ZBRODNIE SOWIECKIE NA KRESACH
WSCHODNICH II RZECZYPOSPOLITEJ,
CZERWIEC-LIPIEC 1941


Krzysztof Popinski

 

 

 

4.0 Na drodze do prawdy - stan badan (2007)

Zbrodnie, popelnione przez NKWD na Kresach w czerwcu i lipcu 1941 roku, odkryte zostaly przewaznie dopiero po wkroczeniu na te tereny Wehrmachtu. Zarowno ze wzgledu na trwanie dzialan wojennych, jak i na porownywalny do sowieckiego charakter okupacji niemieckiej, mozliwosc ich w pelni rzetelnego i doglebnego zbadania byly w bardzo znacznym stopniu ograniczone. Niemcy dokonali jedynie prowizorycznego oszacowania liczby ofiar. Zajeli zreszta niezwlocznie wiele z uprzednio sowieckich wiezien zamieniajac je z kolei na wlasne katownie. Posuwajaca sie tuz za oddzialami Wehrmachtu niemiecka Sluzba Bezpieczenstwa Rzeszy (Sicherheitsdienst, SD) byla zywotnie zainteresowana przechwyceniem sowieckiej dokumentacji wieziennej, szczegolnie wiezniow politycznych wychodzac ze slusznego zalozenia, iz przynajmniej czesc przeciwnikow wladzy sowieckiej, jak czlonkowie polskiego ruchu oporu, przeciwstawiac sie beda rowniez okupantom niemieckim [182]. Tym niemniej, zbrodnie sowieckie byly skwapliwie wykorzystywane przez niemiecka propagande. Lipcowe i sierpniowe wydania prasy 'gadzinowej' na terenie Generalnej Guberni donosily systematycznie i wraz ze szczegolami o kolejno odkrywanych miejscach sowieckich zbrodni. Donosily o nich rowniez korespondencje dziennikarzy prasy panstw neutralnych. W ten tez sposob, sprawa likwidacji wiezien NKWD, szczegolnie we Lwowie, nabrala miedzynarodowego rozglosu [183].

O zbrodniach sowieckich na Kresach poinformowany byl rowniez polski ruch oporu. W sierpniu 1941 roku Komendant Zwiazku Walki Zbrojnej, gen. Stefan Rowecki, donosil w meldunku do londynskiej centrali o masakrze wiezniow w Minsku i Lwowie [184]. Biuletyn Informacji i Propagandy Komendy Glownej ZWZ donosil w lipcu i sierpniu 1941 roku o kilku innych przypadkach podobnych zbrodni. Niestety, szersze informowanie o zbrodniach sowieckich spoleczenstwa polskiego w okupowanym Kraju, spolecznosci polskiej na Zachodzie i spolecznosci miedzynarodowej rzad polski w Londynie najprawdopodobniej uznal za szkodliwe wobec rysujacego sie po 22 czerwca 1941 roku zblizenia ze Zwiazkiem Sowieckim. Na takie stanowisko zlozyc sie mogly zarowno naciski brytyjskie, jak i wola gen. Sikorskiego, ktory dazyl do wyprowadzenia z sowieckich wiezien i lagrow przeszlo poltoramilionowej rzeszy obywateli polskich i utworzenia na jej bazie Armii Polskiej na Wschodzie [185].

Podjawszy te linie postepowania, rzad polski zdecydowal o przemilczeniu, a nawet blokowaniu sygnalow o zbrodniach sowieckich z czerwca-lipca 1941 roku, poswiecajac te tragedie na oltarzu sojuszu z Kremlem. Organ Ministerstwa Informacji Rzadu RP - Dziennik Polski, nie tylko wyraznie ignorowal naplywajace z kraju doniesienia o zbrodniach, ale mimo ich niepodwazalnej wiarygodnosci oszukiwal opinie publiczna komentujac je jako wytwor niemieckiej propagandy. Charakterystyczny jest sposob, w jaki rzad gen. Sikorskiego potraktowal najglosniejsza z tych zbrodni, popelniona we Lwowie miedzy 22 a 30 czerwca - oficjalne polskie srodki przekazu powolaly sie w ocenie tej sprawy na ambasadora brytyjskiego w Moskwie, Stafforda Crippsa, ktory donosil, iz 'rzekomy' mord we Lwowie jest wymyslem niemieckiej propagandy:

... za co reczy i mial okazje sie przekonac. [186]

Rowniez dla okupowanego Kraju Rzad RP wydal rozkaz ograniczenia informowania o zbrodniach popelnionych przez Sowietow. Pisze o tym w swych wspomnieniach chocby znany przedwojenny polityk, byly wojewoda wolynski, Jan Henryk Jozewski, wowczas wspolpracownik Biuletynu Informacyjnego [187].

Natlok pozniejszych wydarzen wojennych i politycznych oraz ponowna okupacja Polski przez Zwiazek Sowiecki (tak zwana 'druga okupacja sowiecka', albo 'za drugiegp sowieta' dla okreslenia czasokresu) nie tylko przeszkodzily w rzetelnym badaniu tej tragedii w Kraju - badania takie wrecz uniemozlowily. W Polsce 'ludowej', ktora wskutek ustalen Aliantow zostala niczym wiecej, niz moskiewskim satelita z atrapa wlasnej panstwowosci i niepodleglosci, bylo to zrozumiale.

Sprawa zbrodni sowieckich z okresu II wojny swiatowej ozyla jednak, chociaz dopiero juz po wojnie. Ozywienie to zawdzieczac nalezy w niemalym stopniu zniesieniu przez Stany Zjednoczone i Wielka Brytanie czesto brutalnych form nacisku politycznego i w postaci drakonskich ingerencji cenzury na srodowiska polskie na Zachodzie, jak rowniez rosnacemu zainteresowaniu tych bylych 'sojusznikow' Polski korzysciami politycznymi, plynacymi z wyciagniecia zbrodni sowieckich na swiatlo dzienne w obliczu nasilajacej sie 'zimnej wojny'. Staraniem srodowisk emigracji polskiej w Londynie, Paryzu, Rzymie i Nowym Jorku zaczely pojawiac sie publikacje, poswiecone martyrologii obywateli Polskich pod okupacja sowiecka. Fundamentalna role odegrala tu Zbrodnia Katynska w swietle dokumentow, ktorej pierwsze wydanie ukazalo sie w 1948 roku. Jeden z jej rozdzialow, poswiecony zbrodniom sowieckim z czerwca i lipca 1941 roku, stal sie podstawowym na ten temat zrodlem wiedzy, z ktorego czerpaly najpowazniejsze opracowania monograficzne publikowane na Zachodzie, a dotyczace historii Polski lat drugiej wojny swiatowej. Pewnym uzupelnieniem wspomnianej publikacji stalo sie opracowanie Jana Tomasza Grossa i Ireny Grudzinskiej-Gross W czterdziestym nas Matko na Sybir zeslali. Polska a Rosja 1939-42 (Londyn 1983), powstale na bazie wynikow analizy zespolu archiwalnego, znanego jako Anders Collection w Instytucie Hoovera.

W Kraju jednak, zastraszeni swiadkowie oraz historycy milczeli przez dziesiatki lat. Dopiero przemiany polityczne lat osiemdziesiatych, ktore doprowadzily ostatecznie do upadku komunizmu w Polsce i calym obozie krajow komunistycznych oraz do rozpadu Zwiazku Sowieckiego, przyniosly zmiane sytuacji. Sprawe 'zdazyla' nawet jeszcze poruszyc wspolna komisja polskich i sowieckich historykow partyjnych, co w 1988 roku zaowocowalo interpelacja w Sejmie PRL [188].

Do 1995 roku, wiedza o zbrodniach NKWD na obywatelach polskich, uwiezionych na okupowanych przez Sowietow Kresach Wschodnich II Rzeczypospolitej, opierala sie jednak niemal wylacznie na relacjach swiadkow tych tragicznych wydarzen.

Wiekszosc relacji, pozyskanych od bylych mieszkancow Kresow Wschodnich przebywajacych w Polsce, zebrana zostala z inicjatywy organizacji spolecznej o nazwie Archiwum Wschodnie oraz, poczawszy od 1989 roku, przez Okregowe Komisje Badania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu. Akcja pozyskiwania relacji prowadzona byla przez Archiwum Wschodnie od polowy lat 80-tych - od 1989/1990 uczestniczylo w niej spolecznie z ramienia Archiwum kilkadziesiat osob w kilku osrodkach, miedzy innymi w Warszawie, Poznaniu, Wroclawiu, Bialymstoku, na Gornym Slasku. Potencjalnych swiadkow kwalifikowano wedlug klucza tematycznego - zbrodnie sowieckie z czerwca i lipca 1941 roku byly jednym z przedmiotow zainteresowania. Jednoczesnie jednak nie zawezano wywiadu jedynie do konkretnej sprawy, lecz starano sie uzyskac jak najpelniejszy obraz przezyc swiadka na Kresach w okresie wojny. Tym roznia sie uzyskane przez Archiwum Wschodnie materialy od tych, zbieranych przez Glowna Komisje Badania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu, ktora koncentrowala sie na konkretnych sprawach majacych znamiona przestepstwa i ktorej glownym celem bylo zebranie i opracowaniena materialu dowodowego, a nie tylko historycznego.

Brak dostepu do archiwow sowieckich uniemozliwial w pierwszym okresie gromadzenia materialow konfrontacje uzyskanych zeznan swiadkow z hipotetycznie istniejaca dokumentacja zbrodni, sporzadzona przez samych jej sprawcow. Nie bylo nawet pewnosci, czy w archiwach tych zachowaly sie jakiekolwiek dokumenty dotyczace zbrodni popelnionych na wiezniach, ewakuowanych z terenow zajmowanych przez Niemcow w czerwcu i lipcu 1941 roku. Nalezalo sie spodziewac i obawiac, iz cala dokumentacja, odnoszaca sie do zbrodni, zostala przez wladze sowieckie zniszczona, jako material niedwuznacznie obciazajacy. Jedynie dotarcie do archiwow sowieckich moglo potencjalnie udzielic odpowiedzi na kluczowe pytania - czy zachowala sie dokumentacja ewakuacji wiezien; czy podstawa dla zgladzenia czesci wiezniow byl rozkaz lub instrukcja wydana na szczeblu centralnym zarzadzania, czy tez byla to inicjatywa samorzutna, podejmowana lokalnie przez terenowych funkcjonariuszy NKWD; o ile zas decyzja o dokonaniu zbrodni byla decyzja odgorna, kto byl jej autorem; wreszcie - jaka byla faktyczna liczba ofiar?

Szansa na uzyskanie chocby tylko czesciowej odpowiedzi na te pytania pojawila sie dopiero w latach 90-tych, po rozpadzie Zwiazku Sowieckiego. Powstala na terenie Zwiazku Sowieckiego juz wczesniej niezalezna organizacja Memorial, dokumentujaca zbrodnie stalinowskie, uzyskala w nowej sytuacji politycznej, czesciowo dzieki zdobytemu autorytetowi spolecznemu i prestizowi na scenie miedzynarodowej, dostep do wielu postsowieckich archiwow. Nalezy jednak zaznaczyc, iz nie do wszystkich, nie do wszystkiego i nie zawsze oficjalnie - niejednokrotnie w drodze kontaktow prywatnych. Wspolpraca Archiwum Wschodniego z Memorialem datuje sie od lat 1992/93 i rozwinela sie znacznie od tego czasu, zwlaszcza z filiami w Federacji Rosyjskiej i Republice Ukrainskiej. Czlonkowie Memorialu ulatwili niejednokrotnie dotarcie do archiwow, dzielili sie swoimi odkryciami, ze strony polskiej uzyskali zas, miedzy innymi, pomoc w dotarciu do zrodel finansowania publikacji oraz w nawiazywaniu kontaktow z zainteresowanymi instytucjami na Zachodzie. Podejmowane sa rowniez wspolne projekty badawcze.

Wlasnie w ramach tej wspolpracy, na prosbe Archiwum Wschodniego dwoch czlonkow Memorialu przeprowadzilo w 1994 roku kwerende w centralnych archiwach moskiewskich w poszukiwaniu materialow odnoszacych sie do ewakuacji wiezien NKWD w 1941 roku. Juz wkrotce okazalo sie, iz materialy na ten temat sa i to bardzo obfite i szczegolowe, choc niestety niekompletne. Znaleziono je w zespole Zarzadu Wieziennictwa oraz Wojsk Konwojowych NKWD [189]. Analizujac zachowane dokumenty nalezy pamietac o tym, iz prawo i praktyka 'chodzily' w Zwiazku Sowieckim czestokroc roznymi drogami. Dokumenty nie zawsze wyjasniaja wszystkie aspekty i okolicznosci poruszanych spraw; do ich analizy konieczna jest tez znajomosc 'fachowej' terminologii, uzywanej przez funkcjonariuszy NKWD, w ktorej, na przyklad, eufemizm "wybycie wedlug pierwszej kategorii" maskuje zabojstwo wieznia. Niezmiernie wazna jest tez analiza odrecznych dopiskow na dokumentach, demaskujaca ich autorow i ich raczej bezposrednie nazywanie rzeczy po imieniu - na przyklad dopisek Iwana Sierowa na dokumencie w formie pytania: Czy zakopano. Kto widzial?.

Ogolna podstawe prawna dla konkretnych rozkazow o ewakuacji, czy tez zgladzeniu czesci wiezniow stwarzaly dekrety Prezydium Rady Najwyzszej ZSSR o wprowadzeniu stanu wojennego oraz regulujace tryb postepowania wladz panstwowych w czasie jego trwania. Chodzilo zwlaszcza o podporzadkowanie wszystkich spraw karnych "godzacych w obronnosc, porzadek publiczny i bezpieczenstwo panstwa" trybunalom wojskowym z ich doraznym i praktycznie nie podlegajacym odwolaniu trybem rozpatrywania spraw.

Niestety, dotychczas nie natrafiono na rozkazy, ktore zainicjowaly ewakuacje wiezniow z wiezien NKWD na Kresach. Pozniejsze dokumenty, do ktorych udalo sie dotrzec, pozwalaja jedynie na snucie przypuszczen na temat prawdopodobienstwa ich istnienia oraz ich formy i tresci.

Wobec problemow, zwiazanych z koniecznoscia szybkiej ewakuacji tysiecy wiezniow, odpowiedzialni za jej organizacje urzednicy centrali NKWD zwracaja sie w jednym z zachowanych dokumentow, datowanym 4 lipca 1941 roku, do Komisarza Ludowego Spraw Wewnetrznych ZSSR (Lawrentij Beria) o zgode na rezygnacje z ewakuacji i wypuszczenie na wolnosc wiekszosci wiezniow "pospolitych", kontynuowanie ewakuacji jedynie tej czesci wiezniow "politycznych", wobec ktorych otwarte zostalo sledztwo, rokujace wykrycie antysowieckich organizacji oraz rozstrzelanie pozostalych. Kolejny dekret Rady Najwyzszej ZSSR z 12 lipca o zwolnieniu czesci wiezniow zdaje sie potwierdzac wydanie przez Berie takiej wlasnie decyzji. Tymczasem postepowanie terenowych organow NKWD, znane z relacji swiadkow oraz meldunkow sytuacyjnych NKWD wskazuje na to, iz te linie postepowania wdrozono w zycie juz od samego niemal poczatku akcji ewakuacyjnej. Pytanie zatem o to, czy znane obecnie dokumenty nie byly jednak poprzedzone wczesniejszymi, pozostaje otwarte.

Ewakuacji, jej organizacji oraz trybowi przeprowadzenia poswiecona jest instrukcja szczegolowa, wprowadzona rozkazem Komisarza Ludowego Spraw Wewnetrznych z 1 wrzesnia 1942 roku. Konfrontacja tej instrukcji z faktami, znanymi z relacji swiadkow - uczestnikow 'marszy smierci', wskazuje na diametralne rozmijanie sie teorii z praktyka. W kontekscie tych relacji, iscie machiaweliczna wydaje sie byc 'papierowa' troska instrukcji o dobro konwojowanych wiezniow, szczegolnie slabszych, kobiety i starcow.

Niezmiernie istotnym byloby potwierdzenie domyslow, iz w konkretnych sytuacjach o ostatecznym losie wiezniow decydowal naczelnik konwoju, wyznaczony przez naczelnika wiezienia, ktory rowniez wydawal mu bezposrednie dyspozycje odmosnie postepowania w sytuacjach uniemozliwiajacych dalsza ewakuacje. Nie mowi sie wprost o ewentualnosci zgladzenia ich, chociaz byla to powszechnie stosowana praktyka. Wciaz jednak trudno sobie wyobrazic, aby niscy ranga, terenowi funkcjonariusze NKWD dokonywali masowych egzekucji kierujac sie wylacznie wlasnym wyczuciem, a nie instrukcja, narzucajaca rutynowo takie wlasnie postepowanie.

Dalsze, szczegolowe dokumenty relacjonujace przebieg ewakuacji charakteryzuja sie tym, ze jedynie sporadycznie funkcjonariusze NKWD przyznaja sie wprost do mordowania wiezniow. W takich przypadkach poslugiwano sie zasadniczo magiczna formula "wybyli wedlug pierwszej kategorii", choc kontekst dokumentow nie pozostawia zadnych watpliwosci co do znaczenia tego sformulowania, wystepujacego zarowno w dokumentach sporzadzonych przez agendy Zarzadu Wieziennictwa NKWD, jak i wojska konwojowe NKWD. Wystepowanie takiej formuly i jej konsekwentne uzycie w tej samej postaci jest posrednim dowodem na istnienie instrukcji, czy rozkazu likwidacji, chocby selektywnej, wiezniow.

Porownujac laczna liczbe wiezniow, zamordowanych przez NKWD w trakcie ewakuacji w czerwcu i lipcu 1941 roku, ustalona na podstawie relacji swiadkow z raportami sowieckich sluzb wieziennych i wojsk konwojowych NKWD stwierdzic mozna, iz pierwsze ponad dwukrotnie przewyzszaja te ostatnie. Szukajac wyjasnienia dla tej rozbieznosci nalezy zauwazyc, iz w wykazach wiezien NKWD nie figuruje szereg zakladow karnych, wystepujacych w relacjach swiadkow. Moze to wynikac z mylnej kwalifikacji przez swiadkow niektorych zakladow karnych, jako wiezienia, podczas gdy byly one aresztami. Stawia to jednak podstawowe pytania - o kwalifikacje organizacyjna wiezien i aresztow w sowieckim systemie karnym oraz o to, czy osoby przebywajace w aresztach wlaczone zostaly do liczby wiezniow. Choc mozna stawiac pod znakiem zapytania liczbe ofiar w poszczegolnych wiezieniach oraz poddac dyspucie wspomniana sprawe aresztow i wiezien w sowieckim systemie karnym, niepodwazalnym pozostaje sam fakt zaistnienia zbrodni - zbrodni masowej.

Dokumentacja NKWD okresla laczna liczbe wiezniow na 36 389. Zamordowac miano 9573-9686, natomiast ewakuowac w glab Zwiazku Sowieckiego 6690, co wyjasnialoby los 16 227-16 340 wiezniow w tamtym okresie. Co do pozostalych 20 162-20 049 wiezniow podaje sie, iz zostali zwolnieni (wiekszosc), zbiegli oraz w pewnej liczbie takze zgineli w czasie niemieckich nalotow bombowych na wiezienia, wiezienne kolumny ewakuacyjne i sklady kolejowe. Najbardziej wiarygodne dane dotycza wiezniow, ktorzy ewakuacje przezyli i dotarli do jej celu, gdyz tych mozna bylo policzyc w punkcie docelowym. Liczba wiezniow zamordowanych przez NKWD oraz wypuszczonych i pozostawionych przy zyciu w wiezieniach, podawana przez prowadzacych ewakuacje byla w warunkach owczesnej sytuacji na frontach nie do sprawdzenia dla ich przelozonych w centrali NKWD. Przyjac zatem mozna z duza doza prawdopodobienstwa, iz w liczbie tych, ktorzy podani zostali jako uciekinierzy, czy wypuszczeni na wolnosc, znalezli sie takze i tacy, ktorzy zostali w rzeczywistosci zgladzeni, natomiast w liczbie tych, ktorych podano za zgladzonych, pozostali tacy, ktorzy jednak przezyli, poniewaz: udalo im sie zbiec w czasie 'marszu smierci'; nie zglosili sie, kiedy straznicy wiezienni wywolali ich nazwiska dla wykonania na nich egzekucji; ci, ktorych pozostawiono zywych w celach, a nawet tacy, ktorzy przezyli wlasna egzekucje! Swiadcza o tym konkretne, udokumentowane przypadki, choc nie byloby mozliwym podanie konkretnych liczb.

Tym, ktorym zlecono wykonanie egzekucji, czy nawet konwojentom nie zawsze bylo bezpiecznie przyznanie sie do tego, iz nie wykonali rozkazu. Znane sa, na przyklad, wypadki porzucenia przez konwojentow konwojowanych wiezniow w sytuacji niemieckiego ataku lotniczego. W obawie o wlasne zycie, konwojenci porzucali konwojowanych umozliwiajac, czy ulatwiajac tym ich ucieczke. Aby uniknac odpowiedzialnosci za smierc z pragnienia powierzonych sobie, a transportowanych w przepelnionych wagonach wiezniow, konwojenci mogli w swych sprawozdaniach tlumaczyc te karygodne zaniedbania (wiezniowie i ich praca mialy decydujace znaczenie w ekonomii Zwiazku Sowieckiego) niemieckimi bombardowaniami.

Za wiarygodnoscia swiadkow przemawiaja meldunki niemieckiej armii oraz sluzb bezpieczenstwa. Zdaja sie one potwierdzac fakt, iz rozmiar dokonanych zbrodni byl daleko wiekszy, niz wynikaloby to z dostepnych dokumentow NKWD. Dane niemieckie zblizone sa w wielu przypadkach do tych, pochodzacych z relacji swiadkow. Chociaz dla celow propagandowych prasa 'gadzinow' zawyzala liczby ofiar, lecz nie manipulowala samego faktu zaistnienia zbrodni. Przeklamania, czy rozbieznosci nie maja w tym przypadku zasadniczego znaczenia - w wewnetrznych raportach zarowno armii niemieckiej, jak i specjalnych grup operacyjnych niemieckich sil bezpieczenstwa nie bylo potrzeby falszowania faktow i liczb, zwiazanych z sowieckimi zbrodniami, zas liczby ofiar, publikowane przez propagande niemiecka byly niewiele wyzsze od tych pierwszych. O ile wiec pewne szacunki z relacji swiadkow moga byc zawyzone i powinny byc poddane korekcie, to jednak w dalszym ciagu nie mozna przyjac za pewnik nizszej liczby zamordowanych z danych NKWD - czy to ze wzgledu na mniejsza liczbe zakladow karnych, ktore wymieniaja, czy tez mozliwych przeklaman co do liczby wiezniow uwolnionych. Dane sowieckie, odnoszace sie do liczby zamordowanych, nalezy raczej uznac za zanizone. Wszelkie uscislenia i ewentualne korekty danych beda mozliwe jedynie w miare odkrywania i udostepniania dalszych dokumentow w archiwach postsowieckich oraz kontynuowania akcji zbierania relacji swiadkow - jak dlugo pozwoli na to biologiczna kolej rzeczy.

Uplyw czasu spowodowal, ze temat zbrodni sowieckich z lipca i sierpnia 1941 roku budzi juz jakby mniejsze zainteresowanie, a w obliczu kataklizmu dziejowego, jakim dla Polski okazala sie II wojna swiatowa, zdecydowanie mniej emocji. Dramat wszedl jednak na stale do historiografii zarowno polskiej, jak i obcej. W tym drugim przypadku najwieksza dotychczas role w upowszechnieniu wiedzy na ten temat odegrala glosna publikacja z konca lat dziewiecdziesiatych Czarna ksiega komunizmu. Zbrodnie, terror, przesladowania (Warszawa 1999), powstala z inicjatywy historykow francuskich przy wspoludziale autorow z innych krajow, jak Andrzej Paczkowski. Przedstawiajac zbrodnicze dokonania komunizmu, utrwalila tez w historiografii swiatowej wiedze o zbrodniach sowieckich z czerwca i lipca 1941 roku [190].

Swiadkowie zbrodni - ci, ktorzy ocaleli i rodziny ofiar, do ktorych zdolano dotrzec - udokumentowali zbrodnie sowieckie z tego okresu swoimi relacjami, a nawet zachowanymi archiwaliami, przechowywanymi w najglebszej tajemnicy przez dziesieciolecia trwania w Polsce komunistycznego rezymu. Wielu odeszlo juz na zawsze i naturalna koleja rzeczy proces ten postepuje. Dokonano jednak licznych aktow upamietnienia Zbrodni w Polsce, niepodleglej Litwie i Ukrainie. Znacznie trudniejsza sytuacja jest w Republice Bialoruskiej i w Federacji Rosyjskiej. Dzialacze Memorialu, ktorych wieloletni wysilek badawczy i upor w dochodzeniu prawdy historycznej umozliwil poznanie i udokumentowanie wielu zbrodni - popelnionych na obywatelach nie tylko Rosji Sowieckiej, ale tez obywatelach panstw, ktore mialy nieszczescie dostac sie w sfere sowieckiej dominacji - natrafiaja w koncu pierwszego dziesieciolecia XXI wieku na coraz wieksze trudnosci w kontynuowaniu badan, spowodowane w duzej mierze ewolucja uwarunkowan politycznych.

Wiekszosc dochodzen, prowadzonych w Polsce przez piony sledcze terenowych oddzialow Instytutu Pamieci Narodowej (do 1999 roku Komisja Badania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu, nastepnie Komisja Scigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu), zostalo w chwili obecnej zawieszonych ze wzgledu na wyczerpanie mozliwosci dowodowych na terenie Polski i koniecznosc wspolpracy organow scigania Federacji Rosyjskiej, Bialorusi, Ukrainy i Litwy. W przypadkach Federacji Rosyjskiej i Republiki Bialoruskiej, wnioski o wspolprace w kontynuacji sledztw nie spotkaly sie dotychczas z zadnym odzewem [191].

Prowadzone sa nadal jeszcze dochodzenia:
Oddzialowa Komisja SZpNP w Bialymstoku w sprawach:
- zbrodni, popelnionych przez zolnierzy sowieckich w czerwcu 1941 roku w Bialymstoku i okolicy (S 43/02/Zk);
- zbrodni, popelnionych na wiezniach w Augustowie oraz w Grodnie.
Oddzialowa Komisja SZpNP w Gdansku w sprawach:
- zbrodni, popelnionej na nieustalonej liczbie wiezniow wiezienia sowieckiego w Oszmianie w okresie od wrzesnia 1939 roku do 24 czerwca 1941 roku;
- zbrodni, popelnionej 21 czerwca 1941 roku przez funkcjonariuszy NKWD na osmiu obywatelach polskich w lesie Sosnowka, kolo Postaw.

 

 

SOVIET ATROCITIES IN THE EASTERN BORDERLANDS OF THE II REPUBLIC, JUNE-JULY 1941

Home  

ELECTRONIC MUSEUM holds the exclusive copyright ownership of the layout and most contents of this web site. Infringements in any form and by any means shall be prosecuted. Permission for uses other than viewing may be granted upon written request. Only express written permissions are considered valid. Terms and conditions may vary.

 

Last modified January 17, 2010 8:07 PM
Copyright © ElectronicMuseum.ca