|
Franciszek KURAK Internowanie w kraju neutralnym, to w praktycznym rozumieniu
prawa miedzynarodowego zmiana statusu zolnierza z aktywnego uczestnika
wydarzen w biernego jedynie ich obserwatora. Status pierwszego daje
mozliwosc walki o zamierzony cel, z wkalkulowanymi uciazliwosciami zycia
frontowego i niemalym ryzykiem utraty zycia. Status drugiego obiecuje
z reguly w miare mozliwe warunki przeczekania burzy dziejowej. Kiedy
w koncu 1939 roku, po kilkutygodniowych zmaganiach z najazdem hitlerowsko-sowieckim,
tysiace zolnierzy i oficerow polskich znalazlo sie w obozach internowania
w Rumunii i na Wegrzech, niewielu tylko uznalo swoj obowiazek zolnierski
za spelniony i zajelo organizowaniem "nowego" zycia w obrebie obozowych
drutow. Znakomita wiekszosc, korzystajac z przychylnego nastawienia
wladz rumunskich i wegierskich (ograniczonego wprawdzie przez naciski
dyplomacji hitlerowskiej), jak i sprawnie organizowanej przez wladze
polskie akcji ewakuacyjnej, niemal z dnia na dzien zaczela znikac z
przyslowiowej "zlotej klatki".
|
|||||||
|
Franciszek Kurak urodzil sie 17 lutego 1915 roku w Petersburgu, w rodzinie polskich zeslancow, ktora w 1918 roku, kiedy Polska odzyskala niepodleglosc, wrocila do Polski i osiadla w Poznaniu. Po ukonczeniu szkoly powszechnej w roku 1934 i Szkoly Mechanicznej w 1936 zostal powolany do odbycia sluzby wojskowej w 7 Batalionie Saperow w Poznaniu. Z wyroznieniem i awansem do stopnia kaprala ukonczyl szkole podoficerska. W 1938 roku wzial udzial w odzyskaniu Slaska Cieszynskiego (Zaolzie), przyznanego Polsce Traktatem Wersalskim, lecz okupowanego bezprawnie przez Czechoslowacje. Po powrocie do Poznania pracowal w firmie H. Cegielski, a nastepnie w Dyrekcji Polskich Kolei Panstwowych. Kampanie wojenna 1939 roku odbyl w 6 Batalionie Saperow i 21 wrzesnia dostal sie do niewoli sowieckiej. Po ucieczce, ktora wraz z dwoma innymi jencami zorganizowal w pazdzierniku, przedostal sie na Wegry, gdzie zostal internowany w obozie w miejscowosci Tapioszele, niedaleko Budapesztu. W kwietniu 1940 roku, z pomoca konsulatu polskiego w Budapeszcie zostal skierowany do Wojska Polskiego na Zachodzie. Droga wiodla przez Jugoslawie, a szczegolnym utrudnieniem bylo przekroczenie granicznej rzeki Drawy. Z dwu dostepnych drog: "suchej" (przez most) i "mokrej" (mala lodzia) dostala mu sie "mokra", co przyplacil zapaleniem pluc po wywroceniu sie lodzi na rzece. Po miesiecznej rekonwalescencji w porcie jugoslowianskim Split, zostal wraz z innymi przetransportowany do Bejrutu w Libanie, gdzie w ramach Samodzielnej Brygady Strzelcow Karpackich (S.B.S.K.) formowano wlasnie Pulk Ulanow Karpackich. Upadek Francji spowodowal ewakuacje Brygady do Palestyny, gdzie w toku szkolenia kapral Kurak ukonczyl kursy saperskie ze specjalnoscia zakladania i rozbrajania min polowych. Kampanie Libijska 1941 roku Franciszek Kurak odbyl juz jako w pelni wyszkolony saper rozpoznajac odcinki frontu obejmowane przez Brygade oraz wytyczajac sciezki wsrod pol minowych dla patroli i wypraw zwiadowczych. Przyplacil to lekka rana w czasie patrolu pod Tobrukiem i przysypaniem piaskiem po wybuchu pocisku artyleryjskiego podczas rozpoznawania terenu na Wzgorzu Medauar. W Kampanii Wloskiej, ktora dla Pulku Ulanow Karpackich rozpoczela sie w styczniu 1944 roku, wzial udzial w walkach nad rzeka Sangro i w zmaganiach o Monte Cassino. W czasie zdobywania Monte Cairo, kpr. Kurak dostal sie pewnego dnia wraz ze swoim dwudziestoosobowym patrolem w krzyzowy ogien artylerii nieprzyjaciela, ktory uniemozliwial odwrot i grozil zniszczeniem patrolu. Na domiar zlego stracono radiostacje zniszczona ogniem nieprzyjaciela, a z nia moznosc skutecznego kierowania ogniem artylerii wlasnej na pozycje przeciwnika. W tej beznadziejnej sytuacji kpr. Franciszek Kurak, w zyciu cywilnym zawolany lekkoatleta, podjal sie zadania, ktore dzisiaj ocenia jako najtrudniejszy i najdluzszy dystans swego zycia. Przebiegl okolo pol kilometra zboczem gorskim, porosnietym kolczastymi krzewami, pod stalym ostrzalem wroga. Dokonal tego dwukrotnie, by dostarczyc do osaczonego patrolu nowa radiostacje. Patrol zostal uratowany. Dopiero jednak po zakonczeniu akcji kapral skonstatowal, ze w jego ciele tkwia setki kolcow z krzewow, przez ktore sie przedzieral i, co dziwniejsze, nie sprawialy one w czasie biegu zadnego bolu. Za te akcje nadano kpr. Franciszkowi Kurakowi Order Wojenny VIRTUTI MILITARI i awansowano do stopnia plutonowego. Wkrotce potem zostaje ciezko ranny odlamkiem pocisku mozdzierzowego w czasie rozbrajania min na przedpolu. W beznadziejnym stanie, z rozerwana klatka piersiowa i poszarpanym plucem, czekal juz, jak zwykli mawiac zolnierze, "na koce i oleje" (w koce zawijano zwloki poleglych, a oleje to, oczywiscie, ostatnie namaszczenie). W pamieci utkwilo mu tylko, ze pytal ksiedza o to, jak dlugo bedzie zyl. Jest przekonany do dzisiaj o tym, ze ratunek zawdziecza Adolfowi Bochenskiemu, ktory nie zwazajac na beznadziejny stan kolegi pulkowego, zorganizowal jego transport do angielskiego szpitala wojskowego w Bari. W okresie rekonwalescencji, juz w polskim 2 Szpitalu Wojennym poznal swoja przyszla zone - Stefanie Jablonska. Kiedy po zakonczeniu rekonwalescencji "zagrozil" mu, jako niezdolnemu do dalszej sluzby wojskowej, wyjazd do Anglii, stanal do raportu do dowodcy Bazy 2 Korpusu z prosba o przydzial do macierzystej jednostki - Pulku Ulanow Karpackich. General Waclaw Przezdziecki (byly oficer armii rosyjskiej, ktory mowil po polsku z czestymi rosyjskimi wtretami), zaznajomiony uprzednio z kartami: bojowa i szpitalna plut. Kuraka, patrzac na odznaczenia na jego mundurze, powiedzial: "Wot, plutonowy dostal po kryzu i kryz. I gdzie sie pcha?". Ale przydzial zalatwil. Wojna jednak, przynajmniej oficjalnie, byla juz zakonczona.
Plutonowy Franciszek Kurak, po kilku latach pobytu w Anglii, zdecydowal
sie wraz z zona na emigracje do Kanady, do ktorej przybyli w 1952 roku.
Dzieki dobremu fachowi mechanika nie mial klopotu ze znalezieniem dobrej
pracy i zapewnieniem rodzinie dobrobytu. Chociaz przeszlosc wojenna jest juz dzis odleglym wspomnieniem, czasami, wspominajac ja i patrzac na swoje odznaczenia, a sa wsrod nich Krzyz Srebrny Orderu Wojennego VIRTUTI MILITARI (nr 10678) i Krzyz Walecznych, Franciszek Kurak zastanawia sie z pewna doza przekory - skoro tyle potrzeba bylo, aby awansowac z kaprala na plutonowego, jakich zaslug trzeba do awansu na wachmistrza? MIEDZY NAMI - Styczen, 1996 Franciszek Kurak zmarl 28 sierpnia 1996 w Hamilton, Ontario
Last modified November 18, 2010 4:05 PM |