|
ZBRODNIE SOWIECKIE NA KRESACH WSCHODNICH II RZECZYPOSPOLITEJ, CZERWIEC-LIPIEC 1941 Krzysztof Popinski
|
|||||
|
2.2
Kresy Polnocno-Wschodnie O szczesciu moga niewatpliwie mowic wiezniowie przebywajacy 22 czerwca 1941 roku w wiezieniu NKWD w Brzesciu nad Bugiem. Miasto i czesc twierdzy, w ktorej znajdowalo sie wiezienie, zostaly zdobyte przez wojska niemieckie niespodziewanym atakiem, ktory zupelnie zaskoczyl strone sowiecka juz w pierwszych godzinach niemiecko-sowieckiego konfliktu. Zapobieglo to najprawdopodobniej zagladzie wiezniow [48]. Takiego szczescia nie mieli wiezniowie w Pinsku, zajetym przez Niemcow dopiero po kilku dniach. Tamtejsze NKWD zdolalo wymordowac wiekszosc uwiezionych. Mordowano ich w siedzibie NKWD przy ul. Albrechtowskiej, w dawnych koszarach 84 Pulku Strzelcow Poleskich, w budynku policji oraz w wiezieniu. Wedlug swiadka polskiego, w lochach NKWD odkryto po wejœciu Niemcow nizsza kondygnacje pelna zamurowanych zwlok. Poniewaz Niemcy obawiali sie wybuchu epidemii chorob, zamurowali te piwnice ponownie. Inne swiadectwa polskie mowia o wywozeniu z Pinska zwlok zamordowanych do pobliskich lasow, polozonych miedzy wsiami Horodyszcze i Wolka Horodyska oraz o wywozeniu zywych, ktorzy zostali rozstrzelani na miejscu, a ich zwloki wrzucone zbiorowo do wykopow ziemnych [49]. 23 czerwca, NKWD ewakuowalo z Wolkowyska koleja grupe okolo pieciuset wiezniow. W czasie przemarszu ulicami miasta z wiezienia do stacji kolejowej, kolumna atakowana byla przez lotnictwo niemieckie. Dzieki chwilowemu zamieszaniu, pewnej liczbie wiezniow udalo sie zbiec. Uchodzac z Wolkowyska, NKWD zamordowalo w wiezieniu przy ul. 3 Maja co najmniej siedmiu wiezniow [50]. Swiadectwa polskie mowia tez o wymordowaniu wiezniow w pobliskim Slonimiu, gdzie NKWD dopuscilo sie podobno czynow wyjatkowo bestialskich [51]. W zwiazku z nalotami Luftwaffe na Lide oraz szybkim postepem wojsk niemieckich, w miescie tym rozpoczeto 23 czerwca ewakuacje instytucji sowieckich, nie zapominajac przy tym jednak o wiezniach. Mimo jednak zgromadzenia pod wiezieniem przy ul. Syrokomli kilkudziesieciu ciezarowek, do planowanej ewakuacji nie doszlo, gdyz pojazdy skierowano ostatecznie do innych zadan. Ucieczka wladz sowieckich z miasta oraz powtarzajace sie bombardowania spowodowaly panike wsrod enkawudzistow, w wyniku czego oddzial pilnujacy wiezienia opuscil je podpalajac jedynie kancelarie wiezienna. Rodziny wiezniow, ktore wyczekiwaly pod wiezieniem na mozliwosc zobaczenia bliskich w czasie majacej nastapic ewakuacji, wykorzystaly okazje by natychmiast przystapic do ich uwalniania. Za pomoca lomow i siekier rozbito drzwi frontowe wiezienia, a nastepnie budynkow wewnatrz i poszczegolnych cel. W tym czasie pod brame wiezienia przybyl oddzial NKWD - enkawudzisci nie zdecydowali sie jednak na podjecie proby interwencji, a po kolejnym bombardowaniu uciekli. Ostatecznie, jedyna ofiara tych wydarzen okazala sie jedna z osob, przybylych wiezniom na ratunek. Nie wyjasniony jest przebieg likwidacji drugiego lidzkiego wiezienia, przy ul. 3 Maja, nadzorowanego przez naczelnika Barwikowa [52]. W Baranowiczach, uciekajacych na wolnosc wiezniow usilowal 24 czerwca powstrzymac przyslany z zewnatrz oddzial NKWD. Nie wiadomo, czy doszlo tam do ofiar smiertelnych [53]. Wybuch wojny niemiecko-sowieckiej i pierwsze bombardowania lotnicze Grodna, lezacego w poblizu niemiecko-sowieckiej granicy, staly sie sygnalem do ucieczki z miasta dla oddzialow Armii Czerwonej i administracji sowieckiej. Takze i w tym przypadku, juz w pierwszym dniu wojny wladze sowieckie przystapily do ewakuacji wiezniow. Kilkusetosobowej grupie, transportowanej koleja, udalo sie 22 czerwca uwolnic na stacji kolejowej Mosty, kiedy sklad kolejowy zostal zbombardowany przez lotnictwo niemieckie. Prawdopodobnie juz w nocy z 22 na 23 czerwca, NKWD zaczelo rozstrzeliwac wiezniow na dziedzincu wiezienia, mieszczacego sie w budynku na rogu ulic Listowskiego i Zlotarskiej. Zginac mialo tam kilkadziesiat osob - ich zwloki odnaleziono w karcerach. W wyniku prowadzonych przez Niemcow bombardowan, w jednym ze skrzydel wiezienia zginelo nastepnego dnia kilkunastu kolejnych wiezniow. Naloty niemieckie wywolaly tez panike wsrod sowieckiej strazy wieziennej, ktora opuscila wiezienie. Umozliwilo to wydostanie sie na wolnosc pozostalym wiezniom. NKWD, usilujac powstrzymac uciekinierow, zastrzelic mialo - wedlug swiadectw tych, ktorzy ocaleli - okolo siedemnastu wiezniow [54]. W Augustowie NKWD przetrzymywalo wiezniow w budynku bylego Zarzadu Kanalu Augustowskiego przy ul. 29 Listopada, zamienionego w areszt. Wiezniami byli Polacy, trzydziesci kilka osob cywilnych. W dniu wybuchu wojny niemiecko-sowieckiej, rankiem 22 czerwca, sowiecki aparat wojskowo-administracyjny tego przygranicznego miasteczka ulegl panice. Bombardowania niemieckie spowodowaly ucieczke sowieckich oddzialow i urzedow, a NKWD przystapilo do likwidacji wiezniow. Rozstrzeliwano ich przed wejsciem do budynku, w ktorym miescil sie areszt oraz w celach. Pospiech, z jakim enkawudzisci dokonywali egzekucji, uratowal zycie kilku niedoszlym ofiarom. Zginely, prawdopodobnie, trzydziesci cztery osoby, w tym kobieta w zaawansowanej ciazy i dziesiecioletni chlopiec, uwieziony za przekroczenie niemiecko-sowieckiej granicy [55]. W Zalesianach pod Bialymstokiem, NKWD zamordowalo kilkudziesieciu wiezniow zatrzymanych po ucieczce z wiezienia bialostockiego. W samym Bialymstoku, zwloki ofiar NKWD z czerwca 1941 roku znaleziono w wykopach ziemnych w parku przy Teatrze im. Aleksandra Wegierki oraz w piwnicach hotelu przy ul. Kilinskiego, gdzie czesc wiezniow miala ulec uduszeniu sie z powodu ciasnoty [56]. 23 czerwca, NKWD zamordowalo w Judziance kolo Hajnowki pietnastu aresztantow, prowadzonych z Siemiatycz w kierunku Bialegostoku. Wsrod ofiar przewazali mieszkancy okolic Siemiatycz, aresztowani zaraz po wybuchu wojny niemiecko-sowieckiej oraz mezczyzni zabrani z transportu deportacyjnego, wyslanego w glab Rosji tuz przed niemieckim atakiem. Podobny los stal sie tez udzialem wiezniow z aresztu w Ciechanowcu, ktorzy z chwila wybuchu wojny niemiecko-sowieckiej byli pedzeni w ramach ewakuacji w kierunku Bialegostoku. Kolo wsi Folwarki, niedaleko Zabludowa, enkawudzisci kazali aresztantom polozyc sie twarza do ziemi i zaczeli do nich strzelac. Ocalalo jedynie dwoch wiezniow, ktorzy w czasie dobijania rannych nie dawali oznak zycia. Znane sa tez liczne przypadki zamordowania wielu osob ocalalych z pogromow w wiezieniach, ktore zostaly zamordowane przez NKWD w czasie powrotu do domow [57]. Piecdziesiat dwie osoby zginely z rak enkawudzistow w wiezieniu w Oszmianie w nocy z 23 na 24 czerwca 1941. Wiezniow wyprowadzono z cel i mordowano strzalem w tyl glowy w piwnicy sasiadujacego z wiezieniem budynku bylego starostwa. Oprawcy znecali sie bestialsko nad ofiarami. Egzekucja w wiezieniu dowodzil naczelnik o nazwisku Kondratow. Nad ranem, odglosy silnikow sploszyly enkawudzistow. Ocalilo to zycie czesci wiezniow, na ktorych likwidacje zabraklo czasu, oraz pieciu rannych, ktorzy przezyli wlasna egzekucje i zostali uratowani przez przybylych mieszkancow miasta [58]. W Slucku wiezniowie, ktorzy uwolnili sie z cel, natkneli sie na oddzial egzekucyjny NKWD, ktory wyszukiwal wiezniow politycznych. W ogolnym zamieszaniu najprawdopodobniej nie doszlo do wypelnienia morderczej misji [59]. Masakry wiezniow dokonalo NKWD rowniez w Wilnie. Po wejsciu Niemcow, zwloki wielu pomordowanych znaleziono w piwnicach siedziby NKWD przy ul. Mickiewicza oraz w wiezieniu na Lukiszkach, z ktorego mialo ocalec jedynie kilka osob - zwloki zamordowanych mialy zostac zabrane przez rodziny. Na kilka godzin przed wkroczeniem Niemcow do Wilna, NKWD rozstrzelalo wiezniow, pracujacych przy lotnisku na Porubanku. Udalo sie natomiast uratowac wiezniow, ktorzy mieli zostac wywiezieni transportem w glab Rosji. Osmieleni wkraczaniem do miasta oddzialow niemieckich, polscy kolejarze uniemozliwili odjazd wieziennego skladu. Dzieki pomocy kolejarzy i mieszkancow miasta, wiezniowie wydostali sie na wolnosc i rozproszyli przed nadejsciem Niemcow. W ten sposob mialo uratowac sie kilkaset osob, w tym kilku czlonkow Zwiazku Walki Zbrojnej [60]. Z wiezienia w Berezweczu, przerobionego z bylych koszar polskiego Korpusu Ochrony Pogranicza, wyprowadzono 24 czerwca dwie grupy wiezniow. Jedna – liczaca okolo tysiaca, przewaznie mlodych, zdolnych do pracy ludzi – poprowadzono na stacje kolejowa w pobliskim Glebokiem i wywieziono do Kujbyszewa [61]. Z drugiej grupy utworzono kolumne marszowa, strzezona przez enkawudzistw, po czesci konnych z psami. Dowodztwo nad caloscia mial sprawowac sowiecki prokurator o nazwisku Tobin. Przy bramie glownej wiezienia zgromadzily sie rodziny wiezniow w nadziei zobaczenia bliskich. Zachowujaca sie brutalnie eskorta uniemozliwila jednak wszelki kontakt. Aby uniemozliwic obserwowanie pochodu kolumny wiezniow przez osoby postronne, straz zastosowala daleko posuniete srodki dla sterroryzowania otoczenia [62]. Kolumna wiezniow posuwala sie przez kilka dni droga na wschod, w kierunku Witebska. Zmaltretowani, czesto dlugotrwalym pobytem w wiezieniu i brutalnymi metodami sledczymi, wiezniowie nie wytrzymywali marszu w upale, pozbawieni niemal calkowicie pozywienia i picia. Pozostajacych w tyle mordowano [63]. Wydaje sie, ze w czasie marszu dokonano podzialu wiezniow na 'politycznych' i 'kryminalnych'. W trakcie posuwania sie kolumny dolaczaly do niej inne, najprawdopodobniej z okupowanej przez Sowietow Litwy. W czasie marszu, kolumna atakowana byla przez lotnictwo niemieckie. Po przejsciu mostu na Dzwinie, miedzy Sierotinem a Ulla, w okolicy wsi Taklinowo enkawudzisci zaczeli likwidowac wiezniow przy uzyciu broni maszynowej i bagnetow. Jak wspomina jeden z ocalalych:
Bardzo rozbiezne szacunki zamordowanych podaja liczby od jednego do dwoch tysiecy. Ocaleli tylko nieliczni, lezacy pod cialami swoich towarzyszy lub ci, ktorzy zdolali zbiec do pobliskiego lasu. Uciekinierzy byli wylapywani, czasem przy pomocy przymuszonej do tego ludnosci cywilnej, i wywozeni w glab Zwiazku Sowieckiego [65]. W czasie marszu przez sowiecka Bialorus, wiezniowie zetkneli sie z przejawami wrogosci ze strony miejscowej ludnosci, ale tez wspolczucia i pomocy, udzielanej mimo grozb represji ze strony NKWD [66]. Wiezniowie, ktorzy pozostali w wiezienia w Berezweczu zostali zamordowani przy uzyciu broni palnej i tepych narzedzi. Zginelo ich - wedlug swiadkow polskich - co najmniej kilkudziesieciu; fakt ten potwierdzaja takze relacje swiadkow niemieckich, ktorzy przybyli wraz z wkraczajacym na te tereny oddzialami Wehrmachtu. Egzekucji przewodzili prawdopodobnie komendant wiezienia Michail Nikolajewicz Prijomyszew i jego zastepca, Malinin [67]. Rownie tragiczne wydarzenia towarzyszyly ewakuacji wiezienia w Starej Wilejce. 24 czerwca sformowano z wiezniow kolumne marszowa, ktora, wobec bombardowania przez lotnictwo niemieckie stacji kolejowej w Molodecznie, poprowadzono dalej na wschod, do Borysowa za Minskiem, odleglego o okolo sto piecdziesiat kilometrow od Starej Wilejki. Trasa wiodla, miedzy innymi, przez Ille, Sosenke i Pleszczenice. Marsz odbywal sie w zbyt forsownym, jak dla wycienczonych wiezniow, tempie. Po drodze otrzymywali oni jedynie bardzo niewielkie ilosci wody i pozywienia. Tych, ktorzy nie wytrzymywali tempa, konwojujacy enkawudzisci mordowali z broni krotkiej i bagnetami. Egzekucji na wieksza skale dokonalo NKWD w okolicy Pleszewa, gdzie zginelo kilkaset osob. W poblizu wsi Kasuty natomiast, obok ktorej przechodzila kolumna, mieszkancy po jej przejsciu znalezli w polu okolo stu zwlok zamordowanych wiezniow. 28 czerwca kolumna dotarla do Borysowa, gdzie pospiesznie zaladowano wiezniow do wagonow i odtransportowano do Riazania. Tam okazalo sie, ze z ponad tysiaca czterystu do tysiaca osmiuset wiezniow, ktorzy byli w kolumnie, do celu nie dotarlo okolo czterystu do siedmiuset [68]. Po wyprowadzeniu wiekszosci wiezniow droga piesza na wschod, w wiezieniu w Starej Wilejce pozostalo jeszcze przeszlo stu kilkudziesieciu. Byli to wiezniowie z wyrokami smierci oraz - jak sie wydaje - niezdolni do marszu. Oddzial enkawudzistow likwidujacy wiezienie czesc z nich rozstrzelal; ich zwloki zostaly zakopane w kilku wykopach na dziedzincu wiezienia. Uciekajac, oprawcy nie zdazyli zamordowac pewnej grupy wiezniarek, uwolnionych nastepnie przez mieszkancow miasta. Zdazyli natomiast jeszcze podpalic budynki wiezienne [69]. Z wiezienia w Wolozynie wyprowadzono 26 czerwca kolumne okolo 100 wiezniow. Prowadzono ich droga w kierunku Minska. W okolicy Tarasowa, odleglego o okolo dwanascie kilometrow od Minska, wprowadzono ich do lasu by tam rozstrzelac niemal wszystkich z karabinu maszynowego. Uratowalo sie tylko piec osob przykrytych cialami wspolwiezniow [70]. Lista zbrodni NKWD, popelnionych na Kresach Wschodnich II Rzeczypospolitej na wiezniach sowieckiego aparatu terroru, nie jest pelna. Poniewaz scenariusz ewakuacji czesci i likwidacji pozostalych wiezniow powtorzyl sie w tak wielu przypadkach nalezalo przypuszczac, iz mial on zwiazek z dyspozycjami, wydanymi centralnie. Tak bylo w istocie. Pochodzily one od scislego kierownictwa NKWD, a cala akcje nadzorowal general Iwan Aleksandrowicz Sierow, podowczas zastepca ludowego komisarza bezpieczenstwa Zwiazku Sowieckiego. Jego nazwisko znane bylo juz wczesniej z podpisu pod instrukcja dotyczaca deportacji 'wrogich elementow' z republik nadbaltyckich [71]. Lecz nawet owe rozkazy nie wyjasniaja czestych przykladow sadystycznego traktowania ofiar przez oprawcow z NKWD. Nieslychane okrucienstwo tlumaczyc mozna jedynie powszechnym u sowieckich sluzb bezpieczenstwa zezwierzeceniem.
SOVIET ATROCITIES IN THE EASTERN BORDERLANDS OF THE II REPUBLIC, JUNE-JULY 1941
Last modified January 17, 2010 8:59 PM |