|
Tadeusz WICHROWSKI - "Wicher" Macie bowiem wiedziec, ze sa dwa sposoby walczenia - trzeba byc lisem i lwem ! Nic lepiej nie oddaje charakteru wojny partyzanckiej,
jak ten cytat z rozprawy Machiavelliego Ksiaze. Wilgotne ziemianki,
zimno, wszy, niedostatek wszystkiego, ciagle zagrozenie i niepewnosc
jutra - nic nie odda lepiej realiow zycia partyzanta. Zycia, o ktore
nikt sie nie upomni, bo nie chronionego miedzynarodowymi konwencjami.
Zycia taniego jak kula karabinu, czy pistoletu.
|
||||||
|
Tadeusz Wichrowski urodzil sie 4 sierpnia 1916 roku w Dabrowie Gorniczej. W 1931 roku, po ukonczeniu Szkoly Gorniczej, podjal prace jako mechanik silnikow diesla w fabryce w Sosnowcu. Powolany do odbycia sluzby wojskowej w 1938 roku w 17 Pulku Piechoty w Rzeszowie, ukonczyl tamze dywizyjna Szkole Podoficerow Piechoty ze specjalnoscia - ciezkie karabiny maszynowe i awansowal do stopnia kaprala. Na wojne wyruszyl z macierzystm pulkiem - ranny w reke w czasie walk obronnych w okolicy Dynowa; internowany na Wegrzech (poczatkowo oboz w Huszt, pozniej w innych, coraz blizej granicy jugoslowianskiej). Z tamtego okresu, poza migawkowym wspomnieniem walk, utkwil mu szczegolnie w pamieci absurdalny rozkaz generalnego czyszczenia broni i sprzetu, zrzucanych nastepnie niedbale na stosy przed urzednikami wegierskimi. W okolicach Jawornika byl swiadkiem rabowania sprzetu wojskowego oraz napadow na zolnierzy polskich przez organizujace sie bandy ekstremistow ukrainskich. Juz po kilku miesiacach, dzieki sprawnie zorganizowanej akcji ewakuacyjnej, poprzez Jugoslawie, a pozniej na pokladzie greckiego statku handlowego dociera do Francji, gdzie dolacza do formowanej wlasnie 2 Dywizji Strzelcow Pieszych. Odbywa w niej Kampanie Francuska 1940 roku. W czasie walk oslonowych w okolicach Belfort, niedaleko granicy szwajcarskiej, dostaje sie wraz ze swoim 5 plutonem ciezkich karabinow maszynowych do niewoli niemieckiej. Okres ten wspomina przede wszystkim, jako bezprzykladny obraz rozkladu armii francuskiej i przytlaczajaco defetystyczna postawa spoleczenstwa francuskiego. Dla oddzialow polskich, usilujacych za wszelka cene utrzymac linie obrony, ludnosc francuska w wielu wypadkach miala jedynie obelgi ("ci cholerni Polacy"). Kiedy w okolicy pewnego miasteczka jego oddzial przygotowywal pospiesznie pozycje obronne, z miasteczka przyszla bardzo zaniepokojona delegacja z burmistrzem na czele, zadajaca natychmiastowego zaniechania wszelkich prob obrony. Co zrobiono natychmiast, to wymierzenie burmistrzowi w obecnosci jego swity zasluzonej kary cielesnej za upadek ducha narodowego, po czym niezwlocznie zatrudniono cala delegacje przy kopaniu rowow strzeleckich. W chaosie dzialan wojennych nadzor nad jencami nie byl zbyt scisly. Podjeta z jednym z wspoltowarzyszy niedoli (Tadeusz Misztal) proba ucieczki powiodla sie. Po zamianie mundurow na ubrania cywilne i rozejrzeniu w sytuacji, zdecydowali obaj o powrocie do okupowanej Polski. Paradoksalnie, stosunkowo szybkim i stosunkowo bezpiecznym srodkiem komunikacji okazal sie wojskowy transport niemiecki. Ukryci pod plandeka na lorze kolejowej ze sprzetem wojennym podazajacym na wschod, w ciagu trzech dni, o chlodzie i glodzie przemierzyli Francje i Niemcy. W okolicy Pilzna, w okupowanej przez Niemcow Czechoslowacji, udalo im sie opuscic pilnie strzezony transport i podjac dalsza wedrowke, czesciowo pieszo, czesciowo na "pozyczonych" rowerach. Od czasu do czasu udawalo im sie dostac od zyczliwie nastawionych Czechow schronienie, kawalek wedzonego boczku lub chleba. Przekroczenie bylej granicy polsko-niemieckiej i powrot do miasta rodzinnego odbyly sie bez przygod. Po zapoznaniu sie z sytuacja w okupowanej Polsce, Tadeusz Wichrowski podejmuje prace w firmie budowlanej przy rozbudowie stacji kolejowej w Sedziszowie, zagrozony jednak wywiezieniem do Niemiec na roboty przymusowe, uzyskuje kontakt z Podziemiem i wstepuje do oddzialu Zwiazku Jaszczurczego "Dymszy", dzialajacego w Kieleckiem. W tym czasie poznaje tez mjr. Leonarda Zub-Zdanowicza - "Zeba", najbarwniejsza chyba postac polskiego Podziemia, znienawidzonego przez komunistow - i nie tylko przez nich. Jakis czas pozniej, za namowa "Zeba", przechodzi do oddzialu Narodowych Sil Zbrojnych (NSZ) "Stepa" dzialajacego w Lubelskiem, jako specjalista od ciezkich karabinow maszynowych. I w tym oddziale, juz jako starszy sierzant "Wicher", walczy az do utworzenia Brygady Swietokrzyskiej NSZ w sierpniu 1944 roku. Bierze udzial w licznych akcjach przeciwko okupantowi oraz terroryzujacym ludnosc Centralnej i Wschodniej Polski bandom komunistycznym i zbrodniczych szowinistow ukrainskich (tak zwana Ukrainska Armia Powstancza). Zajmuje sie rowniez szkoleniem poborowych. Z bardziej znanych akcji bojowych, ktora doprowadzila nawet do interwencji Stalina u Churchilla, to likwidacja pod Borowem bandy komunistycznej "Slowika" w sierpniu 1943 roku, oraz rozprawa we wrzesniu 1944 roku ze zgrupowaniem komunistycznym "Bialego" i "Iwana Iwanowicza", przygotowujacym sie do likwidacji wlasnie sformowanej Brygady Swietokrzyskiej. Ta ostatnia akcja rozpoczela sie bardzo niepomyslnie dla Brygady - dwunastoosobowy patrol "stepowcow", wlasnie pod dowodztwem "Wichra" zostal zaskoczony w okolicy Rzabca przez znaczne sily komunistow i, po wyczerpaniu amunicji, zmuszony do poddania sie. Zamiary komunistow byly jasne - po przesluchaniu jencow zaczeli przygotowywac egzekucje. Szczesliwym trafem jednemu ze "stepowcow" udalo sie ujsc niepostrzezenie i sprowadzic pomoc Brygady. Ta nadeszla niezwlocznie - komunisci zostali rozgromieni i prawie wszyscy zgineli w trakcie podjetej proby ucieczki. W tym czasie organizowano tez ekspedycje karne przeciwko coraz bardziej rozzuchwalonym bandom szowinistow ukrainskich, terroryzujacym ludnosc polska i ukrainska. W wyprawach tych braly udzial dobrze wyposazone oddzialy uderzeniowe NSZ, posiadajace zdolnosc szybkiego przemieszczania sie na wieksze odleglosci, wykonania zadania z zaskoczenia i szybkiego oddalenia sie od miejsca akcji. Jedna z takich wypraw w okolice Hrubieszowa, pod dowodztwem kpt. "Flisa", zapamietal "Wicher" szczegolnie. Ostrzezeni w jakis sposob o przybyciu, lecz zupelnie nieswiadomi jego sily, bandyci wysypali sie nad ranem ze wsi i otwartym polem ruszyli do frontalnego ataku na pozycje oddzialu NSZ, przyczajonego na skraju lasu. "Wicher", sciskajac tylce karabinu maszynowego widzial zblizajace sie na niebezpieczna juz odleglosc sylwetki napastnikow i, mimo calego doswiadczenia bojowego, z niepokojem oczekiwal rozkazu otwarcia ognia. Rozkaz jednak nie nastepowal. Dzis przyznaje, ze w tamtych goracych chwilach rozne mysli przychodzily mu do glowy. Dowodca oddzialu NSZ, widzac jednak swoja przewage, dopuszczal bandytow na odleglosc, ktora nie dawala im juz zadnej szansy odwrotu - dzialalnosc band ukrainskich szowinistow na tym terenie zamarla na dluszy czas. "Kiedy szlismy na bandy ukrainskie, nie spodziewalismy sie powitania chlebem i sola. I tez nie przychodzilismy do nich z chlebem i sola" - wspomina "Wicher" w zadumie. "Wicher" zyskal sobie duze zaufanie mjr. "Zeba", z ktorym tez czesto go widywano, rowniez w sztabie plk. "Bohuna". Wytworzylo to u komunistow przekonanie, ze mimo stosunkowo niskiego stopnia wojskowego "Wicher" musi byc czlonkiem sztabu, lub prowadzic wazna prace wywiadowcza. Wspomina to w jednym ze swoich "dziel historycznych" znany pismak komunistyczny, Machejek. "Wicher" poznal go zreszta osobiscie w grupie bandytow komunistycznych ujetej przez oddzial "Stepa". Ze wzgledu na mlody wiek i brak wyraznych dowodow dzialalnosci antypolskiej, Machejkowi darowano wtedy zycie. Wspominajac to "Wicher" mowi: "Gdybym wtedy wiedzial, co to za lajdak...". W styczniu 1945 roku rozpoczal sie dramatyczny pochod wojenny Brygady Swietokrzyskiej na Zachod. Napierana mocno przez Sowietow i Niemcow, o chlodzie i glodzie, przez Slask i Czechy Brygada ostatecznie dotarla do zachodniej linii frontu. Jako jedyna jednostka wojskowa Polski Podziemnej wspolpracowala bojowo z aliantami (armia amerykanska), pomagajac w zniszczeniu dywizji hitlerowskiej. Wyzwolila tez wiezniarki obozu koncentracyjnego w Holiszowie. W tym ostatnim okresie dowodztwo Brygady nie zapomnialo o "Wichrze", wyznaczajac go do czteroosobowego patrolu, ktorego zadaniem bylo przekroczenie linii frontu i nawiazanie kontaktu z Amerykanami gen. Pattona. Przekradanie sie przez trudny, nieznany teren, wsrod zmasowanych niemieckich jednostek i posterunkow wojskowych, zajelo niemal dwa dni, ale zakonczylo sie sukcesem. Zolnierze amerykanscy przywitali wynurzajacy sie z lasu patrol Polski Podziemnej nie tylko z wielkim zdziwieniem, ale takze z zupelnie zrozumiala nieufnoscia. Pozniejsze dzieje "Wichra", juz po oficjalnym zakonczeniu
wojny, to sluzba w Polskich Kompaniach Wartowniczych, sformowanych z
zolnierzy i oficerow Brygady Swietokrzyskiej. Zajmowal sie rowniez szkoleniem
w kompaniach tworzonych z Polakow znajdujacych sie na terenie okupowanych
Niemiec. Kiedy, wskutek zdrady Aliantow Zachodnich, szansa na niepodleglosc
Polski zostala zaprzepaszczona, zdecydowal sie w 1948 roku na emigracje
do Kanady. Choc uwaza, ze w miare swoich mozliwosci spelnil obowiazek zolnierza i obywatela, a moga na to wskazywac posiadane odznaczenia: Krzyz Walecznych (trzykrotne nadanie), Medal Wojska, Zloty Krzyz Zaslugi, Krzyz Narodowego Czynu Zbrojnego, by wspomniec najwazniejsze - widzac odradzajacy sie obecnie w Polsce komunizm, gotow bylby znow pojsc ze swoim karabinem maszynowym do lasu. Zeby tylko zdrowie pozwolilo. Luty, 1996 Tadeusz Wichrowski zmarl 3 stycznia 2000 w Vancouver, Kolumbia Brytyjska
Last modified September 20, 2008 9:02 PM |