|
Karol WIERZBICKI Zyciorysy wielu Polakow na emigracji, to przyklady
losow Zolnierza Polskiego wytyczonych burza drugiej wojny swiatowej.
Niektore z tych doswiadczen zyciowych byly udzialem milionow czy setek
tysiecy, inne doswiadczeniami niewielkich zbiorowosci.
|
||||||
|
Karol Wierzbicki urodzil sie 13 lipca 1916 roku we wsi Meducha, niedaleko Halicza w wojewodztwie stanislawowskim. W 1937 roku ukonczyl Panstwowe Gimnazjum II im. Marszalka J. Pilsudskiego w Stanislawowie i we wrzesniu tegoz roku zostal powolany do odbycia sluzby wojskowej w 11 Karpackiej Dywizji Piechoty. Bedac w Szkole Podchorazych Rezerwy Piechoty zdecydowal o wyborze kariery wojskowej i w 1938 roku zostal skierowany do dwuletniej Szkoly Podchorazych Piechoty w Komorowie. Wybuch wojny we wrzesniu 1939 roku przerywa studia teoretyczne, zmusza do praktycznego wykorzystania nabytej wiedzy. Jako kapral podchorazy, Karol Wierzbicki bierze udzial w dramatycznych zmaganiach z hitlerowskim i sowieckim najezdzca. Jak miliony innych widzi i przezywa rozmijanie sie propagandy rzadowej z rozwijajaca sie gwaltownie rzeczywistoscia. Nawet, kiedy 18 wrzesnia 1939 roku, wraz ze swoim oddzialem, przekracza w Jasinie granice wegierska, oficjalnie nie jest to ewakuacja, a wyprawa po bron i zaopatrzenie dla walczacej armii. Powszechne przygnebienie spowodowane kleska wrzesniowa nie zabija jednak nadziei i inicjatywy. Juz w grudniu 1939 roku, korzystajac z przepustki swiatecznej, podchorazy Wierzbicki udaje sie z miejsca internowania (oboz w Esztergom) do konsulatu polskiego w Budapeszcie i 3 stycznia 1940 roku opuszcza Wegry, by przez Jugoslawie i Wlochy dostac sie do Francji. Dzieki mlodocianemu wygladowi podrozuje legalnie, pozujac na studenta. 6 stycznia 1940 roku 'student' melduje sie w Stacji Zbornej Armii Polskiej w Bressuire, w departamencie Deux-Sevres. Tu uzyskuje potwierdzenie awansu do stopnia podporucznika Wojska Polskiego (ze starszenstwem od 1 wrzesnia 1939). Trzy dni pozniej, 9 stycznia, zostaje skierowany do obozu szkoleniowego dla oficerow w Chateaubriant. Pewnego dnia do obozu przyjezdza wyzszy stopniem oficer Samodzielnej Brygady Strzelcow Podhalanskich, ktory powiadamia szkolacych sie oficerow o naborze ochotnikow do Brygady, formowanej w polskim obozie wojskowym w Coetquidan jako czesc korpusu ekspedycyjnego majacego wspomoc Finow walczacych z najazdem sowieckim. Jednym z kryteriow naboru byla umiejetnosc jazdy na nartach. Wsrod ochotnikow, ktorzy kierowani poczuciem obowiazku zolnierskiego zglosili swoj akces do sluzby frontowej byl i ppor. Wierzbicki. Kiedy poproszono chetnych o powstanie z krzesel, podporucznik poczul, ze ktos z tylu delikatnie ciagnie go za kurtke munduru. I zatroskanym szeptem wypowiedziane slowa: "Kolega jeszcze mlody. Po co sie Kolega pcha". 25 lutego 1940 roku otrzymuje przydzial do Brygady. 23 kwietnia Brygada zostaje zaokretowana w porcie Brest na statki transportowe. To dla Brygady wstep do Kampanii Norweskiej. W pamieci ppor. Wierzbickiego utkwilo szczegolnie memento w wypowiedzi gen. Szyszko-Bohusza na odprawie dla oficerow w przeddzien wyprawy norweskiej: "Wioze ze soba kilka metrow wstazki Krzyza Walecznych, ale jedzie tez ze mna i sad polowy". Rejs do Norwegii trwal w warunkach wojennych okolo dwoch tygodni. W czasie tego rejsu zolnierze Brygady ze zdumieniem i uciecha dowiedzieli sie z radiowego komunikatu niemieckiego o ich rzekomym zatopieniu. Wsrod zolnierzy i oficerow panowalo powszechne przekonanie, ze nastepnym etapem po odparciu najazdu hitlerowskiego na Norwegie bedzie Polska. Z czasu Kampanii Norweskiej utkwil w pamieci ppor. Wierzbickiego szczegolnie maly, zdawaloby sie blahy epizod. Bedac kiedys ze swoim plutonem w czasie dzialan na Polwyspie Ankenes na wysunietej i odosobnionej placowce, zostal zaproszony na szklaneczke rumu przez dowodce sasiedniej placowki, co oczywiscie doszlo do uszu bedacych w poblizu podwladnych. Widzac dowodce opuszczajacego placowke jeden z zolnierzy powiedzial z odcieniem rezygnacji w glosie: "Jak pan porucznik sobie pojdzie, to nas wszystkich tutaj szlag trafi". Nie namyslajac sie wiele podporucznik odpowiedzial: "Jak was szlag trafi, to mnie razem z wami". "To co, pan porucznik idzie?" - nalegal zolnierz. "Nie, nie ide". I na rum nie poszedl. Oczywiscie, "szlag" nikogo nie trafil, drobne to wydarzenie uswiadomilo jednak mlodemu oficerowi czym, bez wzgledu na wiek i doswiadczenie, jest dla zolnierza jego bezposredni dowodca. Paradoksalnie, tragiczna kleska Francji w wojnie z Niemcami w 1940 roku, widok balaganu organizacyjnego i niskiego morale armii francuskiej pomogly tysiacom zolnierzy polskich, ktorzy wzieli udzial w Kampanii Francuskiej, odzyskac niejako rownowage duchowa po klesce wrzesniowej 1939 roku, pozbyc sie, niuzasadnionego przeciez, poczucia winy za te kleske, jak rowniez odzyskac poczucie wlasnej wartosci i chec do dalszej walki. Ze zdemobilizowanych zolnierzy polskich, ktorzy wskutek nieodpowiedzialnego postepowania polskich wladz panstwowych i wojskowych nie zostali wyewakuowani z Francji do Anglii, utworzono na obszarze zarzadzanym przez Rzad Vichy tak zwane Kompanie Pracy, do ktorych kierowano na ochotnika oficerow dla utrzymania morale i kontynuowania pracy nad zolnierzem. Oficjalnie, zgodnie z zarzadzeniem wladz francuskich, jeden oficer przypadal na czterdziestu zolnierzy, faktycznie jeden , 'zdegradowany' do stopnia podoficerskiego, na dziesieciu. Do takiej wlasnie 803 Kompanii Pracy trafil 1 sierpnia 1940 roku ppor. Wierzbicki - 'sierzant Soroka', zdemobilizowany oficjalnie przez wladze francuskie 31 sierpnia w Camp de Carpiagne w Marsylii. Za dobrowolna 'degradacje' i zaangazowanie sie w jakze potrzebna prace nad zolnierzem otrzymal osobiste podziekowanie od gen. Juliusza Kleeberga. Ceni je sobie na rowni z nadanymi odznaczeniami. 25 marca 1941 roku otrzymuje rozkaz przedostania sie wraz z czterema zolnierzami (Piasecki, Torba, Dybek, Gumienny) przez Hiszpanie do Anglii. Przedsiewziecie nie udaje sie i ppor. Wierzbicki zostaje skierowany do Evaux-les-Bains w okolicach Marsylii na kurs dla dowodcow kompanii (4 lipca, 1941 - 21 wrzesnia, 1942). Od 22 wrzesnia 1942 do 14 lipca 1943 pelni funkcje oficera gospodarczego w Osrodkach Oficerskich w Le Mont Dore i Yssingeaux. Pelniac obowiazki sluzbowe naraza sie na szykany ze strony wyzszych stopniem oficerow za odmowe traktowania ich w sposob uprzywilejowany, czego spodziewali sie, jako odzwierciedlenie ich stopnia wojskowego. W nastepstwie konfliktu, 15 lipca 1943 roku zostaje skierowany do Carcassonne niedaleko granicy francusko-hiszpanskiej, gdzie zostaje komendantem drogi na placowke ewakuacyjna w Pirenejach - czesci polskiej operacji ewakuacyjnej (kod 'Ewa' od 'ewa-kuacja'). Celem tego przedsiewziecia bylo dokonywanie przerzutu alianckiego personelu wojskowego (tych, ktorych nie ewakuowano na czas po upadku Francji w 1940 i pozostajacych w ukryciu; uciekinierow z niemieckich obozow dla jencow wojennych; lotnikow, zestrzelonych nad terytoriami okupowanymi przez Niemcow, ktorym udalo sie uniknac niewoli) z Francji do Anglii. Takze dla utrzymania szlaku przerzutowego dostepnego dla kurierow i agentow do zadan specjalnych. Dzialalnosc ppor. Wierzbickiego i kierowanej przez niego placowki nie pozostaje niezauwazona przez Niemcow. 16 wrzesnia 1943 roku, na skutek dzialania agenta niemieckiego, ktory przeniknal do organizacji, ppor. Wierzbicki ('Chomik') i jego dwaj wspolpracownicy (por. Piotr Glowacki - 'Pierre' oraz Zygmunt Szulwic - 'Zyg', ktory prawdopodobnie zginal pozniej w obozie koncentracyjnym) zostaja aresztowani przez Gestapo. Oskarzony o przemyt ludzi (Menschen Schmuggel), po dwutygodniowym sledztwie i pobycie w pojedynczej celi wiezienia w Carcassonne oraz czterech tygodniach w obozie koncentracyjnym w Compiegne, trafia do obozu koncentracyjnego w Buchenwald, a nastepnie przeniesiony do obozu Dora-Mittelbau, znanego z katorzniczej pracy wiezniow przy wytwarzaniu pociskow rakietowych V1 i V2. Z niewiadomego mu do dzisiaj powodu, Gestapo przekonane bylo o tym, ze ppor. Karol Wierzbicki jest zaznajomiony z planami inwazji w Zachodniej Europie, przygotowywanymi przez Aliantow. Ktoregos dnia, we wczesnej fazie inwazji, zostal przewieziony z obozu Dora-Mittelbau do pobliskiej siedziby Gestapo, gdzie usilowano wydobyc z niego informacje dotyczace tej operacji. Przesluchanie to nie wnioslo, oczywiscie, niczego nowego do stanu wiedzy Gestapo na temat inwazji, sam przesluchiwany mial jednak dosyc czasu na to, by zapoznac sie z mapa scienna, na ktorej dotychczasowy postep inwazji byl szczegolowo zaznaczony. Poczul nowy przyplyw nadziei. Bedac wiezniem obozow koncentracyjnych Karol Wierzbicki byl swiadkiem niewyobrazalnej degeneracji moralnej oprawcow i nedzy fizycznej ich ofiar. Chociaz sam przezyl, to widmo smierci wisialo nad nim bezustannie, a swiadkiem smierci wspolwiezniow byl na codzien. Szczegolne wrazenie wywarlo powieszenie przez hitlerowcow dwudziestu wiezniow oskarzonych o sabotaz. Wspolwiezniowie byli zmuszeni do przygladania sie egzekucji, co mialo zapobiec aktom sabotazu w przyszlosci. Wolnosc, ktora przyszla 15 kwietnia 1945 roku byla poprzedzona przemieszczeniem do innego - znanego ze straszliwych warunkow bytowych - obozu koncentracyjnego Bergen-Belsen. W powojennej Europie obrazu zniszczenia materialnego dopelnialy przetaczajace sie we wszystkich kierunkach wielomilionowe machiny wojenne, niedobitki pobitych armii, rzesze zdezorientowanej, deportowanej przez Niemcow z roznych krajow ludnosci cywilnej oraz wiezniowie uwolnieni z obozow jencow wojennych i koncentracyjnych. Nagla wolnosc byla niekiedy szokiem. Okropienstwa zycia w obozie koncentracyjnym, kiedy sprawy przeszlosci zostaly zatarte przez jedna mysl i pragnienie - chec przezycia, spowodowaly, ze uwolnieni i pozostawieni wlasciwie sami sobie, byli wiezniowie nie zawsze potrafili sie odnalezc i nawiazac do przeszlosci. Tego tez doswiadczyl w pewnym stopniu i ppor. Wierzbicki. Przemierzyl, co prawda, po uwolnieniu pol Europy, by 16 czerwca 1945 roku dolaczyc we Wloszech do 2 Korpusu Polskiego gen. Andersa, ale straszliwe przezycia obozowe spowodowaly, ze nawet przez mysl mu nie przeszlo, ze jako zolnierz powinien w mysl regulaminu zameldowac sie wpierw u przelozonego, ktory skierowal go ponad rok temu na placowke przerzutowa w Carcassonne, na granicy francusko-hiszpanskiej. W jakis czas pozniej, juz w Szkocji, tenze przelozony, plk dypl. Jozef Jaklicz zbesztal go za to zartobliwie piszac w liscie: "Pan tam sobie popija szkocka whisky, a ja tu za Pana na msze swieta daje". Byl przekonany o tym, ze podwladny zginal w obozie koncentracyjnym. Choc wojna oficjalnie byla zakonczona, we Wloszech trwala rozbudowa 2 Korpusu w nadziei, ze szanse na niepodleglosc Polski, przefrymarczonej w Jalcie przez Roosevelta i Churchilla, nie zostaly ostatecznie pogrzebane. I w ten sposob ppor. Karol Wierzbicki trafil 22 czerwca 1945 roku do 16 Pomorskiej Brygady Piechoty (64 Pomorski Batalion Piechoty) w 2 Warszawskiej Dywizji Pancernej. Nadzieje jednak nie spelnily sie - 2 Korpus zostal zdemobilizowany,
a Karol Wierzbicki, juz w stopniu porucznika (ze starszenstwem od 1
lipca 1943), po kilkuletnim pobycie w Anglii rozpoczal prawdziwie cywilne
zycie w Hamilton, w Kanadzie, poprzedzone rocznym kontraktem na kanadyjskiej
farmie w Quebec. Dowodami burzliwej przeszlosci pozostaly liczne dokumenty, fotografie i odznaczenia, wsrod ktorych wyrozniaja sie: Krzyz Walecznych i norweski Deltagermedaljen za Kampanie Norweska oraz francuskie Croix de Guerre avec Etoile d'Argent i Croix du Combattant Volontaire de la Resistance. MIEDZY NAMI - Grudzien, 1995 Karol Wierzbicki zmarl 14 wrzesnia 2001 w Hamilton, Ontario
Last modified November 19, 2010 5:01 PM |