ZBRODNIE SOWIECKIE NA KRESACH
WSCHODNICH II RZECZYPOSPOLITEJ,
CZERWIEC-LIPIEC 1941


Krzysztof Popinski

 

 

 

2.5 Zbrodnie Armii Czerwonej

Jeszcze mniej od zbrodni NKWD znane sa przestepstwa popelnione przez sowiecka Armie Czerwona, ktora juz we wrzesniu 1939 roku zaznaczyla swoj 'wyzwolenczy' szlak na Kresach Wschodnich II Rzeczypospolitej krwia mordowanych jencow polskich i ludnosci cywilnej. Jej obecnosc na tych terytoriach, bezprawne wcielenie do niej przeszlo stu kilkudziesieciu tysiecy obywateli polskich [85] bylo elementem majacym umacnic panowanie sowieckie na zagarnietych obszarach panstwa polskiego.

Rozpoczeta 22 czerwca 1941 roku wojna z Niemcami i ich sojusznikami oraz jej niekorzystny dla strony sowieckiej przebieg spowodowal odwrot Armii Czerwonej na wschod. Uciekajac, czesto w panice, jej oddzialy dopuscily sie szeregu zbrodni wobec ludnosci cywilnej. Dotychczas niektore z tych zbrodni zostaly udokumentowane.

W pierwszych dniach niemiecko-sowieckiej wojny, przez wies Nowosiolki, lezaca na wschodnim skraju Puszczy Bialowieskiej, wycofywaly sie w kierunku na Wolkowysk oddzialy sowieckie. Jak wspomina jeden z owczesnych jej mieszkancow:

... We wtorek [24.VI.1941 - K.P.] wieczorem Niemcy byli juz w Nowym Dworze, oddalonym od Nowosiolek o okolo piec kilometrow. W piatek w nocy obudzil mnie ojciec. Przez wies przeciagaly zwarte oddzialy sowieckie, ktore obserwowalem zza plotu. Nagle rozlegly sie strzaly i zrobil sie rozgardiasz. Schowalismy sie z cala rodzina w podmurowanej piwnicy. Nagle wpadl do niej jeden z zolnierzy i zaczal krzyczec: 'A, wasza mac! ... najpierw do naszych zolnierzy strzelacie, a pozniej chowacie sie po piwnicach!?' Wywlekl nas na podworko. Tam ja odskoczylem w bok i przykucnalem pod plotem. Zaraz jednak mnie ktorys znalazl i zmusil do wyjscia z podniesionymi rekoma na droge. Tam widzialem zastrzelonego kolege - Mikolaja Sawko. Jego siostra Bronka schowala sie na polu za bruzda, ale wrzucili tam za nia granat. Wszystkich mezczyzn zgromadzili na placu. Krzyczeli, zebysmy powiedzieli, kto z nas strzelal.
W tym "sledztwie" wyroznil sie jeden oficer w skorzanej kurtce bez dystynkcji. Mowili do niego: "tawariszcz palkownik". Chcac nas zastraszyc, podchodzil do wybranych przez siebie osob i z rewolweru strzelal im w glowe. Reszte nas ustawili do zbiorowej egzekucji, ale w ostatniej chwili zglosil sie jeden zolnierz sowiecki i powiedzial, iz to on strzelal do swojego dowodcy. Puscili nas, ale podpalili wszystkie chalupy.
W sumie zabili czternascie osob. Wszyscy byli mlodymi ludzmi. Najstarszy mial trzydziesci piec lat i zostawil zone z czworka dzieci. Czterech braci Ligierow znaleziono w lesie obok sasiedniej wsi Terespol. Rece mieli powiazane drutem. Niedlugo jak Sowieci poszli, wkroczyl do nas oddzial niemiecki. Szybko jednak poszli dalej, a nasze kobiety modlily sie i plakaly, ze Sowieci moga powrocic.
[86]

Na Bialostocczyznie wycofujacy sie, niezidentyfikowany oddzial Armii Czerwonej dokonal mordu na mieszkancach wsi Sobieski, kolo Moniek. Tragedia wydarzyla sie 24 czerwca 1941 roku. Wedlug relacji ocalalych mieszkancow wsi:

... Sowieci podpalili zabudowania, a nastepnie strzelali do ludzi, aby nikt nie wyszedl zywy z ognia. Strzelali bez przerwy i smiali sie glosno, jak w czasie dobrej zabawy. [87]

Zginelo kilkanascie osob, a przeszlo siedem bylo powaznie rannych.

Do podobnych sytuacji dochodzilo takze w wielu innych przypadkach. Byly one spowodowane, miedzy innymi, panika, jaka ogarnela wojska sowieckie w czasie odwrotu oraz zwyrodnieniem czesci sowieckiej kadry dowodczej, ktora nie liczyla sie z zyciem ani wlasnych zolnierzy, ani tez ludnosci cywilnej, z ktora miala do czynienia. Sprawe komplikowaly tez trudnosci jezykowe w porozumiewaniu sie oraz sowiecka zupelna nieznajomosc realiow zycia na obszarach panstwa polskiego, okupowanych przez Sowietow po 17 wrzesnia 1939 roku.

26 czerwca 1941 roku zolnierze sowieccy zamordowali we wsi Liliatyn, kolo Brzezan, tamtejszego wikarego (ks. Jozef Szady), ktory wczesniej udzielal ich rannym kolegom Ostatniego Namaszczenia:

... Pojawienie sie wysokiego mlodzienca w sutannie wsrod zabitych i rannych lezacych obok drogi kojarzylo sie Sowietom - jak zwykle z kradzieza i szpiegostwem. Nie wiedzieli, ze ranni potrzebuja takze innej pomocy, tego politrukow i oficerow nie uczono. [88]

Rownie tragiczny los spotkal mlodego wikarego (ks. Piotr Szczupiel) z Dublan, ktory zostal zastrzelony przez sowiecki patrol poszukujacy sprawcy smierci sowieckiego oficera [89]. Przebieg wydarzen wskazuje na to, iz najprawdopodobniej patrol ow otrzymal bezwzgledny rozkaz ujecia winnego i ofiare wybral zupelnie przypadkowo, aby tylko rozkazowi przelozonych stalo sie zadosc.

Odnotowano rowniez morderstwa, popelnione przez Armie Czerwona na duchownych w miejscowosciach Dojlidy i Knyszyn. [90]

Szczegolnie niepewnie czuly sie oddzialy sowieckie w miastach, gdzie atakowali je prawdziwi, a jeszcze czesciej urojeni dywersanci. Sowieckie kolumny wojskowe przejezdzajace przez Lwow byly ostrzeliwane przez pojedynczych czlonkow podziemia ukrainskiego, ktorzy probowali takze uwolnic wiezniow z siedziby NKWD przy ul. Pelczynskiej oraz wiezienia przy ul. Zamarstynowskiej [91]. Dzialania te - o dosc ograniczonym zreszta charakterze - wywolaly spore zamieszanie wsrod wycofujacych sie oddzialow sowieckich. Do wiekszych starc dojsc mialo w okolicy unickiej katedry Sw. Jura. Obecnie (2007) mowi sie rowniez o przedwczesnej i nieudanej probie opanowania miasta przez Ukraincow, jeszcze przed nadejsciem wojsk niemieckich [92]. Zolnierze sowieccy strzelali do otwartych okien, do przechodniow na ulicach, do prawdziwych i domniemanych dywersantow ukrytych na poddaszach i w piwnicach. Jak wspomina jeden z mieszkancow Lwowa:

... We Lwowie Rosjanie wycofujac sie wrzucali granaty do piwnic domow, chociaz wiedzieli, ze ludnosc cywilna wlasnie tam sie chowala. My tez bylismy w piwnicy i jakims cudem nas omineli. W poprzednim i nastepnym byly wybuchy, ktore pozostawily niesamowita ilosc trupow. [93]

Podobna sytuacja zaistniala w Brzezanach, gdzie cofajaca sie piechota sowiecka wrzucala granaty do domow i podpalala je. Z dosc niejasnych powodow Sowieci brali tam takze zakladnikow sposrod ludnosci cywilnej, w tym kobiety i dzieci - zostali oni pozniej rozstrzelani na trasie Brzezany-Szybalin. [94]

W sytuacji paniki, kiedy NKWD nie moglo wlasnymi silami wykonac otrzymanych rozkazow, odnoszacych sie do losu wiezniow, czy skutecznie udaremnic ich proby oswobodzenia sie, probowano poslugiwac sie przypadkowymi oddzialami wojsk sowieckich, jakie znalazly sie w okolicy w trakcje odwrotu.

W ten sposob wladze sowieckie opanowaly sytuacje we lwowskich "Brygidkach", skad w nocy z 24 na 25 czerwca, po ucieczce strazy wieziennej, czesc wiezniow zdolala wydostac sie z cel i zbiec. Nad ranem zagoniono pozostalych ogniem karabinow maszynowych z dziedzinca do budynkow wieziennych, a nastepnie do cel. W akcji tej NKWD korzystala z pomocy oddzialu Armii Czerwonej. [95]

Z wiezienia w Grodnie, po ucieczce strazy wieziennej spowodowanej niemieckim nalotem bombowym, wiezniom rowniez udalo sie oswobodzic. W jakis czas pozniej, artyleria sowiecka rozpoczela ostrzal tego wiezienia z pozycji poza miastem. [96]

Proby wciagniecia przez NKWD oddzialow Armii Czerwonej do pacyfikacji i rozprawiania sie z wiezniami nie zawsze byly skuteczne, gdyz niektorzy dowodcy sowieccy odmawiali wykonywania zwiazanych z tym rozkazow. Kierowali sie przy tym albo wymogami katastrofalnej sytuacji na froncie i panicznego odwrotu wojsk sowieckich, a moze i niekiedy, zdajac sobie sprawe z tego, w czym maja wziac udzial z ramienia NKWD, odmawiajac wykonania rozkazow kierowali sie zwyklymi wzgledami humanitarnymi.

W Samborze, gdzie rowniez doszlo do buntu w wiezieniu i do walki z NKWD, prokurator Stupakow zatrzymal przeciagajaca w poblizu jednostke sowieckiej artylerii i wydal rozkaz jej dowodcy, aby skierowala ona ogien armatni na wiezienie. Jak wspomina jeden ze swiadkow tej sceny:

... Po wydaniu rozkazu wsiadl do samochodu i odjechal w strone Drohobycza. Dowodca artylerii wpadl do pierwszej bramy miedzy sadem a wiezieniem, zobaczyl setki trupow, zaklal strasznie, zawrocil i ruszyl [wraz ze swoim oddzialem - K.P.] rowniez w kierunku Drohobycza. [97]

Zbrodnie Armii Czerwonej na okupowanych Kresach Wschodnich II Rzeczypospolitej, choc wciaz w tak malym stopniu rozpoznane i zewidencjonowane, sa przyczynkiem do obrazu zbrodni sowieckich z czerwca i lipca 1941 roku. Jakkolwiek glownym wykonawca 'mokrej roboty' bylo NKWD, to jednak wladze sowieckie nie zawahaly sie uzyc rowniez sowieckich oddzialow frontowych do realizacji swej polityki eksterminacji obywateli polskich. Eksterminacja ta, w polaczeniu ze stosowana przez Sowietow taktyka pozostawiania po sobie 'spalonej ziemi', spowodowala masowe wyniszczenie ludnosci cywilnej panstwa polskiego i ogromne zniszczenia materialne w strefach przyfrontowych wojny niemiecko-sowieckiej.

 

 

SOVIET ATROCITIES IN THE EASTERN BORDERLANDS OF THE II REPUBLIC, JUNE-JULY 1941

Home  

ELECTRONIC MUSEUM holds the exclusive copyright ownership of the layout and most contents of this web site. Infringements in any form and by any means shall be prosecuted. Permission for uses other than viewing may be granted upon written request. Only express written permissions are considered valid. Terms and conditions may vary.

 

Last modified January 17, 2010 8:11 PM
Copyright © ElectronicMuseum.ca