PRZYCZYNY I ZASADNOŚĆ OPERACJI "WISŁA" W ŚWIETLE DOTYCHCZASOWEJ LITERATURY

Bogusław Kuźniar

Literatura, podejmująca historię stosunków polsko-ukraińskich w okresie II wojny światowej i w latach bezpośrednio po niej, dużo uwagi poświęca przymusowemu przesiedleniu ludności ukraińskiej z południowo-wschodnich terenów obecnej Polski na jej obszary północne i zachodnie w ramach operacji wojskowej (akcji) "Wisła". Istotnym celem tej operacji była likwidacja podziemia OUN-UPA, a tym samym zaprowadzenie porządku publicznego i położenie kresu zbrodniom, popełnianym przez nacjonalistów ukraińskich. Z literatury polskojęzycznej przedmiotu (zwłaszcza po roku 1989) wyłaniają się dwa przeciwstawne nurty, które poddane zostaną analizie.

Pierwszy z nich zakłada, że Operacja "Wisła" wymierzona była przeciwko ludności ukraińskiej, którą chciano zasymilować i jako taka była niemoralna. Ówczesne władze (z podkreśleniem, że były to władze komunistyczne), dysponując przeważającymi siłami wojska i aparatu bezpieczeństwa, mogły rozwiązać problem OUN-UPA przy użyciu mniej radykalnych metod. Charakterystyczne tutaj jest akcentowanie dalszoplanowych przyczyn i celów Operacji "Wisła", przy niedostatecznym uwypukleniu, bądź wręcz przemilczeniu podstawowych - konieczności likwidacji podziemia OUN-UPA, dopuszczającego się licznych zbrodni. Podkreśla się, że Operacja stanowiła drastyczne, niczym nie uzasadnione posunięcie wobec ludności ukraińskiej, zmuszonej do opuszczenia jej wielowiekowych siedzib oraz, że ofiarą Operacji padła też ta część ludności ukraińskiej, która z nacjonalistami ukraińskimi nie współpracowała - wobec której zastosowano zatem zasadę odpowiedzialności zbiorowej.

Przeciwstawne stanowisko głosi, że do Operacji "Wisła" doprowadziła zbrodnicza działalność nacjonalistów ukraińskich i bez niej likwidacja OUN-UPA byłaby znacznie utrudniona, o ile w ogóle możliwa. Tym samym operacja ta stanowiła rozwiązanie nie tylko skuteczne, ale też i uzasadnione okolicznościami. Nie należy rozważać jej absolutnie w kategoriach kary, czy odwetu wobec ludności ukraińskiej, a stawiane państwu polskiemu zarzuty o tym charakterze winny być uznane za całkowicie bezpodstawne. Tym bardziej, że ludność ukraińska przesiedlona została na ziemie o wyższym stopniu rozwoju cywilizacyjnego, a szczególnie ekonomicznego. Nawet demokratyczny rząd zostałby w podobnej sytuacji zmuszony do podjecia równie zdecydowanych działań. Nie można też mówić o wynaradawianiu Ukraińców, skoro obecnie mniejszość ta identyfikuje się wciąż jako ukraińska, prowadzi w Polsce prężną działalność społeczno-kulturalną i dysponuje znacznym odsetkiem inteligencji. Zwraca się ponadto uwagę na fakt, że na powojenne decyzje Polaków o przesiedleniu z terenów II Rzeczypospolitej włączonych do ZSSR w dużej mierze wpłynęło zagrożenie ze strony podziemia UPA. Argumenty tego rodzaju nie są bezpodstawne, bowiem w analogicznym okresie na ziemi wileńskiej, gdzie litewski element nacjonalistyczny nie przejawiał czynnej wrogości wobec Polaków, pozostali oni w swoich siedzibach.

W kontekście kontrowersyjnej uchwały Senatu z 1990 roku, jednostronnie potępiającej Operację "Wisła", Andrzej Żupański stwierdza:

... jak wiadomo z tamtej [ukraińskiej - B.K.] strony nie nastąpił dotąd żaden podobny gest. A przecież trzeba sobie uświadomić, że w 1943 roku na samym Wołyniu zostało zabitych około 50 tysięcy wieśniaków polskich, a reszta, to jest 200 tysięcy musiało opuścić, często boso i w koszuli swoje gospodarstwa, byle tylko ratować życie. Nikt wówczas nie wiózł ich do gotowych gospodarstw. Podobne były losy Polaków z trzech pozostałych województw. [1]

Większość autorów zgodnie przyznaje, że wraz z przesiedleniem ludności ukraińskiej dalsza działalność OUN-UPA traciła sens i musiała ustać. Jak słusznie zauważa nacjonalistyczny historyk ukraiński, walczący niegdyś w szeregach UPA, Łew Szankowśkyj:

... Walka zbrojna UPA oraz podziemia OUN w Przemyskiem, jak również na całej zacurzońskiej Ukrainie, została powstrzymana nie dlatego, że była taka lub inna przewaga sił zbrojnych wroga. Została ona wstrzymana dlatego, że zabrakło szerokich mas ludowych, które tę walkę popierały i w ten lub inny sposób w niej uczestniczyły. Kiedy wysiedlono z Zacurzonia prawie wszystkich Ukraińców, jednych do ZSRR, innych na północne i zachodnie regiony Polski, oddziały UPA oraz podziemie OUN nie mogły dalej istnieć, były one zmuszone opuścić to terytorium. [2]

W rzetelnym, naukowym rozpatrywaniu przyczyn i zasadności Operacji "Wisła" nie można pominąć spraw zasadniczych, związanych z kształtowaniem się ideologii i zbrodniczym obliczem nacjonalizmu ukraińskiego. W ostatnim dwudziestoleciu często i wyczerpująco podejmuje te zagadnienia historiografia polska, co jest bez wątpienia następstwem faktu, że nacjonalizm ukraiński rozwinął się właśnie na terenie państwa polskiego i dotyczył jego obywateli (Ukraińców i Polaków). Niemniej jednak badania opinii społecznej wykazują wciąż niezadowalającą wiedzę ogółu społeczeństwa polskiego na temat zbrodni, popelnionych przez nacjonalistów ukraińskich na Polakach [3]. Mnogość literatury, jak też płynąca z niej, niekiedy diametralnie sprzeczna rekonstrukcja i interpretacja wydarzeń, uzasadniają korzystanie z dość rzadko stosowanej w rodzimych naukach humanistycznych, za to popularnej wśród autorów zachodnich, metody porównawczej badań.

Wobec niedostatecznego przedstawiania zagadnień związanych z nacjonalizmem ukraińskim w polskich mediach i w zasadzie ich całkowitego braku w programach szkół polskich (tak było w przypadku autora w latach przełomu XX i XXI wieku), osoba nie dysponująca relacjami 'z pierwszej ręki' od bezpośrednich uczestników-świadków wydarzeń, a chcąca pogłębić swoją wiedzę na ten temat, w pierwszym rzędzie ma do dyspozycji publikacje książkowe. Zagadnienia te - jako kontrowersyjne - spotykają się w literaturze z całym wachlarzem dyskusyjnych poglądów i ze skrajnie odmiennymi stanowiskami: od nurtu oskarżycielskiego po apologetyczny, czy wręcz heroizujący tenże nacjonalizm, jego wyznawców i mordercze następstwa. Podczas, gdy jedni zaliczają OUN i UPA w poczet ukraińskiego ruchu narodowowyzwoleńczego, dla innych nacjonalizm ukraiński stanowi odmianę faszyzmu-nazizmu i widziany jest przede wszystkim przez pryzmat popełnionych zbrodni i stosowania szczególnie okrutnych metod eksterminacji. Z lektury monografii, przykładowo: Aleksandra Kormana i Witalija Masłowśkiego oraz opozycyjnych do nich autorów, jak Grzegorz Motyka i Ihor Iljuszyn, wyłaniają się dwa oblicza UPA: zbrodnicze i narodowowyzwoleńcze. Rozbieżności tych nie można pominąć w toku naukowej dyskusji, a wręcz przeciwnie - wymagane są pogłębione studia, ukierunkowane na dochodzenie prawdy.

Nakreślony stan literatury przedmiotu odzwierciedla różnice w postrzeganiu wspólnej historii przez Polaków i Ukraińców z zachodniej części państwa ukraińskiego. Świadomość historyczną cechują: ... trwałość i oporność na zmianę pomimo odkrywanych nowych faktów przeczących dotychczasowemu obrazowi tych dziejów [4]. Pomimo ograniczonego wpływu wiedzy historycznej na pamięć zbiorową i poddawania historii rozmaitym interpretacjom, od rzetelnego historyka wymaga się opisywania przeszłości taką, jaka była, w myśl zasady sine ira et studio. Jednakże w niektórych pozycjach historiografii polskiej zaobserwować można tendencję zbliżania się do stanowiska nacjonalistycznej historiografii ukraińskiej, co przy niezmienności stanowiska tej ostatniej można odbierać nie tylko jako usiłowanie retuszowania obrazu historii i pisania jej na nowo, ale nawet jako jej fałszowanie.

W niektórych pracach, nawet jeżeli działania OUN-UPA nie są otwarcie heroizowane, czy określane jako narodowowyzwoleńcze, zamiast kwalifikować je jako ludobójstwo - lub ewentualnie za pomocą odpowiedników tego terminu prawnego, takich jak: eksterminacja, czystka etniczna - autorzy używają terminów eufemistycznych, jak: "krwawy konflikt", "antypolska akcja" etc., które są niejasne i mylące; natomiast dla członków UPA równie mylących i niewłaściwych określeń: "partyzanci" lub nawet "żołnierze" [sic].

Obraz wydarzeń zniekształcany jest też przez próby ograniczania masowej zagłady Polaków jedynie do obszaru Wołynia - czynione wręcz otwarcie i celowo, bądź poprzez używanie skrótów myślowych w rodzaju: "Wołyń", "wydarzenia wołyńskie". Istotnie, na Wołyniu ludobójstwo zostalo zapoczątkowane i tam przybrało postać szczególnie okrutną, jednakże nacjonaliści ukraińscy dopuszczali się popełniania zbrodni również w całej wschodniej Galicji. Należy zauważyć, że ludobójstwo wołyńskie, które nieustannie wypływa na forum dyskusji przy omawianiu zasadności Operacji "Wisła" i staje się najczęściej kością niezgody [5], na przełomie lat 1946/1947 było już bolesną dla Polaków, ale jednak przeszłością, gdyż działalność nacjonalistów ukraińskich na terenie Wołynia nie stanowiła już w tym czasie zagrożenia. I chociaż przyczynę przesiedleń stanowił całokształt działalności i zbrodni popełnionych przez nacjonalistów ukraińskich na Polakach, w tym również tragiczny bilans "wydarzeń wołyńskich", które na początku 1947 roku stanowiły ranę wciąż świeżą i boleśnie zakorzenioną w świadomości Polaków, to jednak pierwszorzędny punkt 'problemu ukraińskiego' w tym okresie stanowiły zbrodnie OUN-UPA, popelniane na południowo-wschodnim obszarze obecnej Polski w drugiej połowie roku 1946 i pierwszej roku 1947 [6].

Zdaniem Zdzisława Koniecznego, liczebność ludności ukraińskiej zamieszkującej Polskę po zakończeniu wojny wynosiła około 505 tysięcy, a szacunki mówiące o 600-700 tysiącach są zawyżone [7]. Międzynarodowa, polsko-ukraińska (Ukraińska SSR, USSR) umowa z 9 października 1944 roku dawała ludności ukraińskiej opcję dobrowolnego opuszczenia Polski i osiedlenia się w USSR [8]. Jej szczegółową interpretację zawierała Instrukcja wykonawcza do układu, przekazana PKWN (Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego) w dniu 22 września 1944 roku. Głosiła ona, miedzy innymi:

... Przesiedlenie jest dobrowolne i w związku z nim żaden przymus nie może być pośrednio czy też bezpośrednio stosowany. Oświadczenie o zamiarze przesiedlenia się może być złożone zarówno w ustnej, jak i pisemnej formie. [9]

Pierwotnie, umowa przewidywała rejestrowanie zgłoszeń do przesiedlenia od ludności pomiędzy 15 września, a 15 października 1944 roku oraz wyjazd w okresie od 15 października tegoż roku do 1 lutego 1945. Terminy te okazały się niewystarczające, toteż podpisano dwa protokoły dodatkowe wydłużające okres rejestracji: w Kijowie 20 września 1944 roku i w Warszawie 14 grudnia 1945. Zakończenie zapisów przewidziano w nich kolejno na: 31 grudnia 1944 roku i 15 stycznia 1946. W drugim z wymienionych protokołów ustalono termin zakończenia przesiedlenia na 15 czerwca 1946 roku. Protokół końcowy podpisany został w dniu 6 maja 1947, a następnego dnia rządy RP i USSR wydały wspólny komunikat o zakończeniu wymiany ludności [10]. Łącznie, w latach 1944-1946 z całego terytorium powojennej Polski przesiedlono do USSR na zasadzie dobrowolności około 482 tysiące ludności ukraińskiej [11].

Z możliwości dobrowolnego przesiedlenia do USSR, szczególnie w przypadku miejscowości stanowiących duże skupiska ludności ukraińskiej, nie korzystano masowo. Głównymi przyczynami były: niechęć do opuszczenia stron rodzinnych oraz skuteczna działalność propagandowa i militarna OUN-UPA. Eugeniusz Misiło twierdzi [12], że we wrześniu 1945 roku w celu dokonania przesiedlenia ludności ukraińskiej z powiatów: leskiego, lubaczowskiego, przemyskiego i sanockiego, skierowano wojsko. W kwietniu 1946 roku powołano Grupę Operacyjną "Rzeszów" pod dowództwem gen. Rotkiewicza, mającą za zadanie dokonanie przesiedlenia Ukraińców z powiatów: lubaczowskiego, jarosławskiego, przemyskiego, leskiego i sanockiego.

Realizacja akcji przesiedleńczej z Polski do USSR była w interesie władz państwowych RP, gdyż ludność ukraińska stanowiła bazę kadrową i zaopatrzeniową dla UPA. Nacjonalistyczni przywódcy, zdając sobie sprawę z tego, że przesiedlenie utrudni kontynuowanie działalności UPA, obok kontynuowania zbrodniczych akcji, przystąpili do zdecydowanej działalności dywersyjnej, polegającej na zrywaniu linii telefonicznych, tarasowaniu dróg obalonymi pniami drzew, niszczeniu mostów oraz uszkadzaniu linii kolejowych, a także do palenia wsi, w tym gospodarstw po przesiedlonych Ukraińcach. Nadto, od wiosny 1945 roku propaganda UPA skutecznie przeciwdziałała przesiedleniom, o czym świadczy raport Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego (PUBP) w Jarosławiu z 16 maja 1945 roku:

... UPA powiększa swoje szyki bojowe na rachunek miejscowej ludności, co daje do myślenia, że dopóki będzie ukraińska ludność zamieszkiwać w powiecie jarosławskim nie ustaną zabójstwa i grabieże spokojnej ludności i wrogie nacjonalne nastawienie. Banderowcy agitują ludność ukraińską, że granica z Polską będzie ustalona na rzece San. Zaagitowana ludność nie zgłasza się do wyjazdu. [13]

Przeciwne stanowisko zaklada, że to przesiedlenia wzmagały działania UPA:

... Działania UPA poparła duża część ukraińskiej społeczności, która widziała w partyzantach obroń¬ców przed wypędzeniem z ojcowizny. Tym właśnie kierowało się wielu ochotników wstępujących w szeregi UPA. Nie ulega dziś wątpliwości: to wysiedlenia pchały ludzi do UPA, a nie działalność UPA zmuszała władze do wysiedleń. [14]

Częściowe przesiedlenie Ukraińców do USSR nie zahamowalo zbrodniczej działalności nacjonalistów, korzystających z poparcia pozostałej w Polsce ludności ukraińskiej. Śmiertelny zamach na gen. Karola Świerczewskiego, dokonany 28 marca 1947 roku koło miejsowości Jabłonki, wpłynal na przyśpieszenie wydania decyzji o przeprowadzeniu Operacji "Wisła". Świadczy o tym protokół z posiedzenia Biura Politycznego Komitetu Centralnego Polskiej Partii Robotniczej z dnia 29 marca 1947, który głosi, miedzy innymi:

... W szybkim tempie przesiedlić Ukraińców i rodziny mieszane na tereny odzyskane (przede wszystkim Prusy płn.), nie tworząc zwartych grup i nie bliżej niż 100 km od granicy. [15]

W tym celu powołano Grupę Operacyjną "Wisła", na czele której stanął gen. Mossor, zastępca szefa Sztabu Generalnego WP. Początek jej działań wyznaczono na 25 kwietnia 1947. Do momentu jej rozwiązania 31 lipca tegoż roku, przesiedlono 140 575 Ukraińców [16].

Przede wszystkim należy stwierdzić, że przesiedlenia przeprowadzane były w sposób humanitarny. Świadczą o tym dokumenty archiwalne, w tym instrukcja dotycząca zasad przesiedlania ludności ukraińskiej:

... 5) Przy wysiedlaniu należy umożliwić zabranie maksymalnej ilości mienia osobistego, kładąc nacisk na niezbędny sprzęt rolniczy, cały żywy inwentarz oraz ziemiopłody. Pozostały zapas środków żywności systemem kolektywnym przewozić na punkty załadowcze i na nowych miejscach zamieszkania rozdzielać pomiędzy wszystkie rodziny.
... Ewakuowani winni zaopatrzyć się w żywność na czas drogi. Z chwilą załadowania przewiduje się wydanie na ewakuowanego po 2 kg chleba, zaś w czasie przejazdu koleją zaopatrzenie zarówno ludzi, jak i inwentarza żywego staraniem PUR-u.
... Zaznaczam, że tak jak problem zwalczania bandytyzmu jest problemem bardzo ważnym o znaczeniu ogólnopaństwowym, tak też i akcja przesiedleńcza jest problemem również bardzo ważnym na miarę problemu ogólnopolskiego. Należy pamiętać, że wrogie nam czynniki będą skrzętnie notować wszelkie uchybienia, niedociągnięcia, a zwłaszcza nieodpowiednie zachowanie się i odnoszenie się wojska do ludności przesiedlanej, rozdmuchując nietakt czy głupotę do niesłychanych rozmiarów terroru.
[17]

Zamieszczone w nacjonalistycznym Naszym Słowie relacje ukraińskich przesiedleńców są przeważnie silnie nacechowane emocjonalnie i tworzą klimat niesamowitej tragedii, związanej z opuszczeniem ich siedzib, a subiektywizm tych relacji i przesada są oczywiste:

... w nieludzki sposób wyrywali z korzeniami nasze losy i gnali w czarne, straszne nieznane, tam, gdzie "diabeł mówi dobranoc". Po drodze wtrącali duchowieństwo, naszych ojców i matki, braci i siostry, synów i córki, wybitnych ludzi do obozu koncentracyjnego w Jaworznie, bez winy i sądu. Jedyną przyczyną ukarania było to, że byli Ukraińcami, a nie Polakami, rzymskokatolikami.
... Ludzie starsi, dzieci i niedołężni umierali jak muchy z głodu i chłodu, i ze strachu. Niektórzy z rozpaczy nawet porywali się na swe życie.
... Im przydzielali najgorsze chaty, często zniszczone, bez dachów, ścian, okien, podłogi, bez gospodarczych zabudowań. Przydzielali im najgorszej klasy ziemię, na której mało co rodziło się, choć z tych ziem rząd zbierał wysokie podatki.
... Ukraińcy spotkali się z obcą mową i ludźmi, którzy byli uprzedzeni do nich przez polski rząd, polityka którego była skierowani na szybką denacjonalizację.
... W szkołach prześladowano dzieci i młodzież, zastraszano i niesprawiedliwie oceniano.
[18]

Tymczasem żołnierz Armii Krajowej (AK), Stanisław Zwoliński uważa, że w wyniku Operacji "Wisła", której celem było: ... wysiedlenie ludności ukraińskiej, która dawała pomoc i ochronę UPA, de facto doszło do polepszenia losu Ukraińców, gdyż:

... Opuścili drewniane, kryte słomą chaty zapadające się w ziemię i budynki gospodarskie z podwórzami o cieknącej do studni gnojowicy a otrzymali poniemieckie, murowane gospodarstwa, wieloizbowe budynki gospodarcze (po naftowej lampie) zelektryfikowane i nierzadko zgazyfikowane. Kryte dachówką lub blachą. A drogi? Po gruntowych, wyboistych drożynach wiejskich w byłej Galicji - utwardzone i wyasfaltowane.
... Wiadomo, że nikt z nich nie zamierzał wracać do starej biedy, nawet gdyby zaistniała taka możliwość.
[19]

Na przyczyny przedstawiania Operacji "Wisła" w złym świetle przez Nasze Słowo wskazuje Ewa Siemaszko:

... Związek Ukraińców w Polsce, jako reprezentacja społeczności ukraińskiej, na łamach "Naszego Słowa" oraz w szeregu wystąpień do władz, domaga się:
- potępienia Operacji "Wisła" i uznania jej za zbrodniczą i bezprawną przez Sejm RP,
- zwrotu przesiedlonym majątku pozostawionego na "ojczystej ziemi" (rozliczenia otrzymanego majątku "na obczyźnie", czyli tzw. Ziemiach Odzyskanych, w razie powrotu "na swoje" nie bierze się pod uwagę) i odszkodowań za Operację "Wisła",
- rehabilitacji Ukraińców zasądzonych na kary śmierci oraz kary pozbawienia wolności, tj. w przeważającej części członków OUN i UPA,
- materialnej pomocy ze strony państwa w powrotach na dawne "ziemie ojczyste".
[20]

Wspomniani w ukraińskiej relacji "wybitni ludzie" byli kierowani do obozu w Jaworznie z powodu członkowstwa lub podejrzenia o członkowstwo w OUN-UPA. Wykazy osób skierowanych do obozu pozwalają stwierdzić, że podstawą zastosowania tej sankcji było udzielanie pomocy i wspomaganie materialne UPA w postaci kontyngentów, udzielenie schronienia członkom UPA, nielegalny powrót z "Ziem Odzyskanych", lub nielegalne posiadanie broni [21].

Korman stwierdza:

... Pociągnięcie do odpowiedzialności karno-sądowej członków OUN-UPA, sprawców okrutnych z reguły zbrodni, ukraińscy skrajni nacjonaliści-szowiniści i ich adherenci, uważają za przejaw wyrządzonej krzywdy.
W celu dalszego zobiektywizowania faktów należy stwierdzić, że Centralny Obóz Pracy Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego w Jaworznie - utworzony w roku 1945 - posiadał charakter karny, w którym osadzani byli początkowo esesowcy, volksdeutsehe, akowcy, członkowie WiN, patriotyczna młodzież szkolna, harcerze Szarych Szeregów, polscy żołnierze powracający do Ojczyzny, którzy służyli w Polskich Siłach Zbrojnych na Zachodzie. W latach 1947-1949 byli tam również członkowie OUN-UPA - rebelianci i nielojalni obywatele polscy. Ci ostatni, byli w zdecydowanej mniejszości i wrzaskliwe nagłaśnianie dzisiaj, iż Obóz w Jaworznie był utworzony dla niewinnych Łemków i Ukraińców, jest fałszowaniem prawdy historycznej. Żaden Łemek czy Ukrainiec nie był osadzony w Obozie przypadkowo, lub bez istotnej przyczyny. Każda osoba była aresztowana w związku z prowadzonym śledztwem na podstawie decyzji prokuratora wojskowego, przy czym kilkadziesiąt procent było pod zarzutem udzielania pomocy, bądź popierania rebeliantów tzw. UPA.
... W Obozie wybuchła epidemia tyfusu powodująca żniwo śmierci wśród osadzonych, w tym 161 Łemków i Ukraińców. Prokuratura ustaliła, że tych 161 zgonów, należy zaliczyć do zgonów naturalnych. Były również przypadki łamania prawa w Obozie przez personel straży obozowej. Jednakże wobec sprawców tych czynów Prokuratura zmuszana była postępowanie zawiesić z powodu niemożności - po upływie 50 lat - identyfikacji sprawców, względnie już nieżyjących.
[22]

W okresie podejmowania przez władze decyzji o przeprowadzeniu Operacji "Wisła", Polska nie była państwem demokratycznym. Ówczesny rząd, choć dysponował uznaniem międzynarodowym, został ustanowiony przez czynniki zewnętrzne wbrew woli społeczeństwa. Tym samym za negatywne poczynania tego rządu odpowiedzialności nie ponosi naród polski, ale też i nie wszystkie decyzje rządu komunistycznego były automatycznie nieprawidłowe. Zestawienie Operacji "Wisła" z niewłaściwymi działaniami państwa totalitarnego, w szczególności z represjami w stosunku do członków podziemia niepodległościowego i stronnictw opozycyjnych, ma dowodzić niesłuszności i represyjności Operacji "Wisła":

... W rzeczywistości polscy komuniści za głównego wroga uważali polskie podziemie i opozycję, a nie UPA.
... Do rozwiązania kwestii UPA przystąpiono dopiero w 1947 r. - po sfałszowaniu wyborów do Sejmu Ustawodawczego oraz zniszczeniu głównych sił polskiego podziemia. Wiosną 1947 r. rozpoczęto kolejne wysiedlenia ludności ukraińskiej - tym razem na ziemie zachodniej i północnej Polski, gdzie ludność ta miała ulec asymilacji.
[23]

Należy jednak pamiętać, że każdy rząd zobligowany jest do zabezpieczenia niepodzielności terytorialnej kraju i bezpieczeństwa obywateli, a taki właśnie rezultat niosła Operacja "Wisła":

... Nie ulega wątpliwości, że działania OUN-UPA na terenie "Zacurzonia" stanowiły bezpośrednie niebezpieczeństwo nie tylko wobec osób sprzeciwiających się tej działalności, ale też dla całości granic Państwa Polskiego, będącego przedmiotem prawa międzynarodowego i które w 1947 r. miało już ustalone w drodze umów południowe i wschodnie granice. Stąd przesiedlenie wciągniętej w orbitę działań OUN-UPA ludności ukraińskiej "Zacurzonia" podyktowane było stanem wyższej konieczności jako dobro poświęcone mniejszej wartości, niż dobro chronione w postaci życia nieokreślonej liczby ludzi oraz zachowania całości terytorialnej Państwa Polskiego. [24]

Przeciwnicy zasadności Operacji "Wisła" podnoszą, że jej celem była asymilacja ludności ukraińskiej, a idąc jeszcze dalej - budowa jednolitego narodowościowo społeczeństwa. Tadeusz A. Olszański twierdzi:

... Ostatecznym jej [Operacji "Wisła" - B.K.] celem nie była likwidacja partyzantki ukraińskiej w Polsce (choć był to jeden z jej celów), ale likwidacja w Polsce ukraińskiej mniejszości narodowej. Ponieważ jednak nawet w zsowietyzowanej Polsce w kilka lat po wojnie nie była możliwa fizyczna likwidacja tak licznej grupy obywateli, uznano, że rozproszenie Ukraińców małymi grupkami wśród ludności polskiej doprowadzi do szybkiego jej wynarodowienia. Chodziło także o to, by ze świadomości narodu zniknął problem ukraiński (co się zresztą na wiele lat udało) i aby można było bez przeszkód przedstawić Polskę jako państwo jednonarodowe. [25]

Jednakże wiązanie Operacji "Wisła" z zamierzoną, bądź nie zamierzoną przez polskie władze budową homogenicznego społeczeństwa, może stanowić zabieg odwracający uwagę od podstawowej przyczyny Operacji. Wskazać można obecność tego i innych tematów podczas konferencji Instytutu Pamięci Narodowej (IPN), poświęconej Operacji "Wisła" (Krasiczyn, kwiecień 2002), przy jednoczesnym braku zagadnień kluczowych: założeń ideologicznych i zamierzeń politycznych OUN i sposobu ich realizacji przez UPA. Zaniedbanie to unaocznia konferencja zorganizowana przez przemyskie środowiska naukowe i kresowe w lutym 2007 roku, podczas której przyczyny i realizację Operacji "Wisła" omówiono już właściwie.

Jeszcze raz należy zaznaczyć, że genezą Operacji "Wisła" była konieczność zakończenia zbrodniczej działalności UPA, która nie ustała po zakończeniu akcji przesiedleń Ukraińców do USSR. Dlatego podjęte decyzje polityczne były uzasadnione względami wojskowymi. Wobec masowych mordów, podpaleń i rabunków, rząd polski musiał podjąć skuteczne działania w celu ochrony ludności cywilnej, jej mienia oraz własności publicznej. Niepodjęcie zdecydowanych kroków stanowiłoby przyzwolenie na działalność terrorystyczną, wymierzoną w państwo, jego obywateli i funkcjonariuszy. Należy zaznaczyć, że dochodziło do szeregu ataków UPA na posterunki Milicji Obywatelskiej (MO), Wojsk Ochrony Pogranicza (WOP), Slużby Ochrony Kolei (SOK) i na oddziały wojskowe ochraniające komisje repatriacyjne. Tymczasem przeciwnicy Operacji "Wisła" podnoszą, że wojsko, dysponując pod każdym względem znaczną przewagą, mogło zwalczyć struktury nacjonalistów ukraińskich bez uciekania się do tak radykalnego środka, jakim było przesiedlenie Ukraińców [26]. Jednakże na niską skuteczność walk wojska z "partyzantką" ukraińską, w pierwszym rzędzie wpływ miała przychylność miejscowej ludności ukraińskiej, a nie liczebność wojska i jego uzbrojenie. O tej prawidłowości przekonuje również aktualnie prowadzona operacja afgańska. Nacjonalistyczne nastawienie znacznej części Ukraińców przekreślało skuteczność prowadzonych operacji i narażało wojsko na znaczne straty. Zdaniem Siemaszko, wyrażający opinie o możliwości rozwiązania problemu nacjonalistycznego podziemia ukraińskiego bez uciekania się do przesiedleń:

... nie biorą pod uwagę tak oczywistych faktów, jak niemożność zlikwidowania przez dwa lata po wojnie terrorystycznej działalności OUN-UPA wskutek popierania jej przez ludność ukraińską
... jakakolwiek grupa ukraińska pozostawiona w swym miejscu w zwartym osiedleniu byłaby w dalszym ciągu bazą OUN-UPA.
[27]

W początkowym okresie po wyparciu z Polski południowo-wschodniej okupanta niemieckiego, nowo ustanowione władze państwowe były zbyt słabe, aby podjąć skuteczną walkę z OUN-UPA. Działania obronne na pierwszym froncie prowadziła Milicja Obywatelska, dysponująca jednakże niezadowalającymi środkami uzbrojenia. Problemy w zwalczaniu UPA miały również jednostki regularnego wojska, doświadczone w walkach frontowych, a nie partyzanckich. Ścisły związek UPA z wsiami zamieszkałymi przez Ukraińców, którzy udzielali informacji o ruchach wojsk, schronienia i wszelkiej innej pomocy, czyniło z nacjonalistów ukraińskich poważnego przeciwnika. Dodatkowo znajomość terenu, rozbudowane systemy podziemnych schronów leśnych, kryjówek i tuneli z zamaskowanymi podwójnymi wejściami, umożliwiały im skuteczny odwrót lub bezpieczne przeczekanie zagrożenia. Gdyby zatem akcji przesiedleńczej nie przeprowadzono, sytuacja od drugiej połowy 1946 roku, opisana przez Andrzeja L. Sowę, mogłaby trwać jeszcze przez kilka następnych lat:

... Powodzenie akcji przesiedleńczej zmusiło siły UPA do rewizji dotychczas stosowanej taktyki. Dowództwo UPA zaczęło przeprowadzać stopniową demobilizację oddziałów i przechodzić do głębszej konspiracji. Nastawiono się na stosowanie taktyki obronnej, mające ułatwić przetrwanie. Rozbudowano system bunkrów i kryjówek leśnych, mającej ułatwić gromadzenie żywności oraz zaopatrywanie i ukrywanie ludzi.
... Oddziały WP, mimo posiadania bezwzględnej przewagi liczebnej (niekiedy nawet w stosunku 1:10) nie mogły poradzić sobie z ruchliwym przeciwnikiem, działającym w lesistym, górskim terenie.
[28]

Zdaniem Władysława Filara, przewaga WP nie była jednak przygniatająca:

... Ogółem siły UPA na wiosnę 1947 r. (przed rozpoczęciem operacji "Wisła") można ocenić na około 2500 dobrze uzbrojonych i wyszkolonych ludzi. Była to jednak tylko część zbrojnego podziemia ukraińskiego. Doliczyć tu trzeba także około 3000 członków OUN, którzy w miarę potrzeby byli powoływani do oddziałów UPA lub działali w zbrojnych pododdziałach w ramach SKW, a także około 200 ludzi 'Służby Bezpeky' operujących w terenie. W sumie stanowiło to około 6000 uzbrojonych ludzi.
... W działaniach przeciwko zbrojnemu podziemiu ukraińskich nacjonalistów w Polsce wzięło udział około 20 tysięcy żołnierzy WP, KBW i funkcjonariuszy MO. Stosunek sił wynosił 3:1 na korzyść GO "Wisła", ale był zbyt mały dla działań w terenie lesisto-górzystym przeciwko przeciwnikowi, który miał znaczne oparcie w miejscowej bazie społecznej. Doświadczenia wykazują, że stosunek sił w tym wypadku powinien kształtować się na poziomie 10:1, a nawet 15:1. Stąd też wykonanie zadania przez GO „Wisła” znacznie przeciągnęło się.
[29]

Zdaniem Kormana, słuszność decyzji o przymusowych przesiedleniach wynikała z konieczności likwidacji zbrojnych struktur OUN-UPA nastających na niepodzielny byt państwa polskiego oraz występujących przeciwko prawnie chronionym dobrom, jak życie i zdrowie ludzkie, wolność, własność etc.:

... Kontynuowały one [OUN-UPA - B.K.] w dalszym ciągu zbrodnie ludobójstwa polskiej ludności na Przedkarpaciu i w Beskidach Wschodnich Karpat, tzw. Bieszczadach, zmierzając do oderwania integralnej południowo-wschodniej części już i tak poważnie zmniejszonego terytorium II RP - Chełmszczyzny, Podlasia i Bieszczad i przyłączenia ich do Ukrainy choćby sowieckiej. Terroryści OUN-UPA rozpowszechniali hasło: "Polacy do ziemi, Niemcy do Berlina, po Rzeszów Ukraina". Była to rebelia nielojalnych obywateli polskich.
... Operacja "Wisła" była w pełni uzasadniona. Przesiedleni otrzymali nie tylko pomoc finansową i materialną, ale osiągnęli również wysoki awans cywilizacyjny, a być może uratowali także życie opuszczając teren starć zbrojnych z ukraińskimi rebeliantami.
[30]

Zdaniem Motyki:

... twierdzenie, że dzięki przesiedleniom mamy dziś spokój na granicy z Ukrainą wymyka się badaniom empirycznym i może być przyjmowane tylko na wiarę. [31]

Jednakże o nieobliczalności zagrożenia tego rodzaju, nawet we współczesnej Europie, świadczy konflikt na Bałkanach. Również w ostatnim dwudziestoleciu, w Polsce południowo-wschodniej zaistniały konflikty na tle etnicznym z udziałem mniejszości ukraińskiej, co skłania to do tezy zakładającej, że gdyby odsetek ludności ukraińskiej na tych terenach pozostawał na poziomie zbliżonym do stanu sprzed Operacji "Wisła", ich częstotliwość i skala byłyby znacznie większe. Tym samym Operacja "Wisła" stanowiła rozwiązanie, które raz i na zawsze zminimalizowało, lub wręcz wyeliminowało zagrożenie konfliktem polsko-ukraińskim na terytorium Polski południowo-wschodniej. Rewizjonistyczne twierdzenia współczesnych ukraińskich środowisk nacjonalistycznych o włączeniu "ukraińskich terytoriów etnograficznych" do państwa polskiego wbrew woli mieszkańców (o ich okupacji), potwierdzają słuszność tej tezy:

... Termin ZAKERZONIE ... oznacza właśnie... ziemie ukraińskie. Przypominanie tego faktu wyprowadza z równowagi znaczną cześć społeczeństwa, święcie przekonanego, iż są to ziemie odwiecznie polskie. Dziś odpowiadałaby jej nazwa "poukraińskie", gdyż po genocydzie [autor ma na myśli rzekomą zagładę ludności ukraińskiej - B.K.] okresu wojennego i powojennego Ukraińców zostało tu niewiele. Toteż w Polsce preferowana jest terminologia administracyjna, jak Lubelszczyzna, Zamojszczyzna i Rzeszowszczyzna, mimo iż żadna z tych nazw nie obejmuje terenu całego Zakerzonia. [32]
... Nie pytano również Ukrainy o zgodę na zostawienie poza jej granicami ziem zasiedlonych przez ludność ukraińską. Były to: Podlasie, Chełmszczyzna, część powiatów Sokal i Rawa Ruska, powiat Lubaczów, nizina Sanu, część Bojkowszczyzny i Łemkowszczyzna. A więc terytorium należące przed wiekami (prócz Łemkowszczyzny) do Księstwa Halicko-Wołyńskiego, liczące 19 tys. km2 i około 1,5 miliona ludzi. [33]

Reasumując, analizowana literatura przedmiotu udowadnia słuszność tezy zakładającej, że zlikwidowanie UPA w inny sposób, niż poprzez przymusowe przesiedlenie ludności ukraińskiej, byłoby o wiele trudniejsze i pociągałoby za sobą znaczną liczbę ofiar.

Operacja "Wisła" nie stanowiła naruszenia prawa. Dotyczyła ona południowo-wschodniego obszaru Polski i jej obywateli narodowości ukraińskiej, a więc stanowi wewnętrzną sprawę państwa polskiego. Co prawda, pomimo istnienia odpowiednich sił politycznych, nie uchwalono wówczas ustawy, jednakże podjęte działania prowadzono legalnie, w oparciu o: zarządzenie Państwowego Komitetu Bezpieczeństwa dla GO "Wisła" z 17.IV.1947 [34] oraz uchwałę Prezydium Rady Ministrów z 24.IV.1947 [35]. Akty te zakładały skierowanie sił wojskowych Wojska Polskiego i Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego (KBW) do realizacji akcji przymusowego przesiedlenia i walki z UPA oraz wyznaczały zadania poszczególnych ministerstw, na przykład dla zapewnienia łączności oraz transportu kolejowego. Przeprowadzając Operację "Wisła", Polska nie naruszyła też obowiązujących ją umów międzynarodowych: IV Konwencji Haskiej dotyczącej praw i zwyczajów wojny lądowej z 18.X.1907 [36] oraz IV Konwencji Genewskiej o ochronie osób cywilnych podczas wojny z 12.VIII.1949 [37]. Odpowiedź na bezpodstawne zarzuty w tym zakresie, sformułowane przez Macieja Kozłowskiego [38], została opublikowana w artykule [39] ówczesnego ministra spraw zagranicznych, Krzysztofa Skubiszewskiego, który stwierdza, że IV Konwencja Haska nie ma zastosowania, gdyż walki z nacjonalistami ukraińskimi nie miały charakteru wojny pomiędzy państwami, ani wojny domowej. Władze polskie uważały UPA za organizację terrorystyczną, nie została ona również uznana przez społeczność międzynarodową za stronę wojującą lub powstańczą - jedynie przy spełnieniu tych warunków Konwencja znalazłaby zastosowanie. Nie naruszono również IV Konwencji Genewskiej, która stanowi o zakazie odwetu na ludności podbitych terytoriów, gdyż Operacja "Wisła" miała miejsce na własnym terytorium państwowym Polski. Nadto Konwencja ta nie może miec zastosowania, gdyż została podpisana w roku 1949, czyli po zakończeniu Operacji "Wisła", a Polska ratyfikowała ją dopiero w roku 1955.

Pojawiają się też wypowiedzi na temat możliwości odszkodowań dla byłych przesiedleńców, lub ich następców prawnych. Z artykułu [40] Grzegorza Szydłowskiego wynika, że w olsztyńskich cerkwiach odczytywano komunikat, zachęcający do skorzystania w tym celu z usług warszawskiej kancelarii prawnej. Autor artykułu stwierdza też, że przesiedleni Ukraińcy otrzymali gospodarstwa poniemieckie, których przyjęcie poświadczyli oraz przytacza wypowiedź adwokata Romana Nowosielskiego - jego zdaniem, w przypadku otrzymania mienia o wartości mniejszej, niż mienie pozostawione, istnieje możliwość ubiegania się o rekompensatę w kwocie równej różnicy wartości obu nieruchomości. Nadto, do polskich archiwów wpływają w znacznej ilości wnioski o wydanie urzędowo potwierdzonych kopii dokumentów, zawierających wycenę i spis nieruchomości pozostawionych w 1947 roku przez ukraińskich przesiedleńców. Działania te należy odczytywać jako przygotowywanie się osób przesiedlonych w ramach Operacji "Wisła", do wytaczania powództw odszkodowawczych i lobbingu na rzecz przyjęcia ustawy, zobowiązującej Skarb Państwa do wypłaty rekompensat. W świetle obecnie obowiązujących przepisów prawa cywilnego roszczenia takie są bezzasadne, nie tylko ze względu na upływ czasu (przedawnienie), ale również znaczną trudność wykazania mniejszej wartości nieruchomości otrzymanych po przesiedleniu.

Poza faktem, że otrzymane przez przesiedleńców ukraińskich gospodarstwa poniemieckie prawie zawsze miały wyższą wartość materialną, niż te przez nich pozostawione, pozostaje również moralna strona roszczeń odszkodowawczych. Tak wypowiada się o niej Feliks Budzisz:

... Ci, którzy rozdzierają szaty nad losem przesiedlonych, licząc na jakieś odszkodowanie, powinni wiedzieć, że operacja "Wisła" była aktem wymuszonym przez obłędną ideologię OUN i zbrodniczą, ludobójczą działalność UPA, rozpoczętą w 1942 r. i kontynuowaną z barbarzyńską zajadłością i zaślepieniem jeszcze przez dwa lata po wojnie. Powinni również pamiętać, że operacja ta uratowała życie wielu przesiedleńcom, bo na poprzednich terenach bez niej, rozlewowi krwi polskiej, ukraińskiej, łemkowskiej nie byłoby końca. [41]

Operacja "Wisła" stanowiła zakończenie tragicznego rozdziału w stosunkach polsko-ukraińskich okresu drugiej wojny światowej i w latach bezpośrednio po niej. Nagłe i wymuszone opuszczenie swoich siedzib mogło być dla Ukraińców bolesne, ale było też w gruncie rzeczy jedynie łagodną konsekwencją działań OUN-UPA. Przesiedlona ludność adaptowała się szybko do nowych warunków. Relacja osoby przesiedlonej, zamieszczona w nacjonalistycznym tygodniku ukraińskim głosi:

... Żyję na północnych ziemiach Polski w miasteczku Górowo Iławieckie. Jest mi tu dobrze. Nikt nic nie ma przeciwko mnie, że jestem Ukrainką i tu żyję. Nas wszyscy szanują i my szanujemy ludzi, którzy tu żyją. [42]

Operacja "Wisła", oprócz oczywistych pozytywów dla Polaków, zapewniła również spokojne i w miarę dostatnie życie Ukraińcom, odseparowując ich od podziemia OUN-UPA i pozostawiając w granicach państwa polskiego, oferującego wyższy poziom życia i swobód obywatelskich, niż wówczas sowiecka, a obecnie niepodległa Ukraina.

 

Copyright © 2010 Boguslaw Kuzniar

 

GENOCIDE COMMITTED BY UKRAINIAN NATIONALISTS IN OCCUPIED POLAND