ZBRODNIE SOWIECKIE NA KRESACH
WSCHODNICH II RZECZYPOSPOLITEJ,
CZERWIEC-LIPIEC 1941


Krzysztof Popinski

 

 

 

3.0 Po wkroczeniu Niemcow

Po ucieczce wykonujacych egzekucje na wiezniach oddzialow NKWD - czesto ostatnich organach wladzy sowieckiej na okupowanych terenach - w wielu miejscowosciach nastapil krotki okres 'bezkrolewia', trwajacy do czasu wkroczenia pierwszych oddzialow wojsk niemieckich, lub z nimi sprzymierzonych. Mimo dzialan wojennych i strachu przed powrotem NKWD, mieszkancy spieszyli do wiezien sowieckich w poszukiwaniu swoich bliskich.

Chaos wojenny, odprezenie psychiczne po terrorze niemal dwuletniej okupacji sowieckiej, brak wladzy administracyjnej zapewniajacej porzadek publiczny oraz zwiazane z tym poczucie bezkarnosci mialy rowniez i inne nastepstwa.

We Lwowie, z ktorego Sowieci wycofali sie w nocy z 28 na 29 czerwca, caly nastepny dzien dochodzilo do bojek ulicznych, rabowania sklepow i zalatwiania porachunkow osobistych. [119]

Do momentu wkroczenia wojsk wegierskich, 'bezkrolewie' zapanowalo, miedzy innymi i w Stanislawowie. Miejscowa ludnosc rozgrabila opuszczone przez Sowietow sklady zywnosci. [120]

Podobna sytuacja zaistniala tez w Samborze. Jak wspomina jeden ze swiadkow:

... W tej makabrycznej scenerii dzialy sie rzeczy jeszcze straszniejsze. W parterowych pomieszczeniach magazynu zywnosciowego grasowaly przestraszone i milczace grupy wyglodnialych ludzi z miasta, zabierajac co sie dalo: cukier, chleb, make, sol, makarony. Rowniez ze swietlicy i pomieszczen sluzbowych zabierano sprzety, firanki, gitary, balalajki. Zdobyte towary wynoszono w roznych pudlach, tobolach, lawirujac miedzy trupami pomordowanych, lecz jeszcze nie ostyglych cial. [121]

Trzeba jednak podkreslic, iz znalezli sie tez ludzie, ktorzy nie zwazajac na grozace niebezpieczenstwo powrotu NKWD pospieszyli przede wszystkim ratowac wiezniow, ktorych Sowieci nie zdazyli przed swoja ucieczka zamordowac.

Po wkroczeniu na tereny bylej okupacji sowieckiej Niemcow i wojsk panstw z Niemcami sprzymierzonych, unaoczniony zostal ogrom zbrodni, popelnionej przez Sowietow w aresztach i wiezieniach NKWD oraz w innych miejscach kazni - zwloki pomordowanych wypelnialy piwnice wiezien, wykopy ziemne, ale przewaznie wskutek pospiechu pozostawiono je na miejscu popelnienia zbrodni - w celach wiezien i na podworcach wieziennych bez usilowania jej zamaskowania. Potworny obraz hekatomby szokowal i przerazal tych, ktorzy z roznych powodow (glownie poszukiwania bliskich) przybyly na teren wiezien po ucieczce Sowietow. Proces rozkladu zwlok, przyspieszony wysokimi letnimi temperaturami, zmuszal do pospiesznej ich identyfikacji i szybkiego pochowku ofiar w celu zapobiezenia wybuchowi epidemii chorob.

W Stanislawowie, gdzie zwloki zamordowanych odkryto w kilku miejscach na terenie samego wiezienia i w jego sasiedztwie, na zyczenie rodzin wykopy ziemne, do ktorych zostaly wrzucone, otwarto w obecnosci lekarzy, jako bieglych. Zwloki, ulozone w wykopach warstwami, nosily slady powaznego okaleczenia twarzy i oparzen (spalenia), ktore utrudnily, lub wrecz uniemozliwily ich identyfikacje [122].

Podobnie bylo w Zloczowie. Wspomina ten moment jeden ze swiadkow:

... Przechodzilismy miedzy rzedami zwlok i przygladalismy sie kazdym, ale po twarzy nie mozna bylo ich rozpoznac i dlatego zwrocilismy uwage na odziez. No i odszukalismy brata. Glowe mial opuchnieta, wykrecona w odwrotnym kierunku. Upewnilem sie, ze to brat, poniewaz mial na sobie jeden but podzelowany czerwona guma z opony samochodowej, ktora zdobylem, bo nie bylo skory. Mial na sobie tez nietypowy serdak damski, ktory dala mu zona, gdyz podczas aresztowania nie mogla znalezc swetra. [123]

Z przyzwoleniem, a nawet z inspiracji Niemcow, do prac zwiazanych z ekshumacja zwlok pomordowanych czesto przymuszano Zydow. [124]

W Krzemiencu, na dziedzincu wiezienia odkryto doly z rozkladajacymi sie zwlokami wiezniow - ofiar NKWD:

... Widok byl okropny, potworny i wstrzasajacy. Obok mnie stali oficerowie Wehrmachtu, ktorym plynely z oczu lzy. Wykonywali zdjecia. Po odslonieciu masowych dolow, ze wszystkich stron ciagnely kilometrowe karawany wozow chlopskich w celu odebrania swoich najblizszych. Zydzi zostali zmuszeni przez wladze niemieckie do obmywania zwlok, ktore odbieraly osoby zainteresowane pochowkiem bliskich. [125]

W Drohobyczu zmuszono Zydow do wydobywania zwlok z dolow i ukladania ich rzedami, jedne obok drugich, w celu identyfikacji. Zwloki ofiar, odkryte na cmentarzu zydowskim, byly wystawione na widok publiczny w celu identyfikacji przez caly dzien. Tym, ktore zostaly rozpoznane przez rodziny, przypinano kartki ze stosownymi informacjami. [126]

W miejscowosci Szczerzec Niemcy zmusili Zydow do tego, by golymi rekoma otworzyli wykop, w ktorym znajdowaly sie zwloki pomordowanych, wydobywali zwloki i nastepnie skladali je obok na przescieradlach. [127]

W Dobromilu Niemcy uzyli Zydow do prac ekshumacyjnych na terenie wiezienia, a takze do wydobywania zwlok, wrzuconych przez NKWD do nieczynnego szybu kopalni soli w pobliskiej miejscowosci Lack. [128]

W podobny sposob zmuszono tez Zydow do wykonywania prac ekshumacyjnych w Czortkowie [129], Boryslawiu [130] i Brzezanach [131].

W wielu przypadkach odkryte zwloki ofiar nosily slady okrutnych tortur. Zmasakrowane zwloki znaleziono, miedzy innymi, w piwnicy bylego starostwa w Oszmianie [132], we Lwowie w wiezieniu NKWD przy ul. Lackiego [133], w Boryslawiu [134] oraz w Samborze na terenie samego wiezienia i w wykopie ziemnym nad Dniestrem [135].

W Stryju, zwloki ofiar znaleziono w dolach kloacznych. Przysypane byly duza iloscia cukru, kaszy i ryzu, ktorych Sowieci nie zdazyli przed ucieczka wywiezc z magazynow [136]. Jak wspomina jeden ze swiadkow:

... Momentalnie pojawila sie ukrainska policja. Mlodzi ludzie z bosakami, drabinami wyciagali zamordowanych, a przygonieni Zydzi musieli myc zwloki i ukladac je rzedami. Widzialem, jak jeden z Zydow zwymiotowal przy myciu zwlok, na co jeden z Ukraincow przy hucznej aprobacie pozostalych wsadzil mu glowe do wiadra z brudna od tych czynnosci woda. Z tylu przygladali sie temu niemieccy oficerowie. [137]

Do zwlok zidentyfikowanych ofiar przyczepiano kartki z nazwiskami. Swiadkami identyfikacji zwlok byli czlonkowie komisji Czerwonego Krzyza, prawdopodobnie Szwajcarzy [138].

Na dziedzincu wiezienia w Berezweczu na Wilenszczyznie odkryto doly, wypelnione zwlokami ofiar, zamordowanych przez NKWD tuz przed ucieczka. Obok dolow przygotowane byly pryzmy darni, ktora NKWD zamierzalo je pokryc dla zatarcia sladow zbrodni [139]. I w tym przypadku identyfikacja ofiar okazala sie niemozliwa do przeprowadzenia. Jak wspomina jeden ze swiadkow:

... Nasz sasiad, emerytowany kolejarz nazwiskiem Filonek mial w domu inwalide na wozku. Kiedy aresztowano cala te rodzine, to zabrano takze i jego. Po ucieczce Sowietow bylismy w wiezieniu i po tym kalece zostal tylko wozek. [140]

Wiezniowie, ewakuowani z Berezwecza i zamordowani w miejscowosci Taklinowo, kolo Ully, zostali pochowani przez miejscowa ludnosc. W jakis czas pozniej, wladze niemieckie prowadzily tam prace ekshumacyjne, jednak okolicznosci, w jakich to nastapilo, sa wciaz niejasne [141].

Wykopy ziemne, wypelnione zwlokami ofiar NKWD, odkryto takze na terenie wiezienia w Starej Wilejce. [142]

W Zalesianach, kolo Bialegostoku, ludnosc miejscowa odkryla miejsce pospiesznego ukrycia zwlok ofiar NKWD, w wiekszosci zlapanych uciekinierow z bialostockiego wiezienia. Jak wspomina jeden ze swiadkow:

... Kiedy tam dotarlismy, zwloki byly juz w stanie rozkladu z powodu letniego goraca, ale poznalismy ojca po rzeczach. Mial tobolek i zazwyczaj gdy dawal rzeczy z wiezienia z powrotem [do prania - K.P.], to mialy monogramy. Byl tam recznik i szmatka. Recznik byl lniany i mial wyszyte czerwone serce z brazowa strzala i bialym monogramem W.K. Pruli w wiezieniu skarpetki i tym wyszywali. Matka zawiazala to i przywiozla do domu. Cialo pochowalismy na naszym cmentarzu. [143]

Po zakonczeniu prac ekshumacyjnych nastepowaly uroczystosci pogrzebowe. Zwloki ofiar zidentyfikowanych wladze niemieckie przekazywaly zazwyczaj ich rodzinom, a te zabieraly je w celu pochowku do swoich miejsc zamieszkania. Pozostale chowano na miejscu w mogilach zbiorowych. Pogrzeby zamienialy sie niejednokrotnie w podniosle uroczystosci zalobne. Tak bylo, miedzy innymi, w Brzezanach:

... Pogrzeb z rozkazu wladz niemieckich odbyl sie w niedziele z wielka parada. Byli wszyscy ksieza rzymsko-katoliccy i grecko-katoliccy oraz ormianski z miasta i powiatu. Wszystkich pochowano we wspolnej mogile i oznaczono debowym krzyzem z napisem trojjezycznym [polskim, ukrainskim i niemieckim - K.P.]: 'Spoczywa tu 150 bolszewickich ofiar. Czesc ich pamieci!'. [144]

Rownie uroczyscie chowano w pierwszych dniach lipca ofiary NKWD w Samborze:

... W czasie pogrzebu bily dzwony wszystkich kosciolow, pierwszy raz po dwoch latach. [145]

W uroczystosci uczestniczylo wiele tysiecy mieszkancow miasta i okolicy. Kondukt pogrzebowy prowadzili duchowni obu wyznan katolickich:

... Konie ciagnely piec platform z olbrzymimi skrzyniami, do ktorych lopatami narzucono szczatki ...
... Nie bylo wiencow, kwiatow, tylko posepny zalobny spiew. Za tymi skrzyniami szli mieszkancy Sambora bez wzgledu na narodowosc i wyznanie. Ogarniala groza. Na cmentarzu pomiedzy mogilami Turkow, ktore znacza slupki z polksiezycem, powstala olbrzymia mogila, niczym do mogily niepodobna. Jest to wal ziemny, podobny raczej do nasypu kolejowego.
[146]

Nieco pozniej odkryto nad Dniestrem inny wykop ziemny ze zwlokami ofiar NKWD. W urzadzonym pogrzebie bral udzial kapelan stacjonujacej w miescie wojskowej jednostki slowackiej [147].

Duchowienstwo rzymsko- i grecko-katolickie uczestniczylo wspolnie 3 i 4 lipca w pogrzebie ofiar NKWD w Stryju:

... Razem z proboszczem ukrainskim, ks. Leszczynskim, prowadzilem kondukt pogrzebowy na cmentarz. Przygotowano wspolny grob w ksztalcie kola i wsrod placzu ukladano trumny obok siebie. Nabozenstwo za pomordowanych odprawiono w kosciele i cerkwi. [148]

W kondukcie bylo kilkadziesiat furmanek wiozacych trumny, niesiono tez czarne zalobne choragwie.

Uroczystosciom zalobnym w Czortkowie przewodzili tamtejsi zakonnicy dominikanie - o. Urban i o. Mateusz, oraz ksieza Wladyslaw Szetelnicki i Waclaw Boczar. Zamordowanych dominikanow pochowano w kaplicy-grobowcu zakonnym na cmentarzu. Kilku jednak, zawleczonych nad brzeg Seretu i tam zamordowanych pochowano tamze - w miejscu, gdzie zostali zamordowani. 13 lipca, po sumie niedzielnej odbyla sie uroczysta procesja na mogile zamordowanych zakonnikow. Niesiono cierniowy wieniec z purpurowymi kwiatami - symbol meczenskiej smierci [149]. Zamordowanych przez NKWD wiezniow pochowano na tamtejszym cmentarzu w kilku, dlugich na szesc do osmiu metrow, mogilach [150].

W Zloczowie, ofiary NKWD pochowano we wspolnej mogile na cmentarzu obok rotundy - pomnika z pierwszej wojny swiatowej. [151]

Pogrzeb ofiar NKWD w Kamionce Strumilowej odbyl sie 3 lipca z udzialem ksiezy obu wyznan. [152]

Podobne w przebiegu uroczystosci mialy miejsce, miedzy innymi, w Nadwornej [153], Zolkwi [154], Szczercu, gdzie mogila usytuowana zostala obok cerkwi [155], oraz w Rudkach [156].

W Berezweczu, gdzie ceremonie pogrzebowe odprawial ks. Antoni Zienkiewicz z Glebokiego, zbiorowa mogila usytuowana zostala po lewej (patrzac z kierunku od Glebokiego) stronie klasztoru, miedzy budynkiem a murem wieziennym. [157]

24 czerwca pochowano ofiary NKWD z aresztu sledczego w Augustowie, zamordowane poprzedniego dnia. [158]

W Tarnopolu konflikt polsko-ukrainski odbil sie na charakterze pogrzebu, stajac sie zapowiedzia pozniejszych wydarzen:

... zamordowanych z podworza wiezienia w nastepnych dniach chowali Zydzi na cmentarzu w olbrzymim kurhanie z krzyzem, na ktorym w miejscu figury Chrystusa umieszczono 'tryzub' [ukrainski symbol narodowy - K.P.] anektujac w ten sposob zamordowanych Polakow, ktorzy wsrod tej grupy ofiar stanowili wiekszosc. [159]

Na Polesiu, w lasach pod Pinskiem w okolicy wsi Horodyszcze i Wolka Horodyska, miejscowa ludnosc wziela udzial w nabozenstwie w intencji pomordowanych przez NKWD i pochowanych tam wiezniow z Pinska. Msze odprawil ks. Stanislaw Ryzko z Horodyszcza. Mogile z zoltego piasku, ogrodzona zerdziami, usypano niedaleko Wolki Horodyskiej, po lewej (patrzac z kierunku od Soszyna) stronie lasu. Ustawiono tez krzyz, a w Dzien Zaduszny modlono sie za ofiary. [160]

Niemieckie wladze okupacyjne wykazywaly na ogol zrozumienie dla zaistnialej sytuacji i zezwalaly na uroczystosci pogrzebowe. Z drugiej jednak strony czeste byly przypadki wykorzystywania zbrodni NKWD i uroczystosci pogrzebowych ofiar dla celow propagandy antysowieckiej i antyzydowskiej. W wielu przypadkach, podobnie jak przy pracach ekshumacyjnych, do wykonywania niektorych czynnosci zmuszano Zydow. Byli oni wykorzystywani do kopania grobow i innych poslug zwiazanych z przygotowaniami do pogrzebu. Uwazani za wspolwinnych terroru sowieckiego, a w szczegolnosci ostatnich zbrodni NKWD, byli oni bici i w rozny sposob ponizani - nie szczedzono im tez innych szykan. Sprawca opresji byly glownie okupacyjne wladze niemieckie, staraly sie one jednak inspirowac wspoluczestniczenie w tych dzialaniach miejscowa ludnosc. Ekscesy roznego rodzaju nie tylko przydawaly uroczystosciom pogrzebowym akcentow dramatycznych - czestokroc deprecjonowaly powage chwili odzierajac je z naleznych uroczystosciom pogrzebowym form i atmosfery. Tak zdarzylo sie, na przyklad, w Dobromilu:

... Do kopania wspolnej mogily, transportowania i ukladania cial uzyto miejscowych Zydow. Ciala byly przewozone w skrzyniach, po kilkanascie na platformie. Zaprzag platform stanowili Zydzi, poganiani batem przez Niemca stojacego okrakiem na platformie, bijacego Zydow, aby jechali szybciej. [161]

Niemcy przejmowali czesto organizacje pochowku ofiar NKWD, szczegolnie w przypadkach, gdy ze wzgledu na wymogi sanitarne szybkie i zdecydowane dzialanie bylo koniecznoscia. Takze, gdy liczba ofiar byla znaczna, jak w przypadku wiezien lwowskich:

... Na cmentarzu Janowskim rozgrywaly sie przez dwa dni dantejskie sceny. Oto zwozono tam ciezarowymi autami zwloki pomordowanych w wiezieniach, czesto ze skrepowanymi drutem rekoma. Akcja kierowal niemiecki oficer, komenderujacy z rewolwerem w dloni. Zwloki byly straszliwie zmasakrowane i wskutek czerwcowego upalu znajdowaly sie juz w stanie rozkladu, znosili je z aut do wykopanych dolow cmentarnych Zydzi. Niektorzy rozplatujac drut kolczasty na rekach ofiar kaleczyli sie i sami splywali krwia. Tlum otaczajacy to miejsce przygladal sie pilnie znieksztalconym zwlokom, czasami po jakiejs kurtce, czy po pierscieniu poznawal ktos z obecnych brata, syna, meza, zone, siostre i wtedy rozlegly sie nieludzkie wrzaski, straszliwy lament i wzywanie o pomste do nieba. Tlum wtorowal i dopiero strzaly z rewolweru dyzurujacego oficera niemieckiego uciszaly wrzawe i placze. Kaplan intonowal piesn "Dobry Jezu a nasz Panie, daj im wieczne zmilowanie". [162]

Wobec zaawansowania i szybkiego postepu rozkladu zwlok, wladze niemieckie decydowaly sie niejednokrotnie na odlozenie prac ekshumacyjnych do zimy i nakazywaly zamurowanie calych kondygnacji piwnic wieziennych, wypelnionych zwlokami. Tak bylo, miedzy innymi, w wiezieniu przy ul. Jachowicza we Lwowie [163] i w Pinsku, w bylej siedzibie NKWD przy ul. Albrechtowskiej [164].

Tragedie rodzin, ktore wsrod ofiar NKWD rozpoznaly swych bliskich, wykorzystywaly wladze hitlerowskie do realizacji swoich celow. Wskazujac na Zydow, jako rzekomo winnych zbrodni sowieckich, podzegaly one do pogromow, majacych byc jakoby aktem sprawiedliwosci za te zbrodnie. W nastepstwie tych dzialan, juz w pierwszych dniach lipca 1941 roku doszlo do serii pogromow - staly sie one zapowiedzia metod realizacji polityki wladz hitlerowskich wobec spolecznosci zydowskiej. Szczegolny charakter i stopien okrucienstwa przybraly pogromy dokonane na terenach wojewodztw: lwowskiego, stanislawowskiego i tarnopolskiego. Ich ofiara padla trudna wciaz do okreslenia liczba Zydow, glownie mezczyzn - szacowana nawet na kilkanascie tysiecy.

W Tarnopolu zamordowano, wedlug swiadkow zydowskich, okolo piec tysiecy Zydow. Pogrom trwal okolo trzech dni. Mezczyzn, wywleczonych z domow lub zlapanych na ulicach, bijac w drodze pedzono do wiezienia, gdzie po wykorzystaniu do prac ekshumacyjnych byli oni rozstrzeliwani przez SS-manow i policjantow ukrainskich. Ofiary pogromu zostaly pogrzebane na cmentarzu we wspolnej mogile. Nieco pozniej, niemieckie wladze okupacyjne zezwalaly rowniez na pogrzeby indywidualne ofiar pogromow. Zdarzaly sie wypadki, ze zlapanych uprzednio Zydow zwalniano na wolnosc. W trakcie pogromu dochodzilo takze na masowa skale do rabowania mienia zydowskiego oraz dokonywania gwaltow na mlodych Zydowkach. W czasie tych wydarzen ludnosc polska miala zachowywac sie biernie, natomiast bedaca w wiekszosci ludnosc ukrainska brala w nich czynny udzial [165].

Podobne wydarzenia, chociaz na nieco mniejsza skale, mialy rowniez miejsce, miedzy innymi, w Drohobyczu [166], Kamionce Strumilowej [167], Lacku kolo Dobromila [168], Zloczowie [169], Czortkowie [170] i w Brzezanach, gdzie Polacy chronili sie przed pogromem wieszajac w drzwiach swiete obrazy.

We wszystkich przypadkach decydujacy impuls do rozpetania pogromu dawali Niemcy. Tak bylo, miedzy innymi, w Boryslawiu:

... Klaksony wjezdzajacych samochodow osobowych zwrocily na siebie uwage tlumu. Pierwszym samochodem wjechalo kilku oficerow, w tym jeden - jesli dobrze pamietam - general, ktory wyroznial sie ubiorem i zachowaniem, pozostali oficerowie byli wobec niego usluzni. Jeden z nich pojawil sie na balkonie i po polsku powiedzial, ze general chcialby przekazac ludnosci wazna wiadomosc. Po chwili wszedl general, tlumacz przedstawil go, po czym oswiadczyl, ze zwalnia sie ludnosc tego miasta od obowiazku oddania bialej broni na okres dwudziestu czterech godzin. W tym czasie zezwala sie na odwet za krzywdy, jakie wyrzadzili komunisci. Wskazal na dziesiatki trupow lezacych pod balkonem, mowil na ten temat. Tlum przestal go sluchac. Stojacy obok drewniany plot zostal rozszarpany, ludzie lamali konary drzew, zbierali kamienie, wreszcie wyruszyli na miasto. [171]

Rozpoczal sie pogrom, opisany przez swiadka zydowskiego:

... Po poludniu zaczynaja zatrzymywac na ulicy mezczyzn o semickim wygladzie. Prowadzi sie ich do dawnej siedziby NKWD. Po drodze pod palkami ginie wielu z nich. Ci, ktorzy tam dotra, sa przekazywani niemieckim wojskowym.
... Pogrom trwa dalej. Teraz juz jego ofiara padaja takze kobiety. Te wyciaga sie pod pozorem mycia trupow zamordowanych wiezniow NKWD i bije sie zelaznymi palkami na smierc. Nieprzytomnych "z litosci" zolnierze niemieccy usmiercaja strzalami rewolwerowymi.
[172]

Do najwiekszego pogromu doszlo we Lwowie po 30 czerwca 1941 roku. Jak wspomina jeden z zydowskich swiadkow:

... Rodzina moja skladala sie z ojca, matki i nas, trzech synow. Mnie i mlodszego brata wyciagneli z mieszkania i zaprowadzili do koszar przy ul. Zamarstynowskiej. Przed wejsciem stal dlugi szpaler, a po drodze nas bito. Przezylismy tu meke trzykrotnego bicia i maltretowania. Najpierw bili tworzacy szpaler, potem stojacy w bramie czlonkowie legionu ukrainskiego [Batalion Nachtigall - K.P.], a na dziedzincu grupa Ukraincow po poprzednim zrabowaniu wszystkiego bila palkami i zmaltretowanych zostawiala na dziedzincu. Musieli oni teraz pod grozba dalszego bicia czolgac sie, zbierac rekoma do chusteczek odpadki, brud. Nasilanie pogromu wzrastalo i coraz wiecej Zydow naplywalo do koszar.
... Ukraincy nie bili juz teraz rekoma: zaopatrzyli sie juz teraz w lopaty, deski nabite gwozdziami. O godzinie 2:00 przywieziono karabin maszynowy i miano nas rozstrzelac.
... Podzielono nas na dwie czesci. Grupe, w ktorej ja sie znalazlem, stawiano juz kilkakrotnie pod sciana. Tymczasem zjawilo sie kilku wyzszych gestapowcow i wstrzymalo egzekucje. Niemcy nas fotografowali i filmowali. O godzinie 8:00 zjawil sie oficer Schutzpolizei oswiadczajac, ze nas wypuszcza, ale nie reczy za nasze zycie i nie bierze nas w obrone przed Ukraincami. Radzil nam uciekac do podmiejskich lasow. Ale mysmy wiedzieli, ze nie wolno Zydom opuszczac miasta pod grozba kary smierci. Zatrzymano dwudziestu pieciu mlodych ludzi, wsrod ktorych bylem i ja do "sprzatania" trupow. Wieczorem wrocilem do domu. Podczas akcji starszy brat byl w miescie, ukrywal sie w jakiejs piwnicy. Bylismy szczesliwi, ze zastalismy rodzicow w domu. Byli oni kilkakrotnie odwiedzani przez Ukraincow, ktorzy korzystajac z pogromu pod nieobecnosc wielu Zydow rabowali opuszczone mieszkania.
[173]

W akcjach pogromowych brali udzial chlopi ukrainscy:

... Znalezli sie zaraz organizatorzy pogromow w osobach molojcow ukrainskich przybylych masowo z okolicznych wsi do Lwowa. Prowadzili oni znanych we Lwowie lekarzy, profesorow, aptekarzy, kupcow zydowskich przez ul. Leona Sapiehy, kolo kosciola sw. Marii Magdaleny, gdzie kazano im posuwac sie na kolanach, potem skakac "w capki" i szczekac! Zydzi cierpieli z godnoscia, biale twarze nie wyrazaly nawet grozy przezywanych chwil, ale zachowywaly kamienny spokoj. [174]

W obliczu tych tragicznych wydarzen sprawdzaly sie niekiedy przyjaznie i lojalnosc sasiedzka. Jak wspomina jeden ze swiadkow zydowskich:

... Powstajaca napredce policja ukrainska wyslala trzyosobowe patrole do kamienic, gdzie wedlug donosow ludzi - sasiadow - mieszkali Zydzi. Przychylni mojej rodzinie ostrzegli mnie, ze taki patrol zbliza sie do naszej kamienicy. Jak zwierze oszalale ze strachu bieglem po ganku na drugie pietro, liczac, ze ktos z chrzescijan ukryje mnie w mieszkaniu.
... I wtedy stal sie cud. Na podworku - jak zwykle - przy golebniku typowego batiara lwowskiego Mariana Krylowskiego zasiadlo grajac w karty trzech kolegow pana Mariana. Brakowalo im do gry czwartego. Widzac moje zdenerwowanie, zaczeli mnie przywolywac do siebie, a gdy zorientowali sie, co jest grane, wyslali jednego z nich, by mnie sprowadzil do stolu gry. I tak po trochu uspokojony moglem obserwowac, jak policjanci wyprowadzaja z domu Jozka Lernera, po ktorym od tego momentu slad wszelki zaginal.
[175]

Lacznie, ofiara pogromu we Lwowie padlo zapewne do kilkuset Zydow.

Rowniez w Samborze doszlo do incydentu, w ktorym chlopi ukrainscy z okolicznych wsi, uzbrojeni w kije i podjudzeni przez Niemcow, po sformowaniu szpaleru przepuszczali przezen Zydow, jako rzekomo wspolodpowiedzialnych za zbrodnie NKWD. Zydow tych, zatrzymanych przypadkowo, pedzono do pracy przy ekshumacji zwlok w miejscowym wiezieniu. [176]

Zbrodnie sowieckie z czerwca i lipca 1941 roku znalazly swe odbicie w propagandzie niemieckiej. Wykorzystywano je dwojako. Po pierwsze - dla calkowitego zdyskredytowania wladz sowieckich, po drugie - w celu stworzenia wizerunku Niemcow, jako wybawicieli, niosacych ocalenie wiezniom, ktorych Sowieci nie zdazyli zamordowac oraz kladacych kres sowieckiemu bestialstwu. W swietle niemieckiej propagandy wladza sowiecka przedstawiana byla jako produkt 'azjatycko-zydowsko-bolszewickiej dziczy'; podkreslano tez jej nieslychane zwyrodnienie i okrucienstwo. Samych siebie z kolei, Niemcy przedstawiali jako wyzwolicieli, obroncow prawa i porzadku, swiatlych Europejczykow przychodzacych w cywilizacyjnej misji i niezwyciezonych zolnierzy. Podkreslajac udzial swych sojusznikow w wojnie przeciwko Zwiazkowi Sowieckiemu, Niemcy glosili tez haslo nowej krucjaty przeciwko barbarzynstwu [177].

Propaganda ta skierowana byla, nie liczac oczywiscie narodu niemieckiego, do narodow ujarzmionych przez Zwiazek Sowiecki, oraz miedzynarodowej opinii publicznej - glownie poprzez prase i wydawnictwa propagandowe oraz organizacje humanitarne panstw neutralnych. Tytuly prasowe, podlegle niemieckiemu Glownemu Urzedowi Propagandy (tak zwana prasa 'gadzinowa'), wydawane byly na zajetych przez Niemcow Kresach juz od poczatku lipca 1941 roku. Jako jedyne wowczas dostepne masowo zrodlo informacji prasa ta, wydawana glownie w jezykach polskim i ukrainskim, odgrywala duza role w niemieckiej polityce propagandowej. [178]

Waznymi z punktu widzenia niemieckiej propagandy elementami, pozwalajacymi na oslabienie, czy wrecz unikniecie oporu przeciwko niemieckiej okupacji, jak i maskowanie prawdziwych celow tej okupacji i metod ich realizacji, bylo zachowanie sie wojsk niemieckich, jakie w miare przesuwania sie frontu na wschod zajmowaly zdobyte tereny oraz postepowanie (droga zarzadzen) administracji niemieckiej na okupowanych terenach. Mialy one wzbudzac uznanie dla dotychczasowych dokonan nowych okupantow i pro-niemieckie sympatie wsrod autochtoniczej populacji. Podkreslano nowe mozliwosci, jakie otworzyly sie przed 'wyzwolonymi' narodami, zachecano do wspoludzialu w administrowaniu odbudowujacymi sie ze zniszczen wojennych terenami. Prasa 'gadzinowa' pelna byla opisow wkraczania wojsk niemieckich na ziemie polskie, okupowane uprzednio przez Sowietow, spontanicznych powitan tych wojsk przez miejscowa ludnosc, zachwytow nad niemiecka organizacja, technika i obfitoscia zaopatrzenia.

Istotna role w tych propagandowych zabiegach odgrywala tez w pierwszych miesiacach okupacji niemieckiej Ziem Wschodnich II Rzeczypospolitej sprawa zbrodni sowieckich z czerwca i lipca 1941 roku. Prasa 'gadzinowa' pelna byla doniesien, zwiazanych z wydarzeniami ostatnich dni okupacji sowieckiej, ilustrowanych zdjeciami, dokumentujacymi zbrodnie sowieckie, popelnione w poszczegolnych miejscowosciach. W kinach wyswietlano niemieckie kroniki wojenne, pelne makabrycznych sekwencji z miejsc zbrodni. Informowano o zbrodniach za pomoca wielojezycznych (ukrainski, polski, rosyjski, niemiecki) plakatow i ulotek. Na miejsca dokonanych przez Sowietow zbrodni sprowadzano korespondentow nie tylko panstw sprzymierzonych z Niemcami, ale tez neutralnych, glownie szwedzkich i portugalskich [179]. W prowadzonych pracach ekshumacyjnych dopuszczono rowniez do udzialu przedstawicieli Miedzynarodowego Czerwonego Krzyza. Podejmowano rowniez szereg dzialan bezposrednich, majacych zjednac sympatie i uznanie spoleczenstwa kresowego. Zezwalano na organizowanie uroczystych pogrzebow z masowym udzialem rodzin i ludnosci, wystawiano niemieckie warty honorowe przy mogilach ofiar. Jako na winnych zbrodni sowieckich wskazywano Zydow, co zaowocowalo seria pogromow.

Rozpowszechniajac wiedze o zbrodniach sowieckich, wladze niemieckie dopuszczaly sie tez swiadomych naduzyc, aby jeszcze bardziej podkreslic okrucienstwo i zwyrodnienie sowieckich oprawcow. Taki zabieg zastosowano, na przyklad, w Augustowie. Jak wspomina jeden ze swiadkow:

... Zamordowanych pozostawiono w tym dniu w miejscu kazni. Sprawa zainteresowali sie Niemcy, ale tylko o tyle, ze zrobili sporo zdjec, odpowiednio wyrezyserowanych. Np. 10-letni chlopak z mojej cel, ktory lezal martwy w chwili opuszczania przeze mnie wiezienia zostal sfotografowany w pozycji stojacej, przybity do sciany rosyjskim bagnetem. Zdjecia byly rozdawane polskiej ludnosci. Niemcy - chociaz nie oni byli w tym wypadku mordercami - starali sie dostarczyc jak najbardziej przekonywujace dowody winy Rosjan. [180]

Zabiegi propagandy niemieckiej przyniosly jedynie czesciowy sukces. Niewatpliwie przyczynily sie do poglebienia nienawisci spoleczenstwa Ziem Wschodnich II Rzeczypospolitej do wladz sowieckich i Rosji Sowieckiej w ogole. Nienawisc ta byla jednak oparta glownie na wlasnych doswiadczeniach tego spoleczenstwa, wyniesionych z niemal dwuletniej okupacji sowieckiej i przez te doswiadczenia w dostatecznym juz stopniu ugruntowana. Antysowiecka propaganda niemiecka miala jedynie znaczenie drugorzedne. Wprawdzie tez ludnosc Kresow byla rzeczywiscie pelna podziwu dla przewagi militarnej wojsk niemieckich nad sowieckim przeciwnikiem, chlopi mieli mozliwosc odzyskania swojej skolektywizowanej przez Sowietow ziemi oraz zniknelo koszmarne widmo sowieckich deportacji, realia zycia pod niemiecka okupacja odslonily jej prawdziwe oblicze, na ktore skladaly sie: rabunkowa, wyniszczjaca ludnosc ekonomicznie gospodarka okupanta, policyjny terror i represje, eksterminacja inteligencji, surowe restrykcje w zyciu spolecznym, szkolnictwie i kulturze, przesladowanie instytucji koscielnych. Stlamszone zostaly w sposob bezwzgledny ambicje polityczne i narodowe, ktorych realizacje wiazali Ukraincy z Hitlerem. Postepowala, wcale nie ukrywana przez okupanta, bezwzgledna zaglada spolecznosci zydowskiej [181]. Realiow tych nie byla w stanie zamaskowac na dluzszy przeciag czasu niemiecka propaganda. Rozdzwiek miedzy nia, a okupacyjna rzeczywistoscia stawal sie dla wiekszosci spoleczenstwa Kresow coraz bardziej oczywisty.

 

 

SOVIET ATROCITIES IN THE EASTERN BORDERLANDS OF THE II REPUBLIC, JUNE-JULY 1941

Home  

ELECTRONIC MUSEUM holds the exclusive copyright ownership of the layout and most contents of this web site. Infringements in any form and by any means shall be prosecuted. Permission for uses other than viewing may be granted upon written request. Only express written permissions are considered valid. Terms and conditions may vary.

 

Last modified January 17, 2010 8:07 PM
Copyright © ElectronicMuseum.ca