredni kontakt ze Stalinem, zdazal do wzmocnienia swojej pozycji dzieki brytyjskiemu i amerykanskiemu poparciu. To rowniez moglo byc bledem taktycznym, poniewaz poparcie to bylo wyjatkowo nieskuteczne i moglo zwiekszyc podejrzenia Stalina co do spisku polsko-brytyjskiego. Ponawiane wysilki Sikorskiego przyspieszenia rozmow z Czechoslowacja i utrwalenia swojej pozycji nieoficjalnego przywodcy mniejszych Aliantow byly rowniez widziane, jako narzedzie wzmocnienia pozycji wobec Rosji. Sikorski mial powazne powody, by niepokoic sie sowieckimi zabiegami dyplomatycznymi. W negocjacjach z Anthony Edenem w sprawie sojuszu sowiecko-brytyjskiego, Sowieci domagali sie wyraznego uznania ich granic z 1941 roku. Najoczywisciej pragneli zalegalizowania przez Zachod swych podbojow. Rownoczesnie Moskwa krzywo patrzyla na jakakolwiek lokalna federacje w Europie Srodkowo-Wschodniej, mogaca wymknac sie spod jej wplywow. Ambasador sowiecki, Bogomolow, ostro zaprotestowal przeciw wywiadowi z owczesnie sprawujacym funcje polskiego ministra spraw zagranicznych, Edwardem Raczynskim, w ktorym ten ostatni podkreslal niezalezna role przyszlej federacji i wyrazal zainteresowanie we wspoluczestnictwie litewskim. Sikorski oskarzyl sowieckiego dyplomate o dzialanie na wzor rosyjskich gubernatorow w Warszawie w okresie Rozbiorow Polski. W lipcu ZSSR wyrazil swoja dezaprobate wobec konfederacji polsko-czechoslowackiej; sprowadzalo sie to do postawienia weta i Benesz je zaakceptowal. Tymczasem tarcia sowiecko-polskie wokol sprawy deportowanych obywateli polskich w Rosji i utworzonej w ZSSR armii gen. Andersa doprowadzily do ewakuacji wojsk polskich do Iranu w okresie kwiecien-czerwiec 1942 roku. Sikorski pragnal uzyskac poparcie Stanow Zjednoczonych dla swej idei lokalnej federacji oraz przeciwko jakimkolwiek sowiecko-brytyjskim ustaleniom terytorialnym w czasie wojny. Jego dwie podroze do Waszyngtonu, w marcu i grudniu 1942 roku, nie przyniosly wielkiego sukcesu. Prawda jest, ze poczatkowo wygladalo na to, iz Sikorski odniosl sukces nakloniwszy Waszyngton do wywarcia nacisku na Wielka Brytanie przeciwko sojuszowi z Rosja zawierajacemu klauzule terytorialne. Jednakze ta czasowa zbieznosc amerykanskiego i polskiego stanowiska nie wywodzila sie z identycznosci zalozen. Wyczekujaca polityka Roosevelta sprowadzala sie do unikania spraw spornych; cieple przyjecie dla Sikorskiego w zadnym wypadku nie oznaczalo poparcia dla jego kursu politycznego. Taktyka Waszyngtonu, polegajaca na odwlekaniu spraw nieprzyjemnych i unikaniu klarownosci w kontaktach z Rosja, dzialala niewatpliwie na szkode Polski. Czy Sikorski byl tego swiadom? Jego nastroje oscylowaly pomiedzy przygnebieniem, a przesadnymi nadziejami. Roosevelt wyraznie dawal do zrozumienia Brytyjczykom, ze gdyby Polacy ostatecznie uzyskali Prusy Wschodnie i, byc moze, cos na Slasku w zamian za tereny utracone na korzysc Rosji, to wciaz byloby to dla nich raczej z zyskiem, a nie strata. Sprawa wielkich mocarstw, jak powiedzial, bylo narzucenie ich rozstrzygniecia - Roosevelt nie zamierzal targowac sie z Polakami. W tych okolicznosciach memoranda, ktore Sikorski przywozil z soba do Waszyngtonu, mialy w pewnym sensie znaczenie akademickie. To, czy widzial on Odre i Nyse, jako przyszle granice Polski, czy tez jako 'linie bezpieczenstwa', porownywalna z Renem na zachodzie, nie mialo bezposredniego znaczenia. Oparcia, ktorego potrzebowal w Waszyngtonie, Sikorski nie otrzymal; dyplomacja polska przechodzila coraz bardziej do defensywy. Brytyjczycy widzieli wyrazniej, niz Amerykanie, ze Moskwa probuje zmusic Polakow do zaakceptowania Linii Curzona (uzywanie tego okreslenia bylo bardziej dyplomatyczne, niz Linia Ribbentropa-Molotowa) pod grozba podjecia dzialan przeciwko rzadowi gen. Sikorskiego i postawienia obywateli polskich w Rosji w sytuacji bez wyjscia. Londyn (wraz ze Stanami Zjednoczonymi) sklanial sie ku strategii zaproponowania Rosji ugody terytorialnej, ktora pozostawilaby jedynie Lwow po stronie polskiej i na ktora rzad polski, wyraziwszy protest, musialby moze przystac. Niepodleglosc Polski zostalaby zachowana kosztem wyrzeczen terytorialnych. Takie byly poczatki kursu politycznego, jaki Churchill mial kontynuowac w pozostalych latach wojny. Czy Sikorski rozwazal nawiazanie bezposredniego kontaktu z Rosja? W pazdzierniku 1942 roku znany polski dziennikarz, Ksawery Pruszynski, wzywal w wysoce nieortodoksyjnym artykule do podjecia smialej decyzji, jaka mialaby wplyw na zycie narodu na przeciag nastepnych setek lat. Argumentowal on za zerwaniem z piecsetletnia historia Polski poprzez rezygnacje z ziem wschodnich, zwrocenie sie w kierunku Szczecina i Wroclawia i nawrot do tradycji Piastow. Wziecie pod uwage tak drastycznego kroku lezalo niemalze poza mozliwosciami polskiego przywodcy. Nawet gdyby zechcial, Sikorski nie byl w mocy dzialac przeciwko przygniatajacej opozycji swych rodakow. Kto mogl zreszta gwarantowac, ze Moskwa nie potraktuje tych ustepstw jako pierwszego kroku w kierunku przeobrazenia rzadu polskiego w swoje narzedzie? Obznajomieni z historia Polacy pamietali, ze nawet wasale Rosji z Konfederacji Targowickiej (1792) zostali oszukani przez Katarzyne II. Czy jakikolwiek rzad, z wyjatkiem komunistycznego, moglby dostarczyc Moskwie gwarancji calkowitego posluszenstwa i lojalnosci? Ujawnienie w polowie kwietnia 1943 roku masakry katynskiej spowodowalo niedostatecznie kontrolowana reakcje Polakow, ktora posluzyla Zwiazkowi Sowieckiemu do tego, by skwapliwie zerwac stosunki z rzadem Sikorskiego. Odtad taktyka Moskwy miala polegac na wysuwaniu zadania - za cene podjecia na nowo stosunkow dyplomatycznych - zmian w rzadzie londynskim, przy rownoczesnym przeciwstawieniu go konkurencyjnemu polskiemu osrodkowi komunistycznemu. Istotnie, w Rosji powstal Zwiazek Patriotow Polskich, ktory rozciagnal sfere swoich wplywow politycznych na polska dywizje gen. Berlinga, utworzona pod patronatem ZSSR. Jesli zas chodzi o komunistyczna wizje przyszlej Polski na tle Europy, to dostarczyl jej wiodacy ideolog, Alfred Lampe, ktory napisal, ze nowe prosowieckie panstwo polskie bedzie mialo na Odrze granice zachodnia, na wschodzie zas stanowic ja bedzie Linia Curzona. Po sprawie Katynia szybko przyszly dwa inne ciosy: aresztowanie przez Gestapo komendanta Armii Krajowej i smierc samego gen. Sikorskiego w katastrofie lotniczej nad Gibraltarem. Sytuacja polska byla wiec nad wyraz trudna w chwili, kiedy na czele rzadu stanal przywodca ludowcow, Stanislaw Mikolajczyk, ktory nie dorownywal Sikorskiemu doswiadczeniem i pozycja. Stanowisko naczelnego wodza przeszlo w rece gen. Kazimierza Sosnkowskiego, rozniacego sie zdecydowanie w pogladach od premiera. Zaczal sie drugi okres dyplomacji polskiej czasu wojny i wiele przemawia za twierdzeniem Terry, ze:
Glownym zadaniem stojacym przed dyplomacja Mikolajczyka bylo powtorne nawiazanie stosunkow z Rosja. Chcac to osiagnac, Polacy musieli polegac na wysilkach brytyjskich i starac sie o poparcie amerykanskie. Usilowano takze wykorzystac Armie Krajowa (najwieksza w okupowanej w Europie organizacje podziemna), jako atut polityczny i srodek polityczny dla przerzucenia mostu pomiedzy Polska a Rosja. Amb. Romer w tej mysli przedstawil Stalinowi wstepne propozycje (przed jednostronnym zerwaniem przez Sowietow stosunkow dyplomatycznych z Polska 25 kwietnia 1943 roku); Mikolajczyk rozstrzasal te sprawe z Rooseveltem; rzad polski przekonywal do niej brytyjskie ministerstwo spraw zagranicznych. Wszystko na prozno. Tragicznym paradoksem bylo, ze Armia Krajowa nie grala naprawde wiekszej roli w wojennych planach aliantow; dla Zachodu byla ona geograficznie daleka, dla Rosji zas politycznie niedogodna. Kurs brytyjski, w miare uplywu czasu opierajacy sie coraz bardziej na zalozeniu wymiany polskich ustepstw terytorialnych za niezaleznosc wewnetrzna, mogl byc kontynuowany jedynie przy pogwalceniu zobowiazan wobec Polakow. Liczac sie z opozycja Mikolajczyka w sprawie dyskutowania zagadnien terytorialnych na konferencji w Moskwie w pazdzierniku 1943 roku, Eden mial rece zwiazane. Co do amerykanskiego sekretarza stanu Cordella Hulla, to uwazal on sprawe Polski za 'fraszke' nie warta debaty pomiedzy aliantami [7]. Mikolajczyk podtrzymywal argument, ze sowieckie ambicje nie zakoncza sie na Linii Curzona. Co wiecej, jezeli Brytyjczycy i Amerykanie zdawali sie sklaniac do latwego przejscia ponad stratami Polski na wschodzie, ich opinia na temat kompensacji na zachodzie byla niesprecyzowana. Churchill objawial coraz wieksze zniecierpliwienie w stosunku do Polakow. Byl zdania, ze:
Bez wzgledu na to, czy Churchill widzial owa perspektywe tak optymistycznie, jak na to wskazywal jego ton, byl on zdecydowany narzucic Polakom rozstrzygniecie. Zastosowanie teorii Churchilla znalazlo swoj wyraz na konferencji w Teheranie. Znaczenie Teheranu jest wieksze od bardziej 'reklamowanej' Jalty, gdzie ostatecznie transakcja zostala doprowadzona do konca. W Teheranie Churchill zasugerowal Stalinowi by przesunac granice na zachod, lecz nie usilowal uratowac Lwowa dla Polakow i zgodzil sie przekazac Rosji czesc Prus Wschodnich z Krolewcem, ktory dotad - wydawalo sie - byl przeznaczony dla Polski. Po powrocie do Londynu poddal rzad Mikolajczyka twardemu naciskowi by zaakceptowal te umowe. Pelniac role mediatora, Churchill zdazal do osiagniecia formuly, ktora pozwolilaby rzadowi polskiemu w Londynie zachowac twarz, ale zwrociwszy sie do Stalina spotkal sie z brutalna reprymenda. Sowieci nie widzieli potrzeby brytyjskiego posrednictwa. W poszukiwaniu polskiego Benesza, ktory zaaprobowalby kurs prosowiecki, poczynili pewne propozycje pod adresem samego Mikolajczyka. Jego pozycja stawala sie beznadziejna, jako, ze Sowieci posuwajac sie wglab rdzennie polskich ziem, ustanowili w lipcu 1944 roku konkurencyjny Komitet Lubelski (PKWN), pelniacy de facto funkcje rzadu polskiego. Mikolajczyk wciaz zywil nadzieje uzyskania poparcia Waszyngtonu, lecz Roosevelt, okazujac zainteresowanie polskim dylematem, nie mial rownoczesnie zamiaru zrobienia czegokolwiek konkretnego. W istocie uspokoil Stalina co do wizyty Mikolajczyka w Waszyngtonie. Sowieci juz wczesniej byli calkiem pewni, ze Wielkie Przymierze nie rozbije sie o polska skale. Tragiczna podroz Mikolajczyka do Moskwy, przedsiewzieta pod naciskiem Churchilla, zbiegla sie w czasie z wybuchem Powstania Warszawskiego (1 sierpnia 1944), najbardziej dramatycznym i kontrowersyjnym wydarzeniem wojny, jesli chodzi o Polakow. Politycznym celem Powstania bylo okazanie polskiej determinacji do rzadzenia sie samemu we wlasnym kraju. Z dyplomatycznego punktu widzenia mialo ono zapobiec latwemu zbyciu kwestii polskiej przez aliantow, kierujacych sie wylacznie wlasnym interesem. Raz jeszcze, podobnie, jak po pakcie Sikorski-Majski, Polacy zalozyli blednie, ze Sowieci podejma gre zgodnie z przyjetymi regulami. Nie wyobrazali sobie, ze Moskwa osmielilaby sie stawic czola Zachodowi przez odmowienie prawa ladowania alianckim samolotom lecacym na ratunek Warszawie i opoznienie postepu Armii Czerwonej az do czasu zupelnego zniszczenia Warszawy. Jak stwierdzil George F. Kennan, bylo to wyzwanie pod adresem Zachodu i sprawdzian jego determinacji, ktorego ten nie zdal. W tych warunkach, polityczne dzialanie rzadu polskiego na obczyznie zaczynalo ograniczac sie do odmowy podpisania wlasnego wyroku smierci. Walczac uparcie przeciwko brutalnemu naciskowi Churchilla, Mikolajczyk raz jeszcze doswiadczyl upokorzenia nastepnej wizyty w Moskwie, w padzierniku, bez osiagniecia czegokolwiek. Reszta jego nadziei zwiazana byla ze Stanami Zjednoczonymi. Jesliby Polska mogla otrzymac gwarancje amerykanskie dotyczace nowych granic, zaakceptowanych przez polskich komunistow i przez Sowiety 27 sierpnia, Mikolajczyk mogl jeszcze probowac przezwyciezyc opozycje polskiego rzadu. Ale Waszyngton nie chcial podjac zadnych konkretnych zobowiazan i 24 listopada 1944 roku Mikolajczyk podal sie do dymisji. Zwracajac sie do publicznosci brytyjskiej wkrotce potem powiedzial, iz wymagano od niego nie kompromisu, ale poddania sie - tego zrobic nie mogl. Nowy rzad z Tomaszem Arciszewskim, weteranem-socjalista na czele i Adamem Tarnowskim na stanowisku ministra spraw zagranicznych, moze byc najlepiej okreslony, jako 'rzad protestu narodowego'. W istocie rzeczy, coz innego mogl on zdzialac poza manifestacyjna i gromka zapowiedzia, ze Polska nie skapituluje przed Stalinem, tak, jak nie skapitulowala przed Hitlerem. Jezeli mozliwosci dyplomatycznego manewrowania rzadu Mikolajczyka byly skrajnie ograniczone, to za Arciszewskiego rownaly sie one zeru. Zachod skupial swoje wysilki na poszerzeniu podstawy popieranego przez Sowiety 'rzadu' w Polsce przez dodanie do niego Mikolajczyka i paru innych niekomunistow. Pokladal nadzieje w przyszlych wyborach. W polowie lipca 1945 roku, alianci uznali tak zwany Tymczasowy Rzad Jednosci Narodowej i wycofal swa akceptacje rzadu Arciszewskiego. Rozdzial wojenny dyplomacji polskiej zostal zamkniety. Ani Mikolajczyk, ani nawet Sikorski, ktory w decydujacy sposob uksztaltowal polska polityke zagraniczna okresu wojny, nie mieli calkowicie wolnej reki. Zastepczy sejm (Rada Narodowa) sila rzeczy nie bardzo sie liczyl i Sikorski dominowal w rzadzie; a jednak przywodcy polscy nie mogli nigdy dzialac w sposob calkowicie odbiegajacy od zapatrywan i wartosci cennych dla narodu. Trudniej jest, oczywiscie, ocenic wplyw opinii publicznej w czasie wojny, niz w warunkach 'normalnych', a jeszcze trudniej w podzielonym i okupowanym kraju. Istnialy daleko siegajace roznice opinii i postaw wsrod Polakow w kraju i zagranica, wlaczajac amerykanska Polonie z jej odlamami za i przeciw Sikorskiemu. Lecz jedno wydaje sie jasne - wiekszosc Polakow nie mogla pojac dlaczego, bedac lojalnymi sojusznikami i pierwszymi ofiarami hitlerowskiej agresji, mieliby wyjsc z wojny ukarani i pomniejszeni? Dlaczego Rosja Sowiecka, ktora dzialala w zmowie z Hitlerem i wyrzadzila tyle krzywd Polakom, mialaby zostac nagrodzona zdobyczami terytorialnymi i przewodnia rola w Srodkowo-Wschodniej Europie? Dlaczego Polsce mialby byc narzucony jakis obcy system ideologiczny? Czyzby o to walczyli polscy zolnierze - wielu z nich po wyrwaniu sie z sowieckiej niewoli - pod Monte Cassino, Falaise czy Arnhem? Poddanie sie Sowietom uwazane byloby za zdrade zaufania narodu. Czy wina przywodcow polskich bylo myslenie zyczeniowe i zbyt pozne uswiadomienie sobie beznadziejnosci sytuacji, w jakiej sie Polska znalazla? Byc moze odnosi sie to do Sikorskiego, ale nie jest to absolutnie pewne. Zarowno Sikorski, jak i, w mniejszym stopniu, Mikolajczyk probowali zapewne okazywac wiekszy optymizm niz ten, jaki naprawde im towarzyszyl, co moglo byc mylace dla ich rodakow, szczegolnie w kraju. Czy wieksza otwartosc bylaby bardziej pozadana i czy byla mozliwa? Przepasc pomiedzy celami polskimi, a istniejaca rzeczywistoscia stawala sie coraz glebsza i wiekszosc nie zdawala sobie z tego w pelni sprawy. REFLEKSJE KONCOWE Czy da sie wyciagnac jakakolwiek 'nauke' z owych trzydziestu lat polskiej dyplomacji? Nawet, jesli nie wierzyc maksymie historia magistra vitae, to szrsze uogolnienia oraz proby oszacowania celow i osiagniec (a takze porazek) sa bardzo wskazane. Historia ta przypomina oczywista prawde, ze w stosunkach miedzynarodowych nic nie zastapi sily, choc nie nalezy zubazac pojecia sily przez wylaczenie czynnikow pozafizycznych. Naturalnym bylo, ze uzyskanie niepodleglosci Polski w okresie Pierwszej Wojny Swiatowej pojmowano w kategoriach sily. Usytuowana na rozdrozu Europy, Polska nie mogla uniknac prowadzenia polityki mocarstwowej nawet, gdyby sobie tego zyczyla. Czy granice, ustalone Traktatem w Rydze (ktore, nawiasem mowiac, zaakceptowali ostatecznie wszyscy Polacy) mialy w sobie zawiazki przyszlego konfliktu z Rosja? Nawet, gdyby zgodzic sie z tym twierdzeniem, mozna by wysunac argument, ze bez tych wlasnie ziem wschodnich, zagarnietych przez ZSSR w 1939 roku, Polska mialaby niewielka szanse na osiagniecie granicy na Odrze i Nysie, jaka zostala uznana przez Sowietow i po wiekszej czesci przez Zachod, jako kompensacja. Czy polityka rownowagi i sojuszow w okresie miedzywojennym opierala sie na falszywych zalozeniach? Ci, ktorzy ja krytykowali, nie potrafili jednak przekonywujaco wskazac istnienia jakiejkolwiek innej alternatywy. Projekt Sikorskiego utworzenia w rejonie Europy Srodkowo-Wschodniej konfederacji, opierajacej sie na osi Warszawa-Praga, byl doskonale logiczny i korzystny z polskiego i europejskiego punktu widzenia, chociaz dyplomacji polskiej braklo srodkow do przeprowadzenia go, szczegolnie w obliczu wzglednej obojetnosci Zachodu wobec proby przezwyciezenia sowieckiej opozycji. Czy trojstronny uklad sowiecko-czechoslowacko-polski mogl stanowic realne rozwiazanie? Sadzac z losu ukladu sowiecko-czechoslowackiego w roku 1943, ktory stal sie w gruncie rzeczy pierwszym ogniwem w lancuchu sowieckich sojuszow w tym rejonie, tego rodzaju uklad moglby jedynie osiagnac skutki przeciwne do zamierzonych. W ostatecznym rozrachunku mocarstwa zachodnie obraly za cel taki uklad swiata powojennego, ktory opieralby sie na wspolracy z Sowietami i nie byly sklonne do narazenia tego celu poprzez stawienie czola Moskwie w obronie praw polskich. Wysuwany rzez Polakow argument, ze zaspokojenie Sowietow ich kosztem jest jeszcze jedna forma polityki ustepstw, niebezpiecznej dla przyszlosci, spotkal sie z oskarzeniem, iz Polacy narazaja porzadek powojenny na niebezpieczenstwo. Pozycja dyplomacji polskiej nie byla oczywiscie na tyle mocna, by to stanowisko przezwyciezyc. Analiza polskich wysilkow dyplomatycznych w ciagu stosunkowo krotkiego okresu trzydziestu lat prowadzi do wniosku, ze prawdziwego zrodla polskich porazek nalezy szukac w przeszlosci. Jak to okreslil Henryk Wereszycki:
Niezdolna do odzyskanie swej poprzedniej pozycji mocarstwa w srodkowo-wschodnim rejonie Europy, Polska nie znalazla, czy tez nie dano jej znalezc, wlasciwego miejsca w szybko rozwijajacym sie i zmieniajacym swiecie dwudziestego wieku. Dyplomacja, to nic innego, jak konfiguracja i odbicie roznorodnych czynnikow: geografii, demografii, potencjalu gospodarczego, dominujacej ideologii, kultury politycznej, charakteru narodowego i wierzen religijnych. Jednakze wyodrebniajaca, autonomiczna cecha dyplomacji jest to, iz pozostaje ona w lacznosci z aktualnym systemem miedzynarodowym. W omawianym przypadku istnialy trzy takie systemy: okres zanikajacej rownowagi przed rokiem 1914, dla ktorego ostatecznym wyzwaniem byla wilsonowska i rewolucyjna ideologie; system miedzywojenny, powstaly po Traktacie Wersalskim, oraz jego rozpad i wreszcie przejsciowe lata drugiej wojny swiatowej, wskazujace ku przyszlej dwubiegunowej konstelacji politycznej. Pytanie, czy i w jaki sposob dyplomacja polska potrafila dostroic sie do systemow miedzynarodowych, mogloby stanowic temat osobnej rozprawy. Mozna wszakze zauwazyc, ze nawet w tym wzgledzie komponent rodzimy zawazyl mocno na dyplomacji kraju. Rozwijajac swa dzialalnosc ze stanowiska materialnej slabosci i duchowej sily, narod polski nie mogl osiagnac swych celow, ani tez wyrzec sie wartosci stanowiacych jego istote. Sposob prowadzenia polityki zagranicznej zalezal od tych niezmiennych czynnikow i byl ich odbiciem. Polacy mogli zyskac wieksze powodzenie w tym, czy innym przedsiewzieciu, gdyby potrafili zdobyc sie na wiecej cierpliwosci, zrozumienia, wytrwalosci i zgodnego dzialania. W istocie, wielu wybitnych Polakow poddalo krytyce te niedociagniecia. Nie mozna jednak zapominac o jednym waznym fakcie. W roku 1914 zjednoczona i niepodlegla Polska wydawala sie dla wielu snem; dla obcych byla rozdzialem przeszlosci, zamknietym i zapomnianym. W trzydziesci lat pozniej nawet Rosja, dazaca do ekspansji i dominacji, nie traktowala powaznie mozliwosci wymazania Polski z mapy Europy.
Copyright © 1988 Piotr S. Wandycz
Last modified July 29, 2010 11:44 AM |